Transpersonalna terapia

P6301265Pomimo że słowo „transpersonalna”, czytelników mojej witryny nie powinno zadziwiać, to przypomnę. W moim ujęciu jest to świadomość, lub przestrzeń penetracji, ponadosobowej świadomości. Czyli tam, gdzie nasze małe „ja” nie sięga w normalnym sposobie działania.

Wtedy, gdy mówimy o nadświadomości, albo wyższym „JA”, przesuwamy nasze pojmowanie do ponadosobowych przestrzeni świadomości. Albo wówczas, gdy posiłkujemy się innymi bytami, świadomymi siebie, istotami w duchowej przestrzeni. Do takich możemy zaliczyć duchowego opiekuna, którego każdy człowiek posiada. Możesz go skojarzyć z „aniołem stróżem”, który był wpajany memu pokoleniu na lekcjach religii.

Innym, ważnym przedstawicielem, z duchowej przestrzeni, może być „duchowy nauczyciel”, którego można otrzymać, po dłuższej pracy ze swoją nadświadomością. Można też nawiązać kontakt z bliską nam osobą, która odeszła z tego świata. Jednak tutaj na podpowiedź, czy nauki płynące z duchowych przestrzeni, raczej nie powinno się liczyć. Tyle wstępu do słowa „transpersonalny”, które często będzie używane w dalszych rozważaniach.

Terapia transpersonalna jest trochę bardziej złożonym procesem, gdyż musimy nauczyć się sięgać do ponadosobowych przestrzeni. Wszyscy wiemy, że osobowość i zmysłowe postrzeganie tego świata, stoi zawsze na pierwszym planie przed naszą cielesną formą.

Dopóki nasza świadoma jaźń, posługuje się zmysłami tego ciała, to istnieje tylko ten świat. Świat materii i fizyczne metody jego badania. Wtedy nikomu nie przychodzi do głowy, że może być coś więcej. Zaś dopóki uważamy siebie za człowieka „twardo stąpającego po ziemi”, żadne fantazjowanie o innych poziomach świadomości nie przejdzie przez naszego „cenzora”.

Fizycznie zostało udowodnione, że dla fizyczności, prędkość światła jest barierą. Ale udowodniono też, że emocje, uczucia i myśli człowieka, nie ogranicza, owa fizycznie ustalona, granica. Tego rodzaju komunikacja nie jest ograniczona ani czasem, ani przestrzenią.

Zatem świadomość ponadosobowa nie zna ograniczeń czasoprzestrzennych. Co to nam daje, można by się zapytać? Otóż daje to bardzo wiele, należy odpowiedzieć. Bowiem penetracja ponadosobowych przestrzeni nie zna ograniczeń. Można by rzec, że tym sposobem zaglądanie w każdy czas i każdy wymiar czasoprzestrzenny, jest dostępne.

No tak, ale jak to się ma do terapii transpersonalnej? Otóż samo pokonanie bariery fizyczności, naszą świadomą jaźnią, choćby tą ponadosobową, przynosi wymierne rezultaty. Tak, konkretne efekty terapeutyczne dla wielu ludzi poszukujących ukojenia. Jakiegoś zrozumienia wtedy, gdy przyczyna i skutek relacji, urazów, czy doznań, zostały zapisane w pamięci formy ponadosobowej. Wówczas owe urazy, cierpienie albo tragiczna śmierć w innym ciele, wnoszą w obecne życie traumę, czyli urazy psychiczne. Wtedy nie sposób uzdrowić człowieka na poziomie osobowym. Dopiero terapia transpersonalna przynosi wymierne efekty.

No dobrze, ale przeciętny człowiek uzna, że takie zabiegi, to czysta parapsychologia, albo „czary” dla naiwnych. Przyznam się, że sam kiedyś byłem wyśmiany przez panią psycholog, gdy zagadnąłem ją na temat terapii hipnozą. Choć z innymi psychologami moja współpraca układała się wyśmienicie, to temat ów posiada niebezpieczny zapalnik. Jakąś „minę”, którą należy obchodzić dużym łukiem.

