Regresje duchowe mapy

FraktalJednym z najbardziej wiarygodnych sposobów sięgania do ludzkich pokładów ponadpersonalnej świadomości, jest regresja duchowa.
Tym właśnie terminem Michael Newton określił penetrację świadomości duszy, która opuszcza ciało, by przenieść swoją egzystencję w inne pozafizyczne przestrzenie. Ten wybitny hipnoterapeuta i badacz posunął się dalej, w swojej wyobraźni, i poszedł za duszą po śmierci, w regresji inkarnacyjnej, do miejsc gdzie dusze przebywają po ziemskim wcieleniu. 
Moim zdaniem odkrycie Newtona w niczym nie ustępuje odkryciu Kolumba. Natomiast badania potwierdzone na ponad tysiącu pacjentach wykreślają całkiem precyzyjną mapę do poruszania się w tamtych przestrzeniach.
W tym miejscu nasuwa się pytanie; czy świat odkryty przez Kolumba, który można mierzyć, penetrować i badać zmysłami może być adekwatny ze światem badanym przez Newtona? Tego drugiego przecież nie da się zmierzyć, zważyć ni sfotografować. Czy odczucia i doświadczenia pozazmysłowe mogą być na tyle realne, by tworzyć mapę tamtych przestrzeni?

Tutaj można wiele dywagować. Tak jak doktorowi Mood’emu nie wszyscy dają wiarę na „życie po życiu”, tak też i wcześniej nie od razu przyjęto teorię kopernikowską. Pewnie też nie każdy uwierzył w Amerykę dopóki nie zobaczył Indianina. Podobnie też musi być i w tym przypadku, choć mapa nakreślona w książkach Newtona wydaje się bardzo wiarygodna.

Czym różnią się odkrycia typu Kolumba od tych dokonanych przez M. Newtona? Otóż Kolumb i wszyscy inni odkrywcy tego typu, bazowali na doznaniach zmysłowych i penetrowali świat fizyczny. Ten, który często zwykliśmy określać rzeczywistym. Newton natomiast penetruje świat duchowy, czyli subiektywny. Czy penetracja taka posiada rację bytu?
W tym momencie należałoby się cofnąć do opisu naszej rzeczywistości. Czym jest? Czy jest obiektywna, czy też subiektywna? Z czego składa się rzeczywistość i czy istnieje jedna prawdziwa rzeczywistość dla wszystkich?
Przyglądając się powyższym pytaniom zdawać by się mogło, że opis świata obiektywnego jest jak najbardziej rzeczywistym i gdzie tu problem? Tylko, że opis tego świata nie oddaje naszej rzeczywistości. Ona jest trochę bardziej złożona. Przecież każdy obiektywny opis otaczającego nas świata zawiera jeszcze nasze intencjonalne jego pojmowanie. Każdy z nas ma swoje własne, subiektywne odczucia związane z odbiorem bodźców zmysłowych. Dopiero komplet powyższych doznań zbliża nas do jakiejś rzeczywistości. Tej naszej własnej, indywidualnej dla każdego osobnika. Czy można tutaj mówić o prawdziwej rzeczywistości? Już w tym momencie widzimy, że nie. Ta prawdziwa i jedyna rzeczywistość nie może zaistnieć, a to czym się posługujemy na co dzień to zaledwie pewne opisy wyodrębnione przez każdą istotę na jej własny użytek. Jest to dopiero model rzeczywistości stworzony dla indywidualnych potrzeb każdego osobnika.
A tak naprawdę to elementów tworzących rzeczywistość jest jeszcze więcej. Wybitny myśliciel Ken Wilber – naukowiec i mistyk w jednej osobie, stworzył słynne cztery ćwiartki. Można by założyć, że chyba najlepiej obrazują one tworzenie rzeczywistości przez indywidualne osoby na swój własny użytek. Dwie pierwsze ćwiartki to ćwiartki indywidualne, z których pierwsza to powierzchnia. Oddaje ona zewnętrzny odbiór świata przez zmysły, tzw. behawioralna. Druga ćwiartka to wnętrze. Oddaje ona subiektywny odbiór intencjonalny. Dwie pozostałe tzw. dolne ćwiartki to wspólne lub zbiorowe. Pierwsza obrazuje pewien system (społeczeństwo). Natomiast druga to kultura (środowisko).
