Komentarze do sesji

fet01 18

Opowiem Wam jak to się zaczęło. Kiedy robiłem gruntowne porządki ze swoim życiem, ponieważ zorientowałem się, że połowa już upłynęła i czas pomyśleć o jego sensie, wtedy wydarzały się różne dziwne rzeczy. Owszem, bardzo dużo czytałem a wyboru lektur dokonywała moja intuicja. Wkrótce do tego „zboczenia” dołączyła potrzeba uczestniczenia w różnego rodzaju szkoleniach, warsztatach i kursach. Tutaj też intuicja brała w swoje ręce wszystkie wybory i sposobności jakie nadarzały się w owym czasie.

Najbardziej gruntowna przebudowa mojego systemu przekonań rozpoczęła się po pierwszym stopniu kursu z NLP. To dwutygodniowe szkolenie teoretyczno-praktyczne dawało mi dobre narzędzie do autoterapii swojej osobowości. Przez cztery lata trwała podstawowa naprawa tego, co w mojej osobowości zgrzytało w stosunku do tego, kim chciałem być.

Może się to komuś wydawać śmieszne, że się sobie nie spodobałem, ale tak już jest, gdy bliżej przyjrzeć się swoim reakcjom, sposobie rozumowania i ramom ograniczającym rzeczywistość. Tę prawdziwą od fałszywej, tę legalną od nielegalnej, dozwoloną od zabronionej, czy też chwaloną w grupie społecznej od tej napiętnowanej.

Dopiero po czterech latach uznałem, że podstawowe porządki zostały zrobione i czas już, aby sięgnąć po wyższą specjalność w tej dziedzinie, która dla mnie przynosiła głęboką autoterapię.

Kolejne szkolenie w technikach NLP u tego samego nauczyciela trwało trzy tygodnie. Rozłożyłem to na dwa lata ponieważ każdy tydzień szkolenia był niejako odrębną całością. Wtedy po raz pierwszy w życiu doświadczyłem przekroczenia osobowości pracując na „linii czasu”. W takim procesie można penetrować swoje doświadczenia z obecnego życia sięgając do elementów wypartych z pamięci, można też zobaczyć swoje alternatywne życie zakładając innych rodziców i inny czas. Dla mnie było to rewelacją, ponieważ mój stosunek do reinkarnacji przekraczał wiarę – ja to wiedziałem. Tutaj dostałem narzędzie za sprawą, którego mogłem tego doświadczyć. Oczywiście nie wszyscy wynieśli z tego doświadczenia pełnię satysfakcji, ale ja na pewno.

Wiedziałem już wtedy, że moje dalsze szkolenia pójdą w kierunkuj zgłębiania odmiennych stanów świadomości, żeby otwierać się na penetrację innych rzeczywistości. Rzeczywistości skrywanych w głębi duszy, takich jak wyniesione doświadczenia z innych wcieleń. Takich też, które tłumaczą niezrozumiałe relacje między członkami rodziny i bliskimi oraz te, które wnoszą fobiczne lęki a nie mają przyczyny w tym życiu.

Zakładałem też, że tym sposobem możliwe będzie dotarcie do świadomości biorącej udział w konstrukcji swoich własnych doświadczeń życiowych, czyli odkrycie swojego programu na życie. Skoro doświadczaniu życia na Ziemi przypisuje się odegranie jakiejś roli w „teatrze”, to dlaczego nie poprosić „suflera” o podpowiedź, gdy pamięć zawiedzie? Albo w ogóle poznając swoja rolę ogarnąć ją z szerszej perspektywy, która wniesie inne zrozumienie dla całokształtu owej misji w całej sztuce.

Tak czy inaczej, już wtedy wiedziałem, że poznawanie tego rodzaju narzędzi umożliwiających głębsze penetracje przyczyny zaistnienia nas na tej Ziemi, jest dla mnie wyzwaniem. Moim wyzwaniem jest też propagowanie wypracowanych sposobów dla ludzi potrzebujących zgłębienia swojej życiowej roli, jak również mówienie o tym, że owo zgłębianie ma sens. Tak samo jak musi być jakiś sens za samym zaistnieniem człowieka w obranej roli w Ziemskiej scenerii.

Wtedy zaistniał dla mnie ten ważny przypadek – choć wszyscy wiemy, że coś takiego jak przypadek, nie ma miejsca. Poznałem pewnego człowieka, który w tym czasie był bardzo zagubiony i potrzebował wsparcia. Przychodził do mnie regularnie i już same rozmowy dawały jemu pewną ulgę. Z rozmów przechodziliśmy do procesów pozwalających spojrzeć na życie z innej strony, żeby w dalszym toku uwalniać się od cierpienia.