Pomimo że psychologia transpersonalna, została uznana w świecie zachodu od blisko połowy wieku, to mało znamy przypadków, aby w gabinetach psychologów stosowano regresje. Regresje do minionych wcieleń, albo do penetracji świadomością duchowych przestrzeni.

Tak, nie pomyliłem się tutaj. Skoro wiemy, że nasza świadomość obserwuje wiele rzeczy z innej perspektywy, gdy ciało jest martwe, w śmierci klinicznej. Może to poświadczyć, gdy ciało zostaje ożywione, nawet z drobnymi szczegółami. Stąd z całą pewnością powinniśmy sobie uświadomić, że świadomość to nie mózg, ani inny organ ciała, tylko duchowa forma istnienia.

W momencie, gdy przyjmiemy taką zasadę, wówczas, normalną rzeczą wydaje się celowe uśpienie cielesnej świadomości. Uśpienie ciała, aby jego świadomość pokierować do innych wymiarów, innych czasoprzestrzeni. Tam, gdzie możemy spotkać się z innymi, świadomymi siebie istotami duchowymi.

Wtedy świadomość człowieka uśpionego może słyszeć i odbierać nasze instrukcje, żeby badać światy niefizyczne, albo kontaktować się z innymi istotami duchowymi, spoza naszej czasoprzestrzeni.

Kiedy dopuścimy myśl, że świadomość nic nie ma z fizycznością wspólnego, wówczas penetracja światów niefizycznych, staje się racjonalnym sposobem poznawania siebie. Swej prawdziwej tożsamości, która nie kończy się wraz ze śmiercią fizycznego ciała.

Aby jeszcze lepiej zrozumieć ludzkie stany świadomości, posłużę się analizą snu. Ludzkiego doświadczenia, które przeżywamy każdego dnia. Otóż nietrudno rozpoznać, że ludzki sen składa się z cykli 90-cio minutowych. Badano owe procesy aparaturą do EEG i samemu też nie trudno jest to sprawdzić. Dlatego najkorzystniej jest planować nocny odpoczynek, gdy jego całość składa się w wielokrotności 1,5 godzinnych cykli.

Każdy kończący się cykl wybija się do lekkiego snu, wtedy gdy fale mózgowe wchodzą w rytm „alfa”. Jest to oscylacja fal elektrycznych w zakresie 8 – 10 Hz. Wówczas jest to okres, gdy następuje śnienie. Owe marzenia senne mogą się powtarzać co 1,5 godziny w trakcie nocnego wypoczynku.

Co nam to mówi? Zapytałby niejeden "analityczny rozum". Otóż ta ważna brama, do świata niefizycznego, daje każdemu człowiekowi szansę, aby obcować swoją świadomością w innym świecie. Korzystają z tego osoby, które nauczą się wykorzystywać owe zjawisko. Albo interpretować swoje sny w racjonalny sposób, albo też inkubować sen. Znaczy to, zaplanować sen, aby odpowiedział nam na nurtujące pytania. Pytania, na które analityczny rozum nie jest w stanie odpowiedzieć, ale duchowa świadomość innej istoty,  może to zrobić.

Dziwisz się być może, dlaczego w moim wywodzie o terapii transpersonalnej, sięgam do snów. Doświadczeń, które wszyscy ludzie posiadają. Nie tylko ludzie, ale wszystkie stworzenia w ziemskiej egzystencji, warunkowane są podobnymi cyklami.

Otóż pragnę zwrócić uwagę na tę „bramę”, która otwiera nam przejście pomiędzy światami. Światem fizycznym i duchowym, gdzie ludzka świadomość łatwo przenika, aby łączyć się ze swoją prawdziwą formą tożsamości. Czyli wiecznego istnienia, w pojmowaniu osobowej formy ludzkiej istoty.

Skoro codzienna czynność, czyli sen, jest bramą do innych światów, gdzie jakaś część naszej świadomości może je penetrować. To dlaczego nie postarać się o narzędzie, które pomoże nam w takiej penetracji. Już wiesz, co mam na myśli. Owym wszechstronnym narzędziem, które zezwala płynnie zmieniać ludzkie stany świadomości, jest hipnoza.