Tak więc, dostrzec tutaj możemy, że każda indywidualna rzeczywistość tworzona jest w oparciu przynajmniej tych czterech czynników. I czy nam się to podoba, czy też nie, istniejemy w tej społeczności, w jakimś systemie, na wzór jakichś „kółek w maszynie”. Zdani na bardzo wąski kąt postrzegania jakiejś szerszej rzeczywistości.
Co zrobił Kolumb, by poszerzyć swój wąski kąt odbioru rzeczywistości? Powiem Ci. Oddalił się od brzegu tak, że stracił go z oczu. Powiem więcej. Płynął tak przez wiele tygodni mając za wskaźnik zaledwie wiarę i wyobraźnię.
Co można zrobić teraz u progu dwudziestego pierwszego wieku gdy niemal wszystkie fizyczne możliwości zostały zbadane? Już wiem, że wiesz. Pójść w tę drugą stronę. Skoro obiektywna rzeczywistość to zaledwie połowa całości pozostaje tylko jedno. Skupić się na badaniach subiektywnych składników rzeczywistości, które są niemniej znaczące jak te obiektywne. Nie istnieje moneta posiadająca tylko awers. Musi być też coś, co ją uzupełnia – rewers. Podobnie też jest z rzeczywistością. Skupiając się na obiektywizowaniu wszystkiego tracimy swoją wyobraźnię i intuicję. Sami siebie zubażając poprzez wyparcie części siebie.
Najwyższy już czas, by zaakceptować badaczy i fenomenów takich jak: Cayce, Moody, Weiss, Monroe, Moen czy Newton. Każdy z nich i wielu innych przyczyniło się do nakreślenia kawałka mapy, tej subiektywnej rzeczywistości.
Czy ona jest prawdziwa? To zależy tylko od Twojej wyobraźni. Powiem tylko tyle, że narzędzie stworzone przez Michaela Newtona daje się wykorzystać przez wielu fachowców hipnoterapeutów. Tych, którzy wcześniej opanowali regresje inkarnacyjne, by doświadczać przesunięć świadomości w ponadpersonalne jej przestrzenie. Newton posunął się dalej i stworzył całkiem przejrzystą mapę tych przestrzeni duchowych, do których daje się przenieść prawie każdą osobę.
I choć wszyscy wiemy, że są to subiektywne doświadczenia, to w zadziwiający sposób oddziałują one na doświadczające osoby. Tak jak wcześniejsze opisy dra Mood’ego pokazują nam zadziwiające odmiany ludzi, którzy przeszli przez śmierć kliniczną. Tak i w tym przypadku, subiektywne poznanie świata duchowego jest nie tylko powtarzalne z różnymi ludźmi, ale również oddaje ono sens naszego tu zaistnienia. Ludzie przeszedłszy przez takie doświadczenie już nigdy nie będą tymi samymi ludźmi. A lęk przed śmiercią zamieniają na przeświadczenie, że śmierć w ogóle nie istnieje.
Przyglądając się sposobowi tworzenia rzeczywistości, tej indywidualnej, która nie jest obiektywna, dostrzegamy że główną rolę odgrywa tutaj system przekonań. To on decyduje, co dla nas jest prawdziwe, a co urojone. Dzięki niemu budujemy swój własny  „okrąg wyobraźni”, który dla jednego będzie bardziej zawężony, a dla innego całkiem przestronny. Tutaj też zaczyna się przyzwolenie, lub jego brak, na włączenie do postrzegania rzeczywistości swojej wyobraźni i intuicji. Te ważne elementy często zostają wyparte przez ludzi uważających, że świat obiektywny jest jedynym prawdziwym światem.
