Rozwój duchowy cz. 3

Prawo przyczyny i skutku jest główną lekcją, jaką przyswajamy sobie w świecie materii. Bowiem tutaj przyczyna i skutek oddzielone są czasem. Stąd też, aby ich doświadczyć, musimy z szerszej perspektywy ogarnąć swoje życie. Wyjście poza emocjonalne struktury reagowania jest niezbędnym, aby pojąć naukę, jaka płynie z relacji międzyludzkich. Dlatego ten świat jest szkołą dla świadomości wyższej perspektywy, czyli duchowej formy istnienia.

Nie istnieje inna droga poznania siebie i swojej roli w „teatrze Ziemia”, jak wzniesienie się do ponadosobowej świadomości siebie. Dopiero z ponadosobowej perspektywy swojej tożsamości możesz poznać iluzję tego świata.

Iluzję świata materii, oraz cielesnej struktury, z którą jakże często utożsamiamy swoje istnienie.

Mistycyzm, czyli przekroczenie swojej osobowej formy świadomości, pozwala spojrzeć na siebie oczami ducha. Zatem perspektywa ducha jest władna, aby zrozumieć swe posłannictwo do ziemskiej scenerii, żeby w cielesnej strukturze, za sprawą emocji, tworzyć swój świat. Świat pełen problemów i zmagań z potrzebami przeżycia. Ale również świat dający satysfakcję z radzenia sobie z owymi problemami. Dzięki emocjom działamy, aby przetrwać i posiadać zapasy, dla przerwania w tym świecie.

Bez emocji życie w tym świecie nie jest możliwe. Dlatego też wzmacniamy tę iluzję potrzeb dla swojej egzystencji, do niebywałych rozmiarów. Wtedy iluzja nie daje się przejrzeć. Bo takie jest życie, powiadamy sobie.

Ale zawsze masz też szansę na zadumę, na przekroczenie emocjonalnej huśtawki. Możesz przekroczyć swoje emocje, by wspiąć się do uczuć. Tutaj nie wydatkujesz energii na potrzeby przeżycia w ciele. Spoglądasz na swoje emocje z wyższej perspektywy. Dostrzegasz ich skrajności, które nazywamy lękiem, grozą lub miłością. Lęk i miłość to najdalsze skrajności emocjonalnych doznań. Pomiędzy nimi wiedziemy życie w tym świecie.

Przekroczywszy tę emocjonalną huśtawkę, wznosząc się do uczuć, zmieniamy perspektywę oglądu siebie. Wtedy przychodzi możliwość rozpatrywania czym jest lęk i czym jest miłość. Które z tych emocji budują nasz świat ziemskich struktur, a które z nich rujnują go. Uczucia to inna perspektywa rozpatrywania, analizy, naszego tutaj zaistnienia.

Uczucia przekraczają strukturę emocjonalną. Pochodzą z umysłu, czyli świadomej jaźni. Tworzą analityka, który posiada szerszą perspektywę oglądu rzeczywistości. Im częściej dominuje perspektywa umysłu, tym mniej emocjonalnej huśtawki w życiu człowieka.

Stajemy się bardziej stateczni i roztropni. Wszelkie decyzje są bardziej wyważone. Coraz łatwiej przychodzi nam spoglądać i oceniać swoje reakcje. Wtedy też pojawiają się pytania o jakiś sens swojego zaistnienia w tym świecie materii. Do czego moje zaistnienie w owej scenerii może posłużyć, dla jeszcze wyższej perspektywy mego istnienia.

Im częściej zapuszczamy swoje rozmyślanie o świecie wyższych energii, o sensie dla zaistnienia w owej scenerii, tym mniej emocjonalnie reagujemy z otoczeniem. Zaś stateczne usposobienie, roztropność w reakcjach, pozwalają nam głębiej penetrować swoje duchowe przestrzenie świadomości.

Wtedy, kiedy emocje pozostają uśpione, coraz łatwiej sięgamy do stanów transowych. Stanów spomiędzy snu i jawy, w których o wiele łatwiej penetrować inne perspektywy świadomości.

Kiedy już ugruntujesz się na dobre w analogicznej strukturze umysłu. Tutaj, gdzie emocje nie mają dostępu, aby zawracać głowę ziemskimi potrzebami, wtedy zaczynasz dostrzegać wyższą perspektywę tożsamości. Płaszczyznę, na której zyskujesz dostęp do twórczej przestrzeni swego umysłu.

Owa kreatywna przestrzeń, to twoja Wyższa Jaźń. Coś, co przekracza codzienny sposób funkcjonowania w świecie materii.

Jeśli założymy, że lewa półkula mózgowa to logiczny analityk naszej osobowości. Wtedy prawa półkula odpowiada za kreatywność, fantazjowanie, bądź twórczą wyobraźnię.

Wówczas łatwiej jest zrozumieć ten pomost pomiędzy osobową formą świadomości a wyższą przestrzenią pojmowania siebie. Swojej tożsamości, która wykracza ponad osobowość. Jest tą nadświadomością, albo duszą, która dobrowolnie przyjęła doświadczenia cielesne dla swego rozwoju.

Coraz głębsze poziomy transowe i dyscyplina medytacyjnych kroków, pozwalają człowiekowi wchodzić na poziom świadomości swej duszy – nadświadomości – aby badać z jej perspektywy sens migracji do świata iluzji.

Wtedy doświadczamy mistycznych przesunięć do wyższej tożsamości, aby badać kim naprawdę jestem. Bo przecież nie jestem tym ciałem, które zaistniało tylko na moment, dla innej perspektywy. Nie jestem tą świadomością wytworzoną w oparciu o zmysły cielesne i analityczny rozum. Moja tożsamość przekracza mnie takiego. Przekracza moją osobową formę zaistnienia, na chwilę, dla jakiegoś wyższego doświadczenia.

Dopiero takie zrozumienie siebie, które ujawnia perspektywa duchowej tożsamości, oddaje całokształt potrzeby inkarnowania w cielesne formy. Wówczas owo prawo przyczyny i skutku odsłania swoją tajemnicę i role, z którymi borykamy się w ludzkich ciałach.

Myślisz sobie, że za karę? Nie, z własnej i nie przymuszonej woli, zaistniałej na innym poziomie świadomości. Zaistniałej po to, aby kształcić w sobie  przypominanie siebie. Swojej Boskiej tożsamości, zagubionej w świecie iluzji i emocjonalnych zmagań. Tak długo, aż dostąpimy oświecenia, czyli przebudzenia się do swojej prawdziwej tożsamości Istnienia.

Mistycyzm jest pomostem, albo translatorem, pomiędzy światem materii i osobowością. Oraz światem ducha i Boskością.