W tamtym czasie moja ciekawość kazała mi zgłębiać narzędzie hipnozy i jej różnorodnego zastosowania. Nie ukrywam, że obaj mieliśmy jakiś pożytek z naszych spotkań, gdy regularne wizyty przyjaciela przerodziły się w praktykowanie hipnoterapii. Prędko też zostały uruchomione procesy zaglądania za zasłonę doświadczeń z innych wcieleń. Obaj wiedzieliśmy, że piętrzące się problemy w życiu rodzinnym, są często wynikiem niedomkniętych spraw z minionego życia w podobnym rozdaniu ról.

Tak też było w przypadku mego przyjaciela. Szybko zrozumiał, że jego życie w rodzinnym stadle załamało się z przyczyn wcześniej zaplanowanych. Zrobiliśmy w tym zespole wiele regresji do innych wcieleń ujawniając, że przynajmniej w trzech życiach spotkaliśmy się w mniej lub bardziej znaczących rolach. Było to budujące spostrzeżenie wnoszące przypuszczenie, iż obecna współpraca nie jest przypadkiem.

Wtedy podbudowany pewnymi sukcesami postanowiłem posunąć się jeszcze dalej. Znając przekazy o istnieniu Atlantydy z różnych źródeł, chciałem sprawdzić, czy przyjaciel mój doświadczał w tamtym czasie w ludzkim ciele na Ziemi. Skonstruowałem sugestię cofającą wstecz ponad 12,5 tysiąca lat. I stało się. Dla nas obu był to szok kiedy Marek ujrzał siebie w ciele innym niż ludzkie. Był, pomimo głębokiego transu, mocno przerażony tym czego doświadcza. Ciało, w którym siebie zobaczył było bardziej podobne do tych ze zdjęć UFO-ludków – tak się wtedy wyraził. Opisał mi je bardzo dokładnie nie kryjąc odrazy. Opisał też miejsce, w którym przebywał. Była to ogromna stacja w przestworzach, porównując ją do wielkości miasta. Sam był w niej odpowiedzialny za pewien bardzo niewielki sektor. Choć miał przepustkę w rodzaju karty, to i tak do wielu sektorów na tej stacji nie miał wstępu. Istotnym zdarzeniem, które mi opisał była wizyta w jego sektorze gości odwiedzających tę stację. Byli to goście pochodzący z rejonu Plejad, którzy wywołali w nim spore zdziwienie. Opisał mi to w ten sposób, że oni są podobni do ludzi na Ziemi, natomiast my jesteśmy inni. Nasze ciała są bardziej wszechstronnie rozwinięte.

Ta regresja trwała bardzo krótko ponieważ nie byłem przygotowany, by poruszać się w świecie, o którym nie miałem pojęcia. Marek również był nieźle wytrącony z tego, czego mógł się spodziewać. Nasze dalsze doświadczenia w tym kierunku zostały zawieszone żeby lepiej przygotować się na podobne niespodzianki. Wtedy dużo czytałem i medytowałem, żeby w przyszłości w podobnej sytuacji rolę prowadzącego przejmowała moja wyższa jaźń. Tak, by żadne niespodziewane sytuacje nie wzbudzały emocjonalnych wewnętrznych dialogów. Musiałem nauczyć się przyjmować każdy przekaz ponad emocjami i odpowiednio formułować pytania, żeby jak najwięcej treści wydobyć z danej sytuacji.

Uwierz mi, takie przecieranie szlaków niesie ze sobą wiele trudnych zwrotów, by akceptować wszystko, co spływa bez cenzury. Dopytać – tak, ale nie oceniać, gdyż powoduje to sugerowanie mojego punktu wiedzenia, co jest bardzo szkodliwe dla sprawy. Tylko pełna akceptacja tego, co spływa jest należytym sposobem prowadzenia w tamte przestrzenie. Stąd też nie ukrywam, że dopiero stan wyższej świadomości jest w stanie wznieść się całkowicie ponad emocje i ponad rozumowego analityka. Dopiero wtedy możliwy jest czysty odbiór przekazów z miejsc, gdzie rozum nie sięga. Każdy inny przypadek będzie obarczony naleciałością systemu przekonań.