Właśnie hipnoza, w ręku specjalisty, od transpersonalnych przestrzeni, jest doskonałym narzędziem dla takiej penetracji. Być może zbyt odważnie użyłem tutaj słowa „specjalisty”, ale mam tego świadomość. Zdecydowanie obstaję przy tym, że hipnoza to tylko narzędzie. Zaś do penetracji tamtej strony, świadomości duchowych, potrzebny jest duchowy przewodnik. Ktoś, kto sam wcześniej zbadał tamte przestrzenie świadomości i wie, gdzie prowadzić, w transie, poszukującą osobę.

Dopiero wtedy, wyprawy w głąb siebie, spełniają znamiona terapeutyczne. Wówczas możemy mówić o terapii transpersonalnej, bowiem podpowiedź z poziomu wyższej świadomości, albo duchowego nauczyciela, posiada inny wymiar.

Wymiar przekraczający osobowość, czyli tę emocjonalną i egocentryczną formę mniejszego „ja”.

Kiedy w świecie „wyścigu szczurów”, w pędzie po dobra materialne, zapominamy w jakim celu zesłano nas na Ziemię. Wtedy co jakiś czas, warto posłuchać tego wewnętrznego impulsu. Jakiegoś cichego głosu sumienia, który zadaje pytanie: „poco ja tu jestem?” Wówczas warto, choćby na moment przystanąć, żeby zwrócić się do wewnątrz swojej szerszej tożsamości, niż osobowa forma. Zwrócić się, aby poszukać jakiejś odpowiedzi.

Jeśli istnieje jakiś Stwórca, ktoś kto urządził ten świat dla jakichś doświadczeń, w formach przejawionych, to miał w tym swój cel. Nasze istnienie w tej formie, nie może być skierowane na, tylko, ziemskie doświadczenia. Bowiem dóbr ziemskich nie wynosimy stąd. Zatem owo wcielenie w fizyczną postać, kształtuje duchową formę, która, w ziemskiej przestrzeni, powinna wykazać się umiejętnościami nabytymi w innej przestrzeni swej świadomości.

Zdaję sobie sprawę, że ten temat nie jest łatwym do przyswojenia, dla ludzi mocno przywiązanych do ziemskiej egzystencji. Jednak powinienem go poruszyć, aby łatwiej było zrozumieć ideę terapii transpersonalnej. Bo czymże owa terapia może się charakteryzować, należałoby zapytać.

Otóż spory odsetek ludzi cierpi na różnego rodzaju fobie. Często towarzyszą temu groteskowe sny, z jakiegoś traumatycznego przeżycia. Bywa też, że ktoś żywi do innej osoby psychiczny uraz, choć w obecnym życiu nigdy się nie spotkali aby, „zajść sobie za skórę”. Wówczas należy rozpoznać, że tylko terapia transpersonalna daje nam odpowiedź, gdzie leży przyczyna owego urazu. Zazwyczaj taka odpowiedź likwiduje skutecznie ów traumatyczny uraz.

Należy też dodać, że tutaj pomocnym jest wiedza na temat reinkarnacji. Tak wiedza, a nie wiara, ponieważ ów fakt jest sprawdzalny i przynosi wymierne postępy w ewolucji naszej świadomości. Każdy z nas, w dzisiejszej ludzkiej formie, był już na ziemi wielokrotnie w postaci innych ludzi. Zdobywał też różne doświadczenia w innych relacjach z bliskimi sobie duszami.

Stąd też, wszelkie fobie i koszmarne sny związane z tragicznymi sytuacjami, mają swoje źródło w minionym wcieleniu. W innym życiu, kiedy śmierć ciała przyszła nagle i z zaskoczenia. Nieświadomy uraz, do innej osoby, może wynikać z utraty życia za jej sprawą.

Dlatego, szerzej rzecz ujmując, terapia transpersonalna, posiada wiele, dużo szerszych, aspektów uzdrawiania od terapii osobowości. Zaś hipnoterapia transpersonalna to niejako uniwersalne narzędzie. Czyli zestaw specjalistyczny, który zdobywa się w trakcie samodoskonalenia ze swoją nadświadomością, oraz duchowych nauczycieli, którzy przychodzą, gdy adept jest gotowy.