A przecież nie sposób penetrować świata subiektywnych doznań bez udziału wyobraźni i intuicji. To wyobraźnia jest pomostem pomiędzy światem duchowym i fizycznym. Tylko, żeby został uruchomiony pomost łączący oba światy, musi wpierw zaistnieć akceptacja w systemie przekonań. Tutaj właśnie rodzi się otwarcie dla penetracji ponadosobowej formy istnienia i tego, co niechlubnie nazywamy subiektywnym odbiorem rzeczywistości.
Należałoby się jeszcze zastanowić, w jaki sposób ta o wiele szersza rzeczywistość subiektywnego świata ducha może przenikać do naszej, bardzo wąsko skrojonej, świadomości osobowej. Świadomości zbudowanej w oparciu o poznany świat zewnętrzny oraz wzorce jego interpretacji, które tworzą nasz własny system przekonań. 
Moim zdaniem, teoretyczne wyjaśnienie nie jest trudne. Gorzej z praktycznym opanowanie tego zadania. Należy zacząć od przesunięcia świadomości na wewnętrzne postrzeganie. W tym miejscu następuje odłączenie zewnętrznej percepcji zmysłowej, by przejść na percepcję wyobrażeniową. Im w większym stopniu uda nam się uśpić lewą, analityczną półkulę mózgu – tym lepiej. Nie można dopuścić do całkowitego jej uśpienia, gdyż stracimy możliwość werbalizacji naszych doznań.  Balans taki musi być precyzyjnie wyważony.
Teraz to wewnętrzna percepcja przemawia do nas poprzez wyobraźnię, a ta stanowi pomost pomiędzy fizycznością i duchowością. Wznosimy się do ponadosobowej percepcji. Do czegoś, co żyje wiecznie w stosunku do fizycznego ciała. Tutaj możemy rozmawiać z Duchowymi Opiekunami, Nauczycielami lub Wyższą Jaźnią czyli duszą.
W jaki sposób otrzymujemy percepcję ze świata ducha? Otóż tutaj jest wiele sposobów. Najprostszym są uczucia, które przepływają niejako przez serce. Innym elementem percepcji jest przepływ niekończącej się wiedzy. Pochodzi ona gdzieś z wnętrza i mówi się wtedy: „ja to skądś wiem”. Niekiedy dołączone są smaki, zapachy i dźwięki. Przekaz z zasady wyłania się z myśli a nie mowy. Bywa, że potrzebne są precyzyjniejsze przekazy i wtedy wchodzą obrazy. Obrazy niosą dokładne przekazy, ale należy uważać na wewnętrznego interpretatora. Nasz interpretator w przypadku nowych i mało zrozumiałych przekazów posłuży się podobnymi obrazami zawartymi w naszej pamięci. Dlatego też w tym miejscu musimy być ostrożni, gdyż w ten sposób dochodzi do przekłamań. Obraz interpretatora wydaje się znanym nam obrazem z przeszłości. Takie rozpoznanie nakładki interpretatora prowadzi do precyzyjniejszych i bardziej prawdziwych obrazów przepływających przez umysł.
Penetracja świadomości w ponadpersonalnych obszarach odbywa się w głębokiej hipnozie, gdzie prowadzącym jest wykwalifikowany hipnoterapeuta. Fachowiec od regresji duchowych powinien nie tylko poznać wcześniej samemu te przestrzenie, ale również ważna jest pełna współpraca z Przewodnikiem Duchowym. Dopiero taka współpraca umożliwia dotarcie do Przewodnika osoby prowadzonej, by za jego zgodą otrzymać pozwolenie na wgląd w pewne elementy układanki. Będą to te elementy, które mogą być pomocne w rozwikłaniu problemów życiowych. Jednak rzadko się zdarza, by Pomocnik zezwolił na wgląd w przyszłość by otrzymać w ten sposób podpowiedź w podejmowaniu decyzji. Ujemna stroną Wolnej Woli jest to, że wszystkie ważne decyzje życiowe musimy podejmować samodzielnie.
Innym, bardzo ważnym, pozytywnym aspektem płynącym z regresji duchowej jest poznanie swojej duchowej tożsamości. Takie poznanie jest o wiele szersze niż to, które wynika z regresji inkarnacyjnej.