Po blisko pięciu miesiącach w styczniu 2002 roku rozpoczęliśmy w miarę systematyczne spotkania, których celem była penetracja „tamtej strony”. Sprzęt nagrywający oparty o kasety z taśmami magnetycznymi – na tamte czasy musiał wystarczyć. Sugestię wprowadzającą w owe stany świadomości skonstruowałem w ten sposób, że po zwykłym wprowadzeniu w głęboki stan hipnozy sugerowałem przeniesienie świadomości poza ziemską atmosferę, gdzie czas i przestrzeń tracą swoje znaczenie. Wtedy zakładając czyste intencje pozwalałem przyłączyć się do jakiejś sytuacji z minionych doświadczeń dla tej świadomości. Prosząc jednocześnie duchy opiekuńcze o wsparcie w naszym doświadczeniu.

Moja sugestia zadziałała już za pierwszym razem, a ponieważ nie było w niej przeniesienia świadomości do doświadczeń w ciele, mogliśmy rejestrować doznania z różnych form świadomości. Również tych ze stanów czysto duchowych – nieposiadających ciała – które wolne są od czasoprzestrzeni znanej ludzkim formom istnienia.

Wtedy się to zaczęło. Prawie każdego tygodnia kolejna sesja odkrywała przed nami strzępek świata, którego z pozycji naszego rozumienia nie byliśmy w stanie pojmować. Dane, które spływały były bardzo dziwne i zaskakujące, ale nie niemożliwe. A ponieważ każdy obraz, każdą rzeczywistość można oglądać z różnej perspektywy, tak i nasze doświadczenia musiały być akceptowalne z jakiejś perspektywy. Owa perspektywa to nic innego jak punkt widzenia świadomości, wzniesionej do szerszego pułapu postrzegania. Czy to takie niemożliwe?

Teraz, gdy minęło więcej niż dziesięć lat od tamtej pory, również dostrzegam więcej spójności w owych działaniach. Wcześniejsze moje pojmowanie rzeczywistości nie było jeszcze tak otwarte, jakie dziś posiadam. Wówczas było tak, że choć sam nie do końca pojmowałem materiały spływające z penetracji szerszej świadomości, to bardzo chciałem dzielić się nimi. Zatem, gdy ilość takich sesji przekroczyła liczbę dwudziestu a ich spójność coraz bardziej do mnie przemawiała, zacząłem składać nasze prace w formę książki.

Opracowałem więc cztery rozdziały wprowadzające, żeby dalej dołączyć stenogramy z sesji w takiej samej kolejności, w jakiej powstawały. Tworzyło to niejako reporterskie zapiski z penetrowania innej rzeczywistości w duecie hipnoterapeuta i medium. Tak, bez przesady, Marek posiadał już wtedy wszelkie zdolności medium, które doskonale poruszało się w różnych przestrzeniach niefizycznych. Zaś w duecie tworzyliśmy zespół otwierający niejako zręby nowego sposobu badania innej rzeczywistości. Rzeczywistości trudnej do zaakceptowana ludziom trzeźwo myślącym, tym którzy tylko sobie znane zasady funkcjonowania świata uznają za prawdziwe.

Jedni przychylają się do kreacjonizmu i stworzenia świata w siedem dni z odpoczynkiem. Inni zaś uważają za prawdę ewolucjonizm, który z ”prazupy” wyłania kolejno, coraz wyższe formy istnienia w drodze ewolucji. Nikt jednak nie bierze pod uwagę możliwości przeplatania się obu tych form wzajemnie.

Teraz dopiero po upływie jedenastu lat od powstania zapisów pierwszych sesji, przyglądam się im z innej strony. Podyktowane jest to pragnieniem umieszczenia pewnych  fragmentów z naszych nagrań  w oryginalnej wersji audio, na mojej stronie – do pobrania. Mam na celu udostępnienie w ten sposób prawdziwego głosu medium będącego w transie i mówiącego o tej innej rzeczywistości. Żeby ci, którzy czytali książkę „Tak blisko”, mogli sobie porównać oryginalne wypowiedzi z tym, co zostało spisane w tamtym materiale.

Owszem należy się z tym zgodzić, że oryginalne zapisy na taśmach są długie i nudne, ale mają tę wartość poznawczą, która jest zawarta w trudności opisu tamtych rzeczywistości, lub świata niefizycznego. Jak trudno dobrać słowa, żeby zwerbalizować tamte przestrzenie, jakże odległe od naszej rzeczywistości. Znanej i akceptowanej rzeczywistości świata Zachodniego.

W dalszym ciągu moich zwierzeń pragnę skierować Twoją uwagę na urywki sesji audio lub te przytoczone szerzej w „Tak blisko”, żebyś mógł lepiej zrozumieć komentarze. Zaznaczam tutaj, że wszystkie komentarze powstały dopiero teraz, gdy moja perspektywa analizowania materiałów znacznie się poszerzyła z upływem lat. Podjąłem się tego bardzo niedawno w związku z tworzeniem mojego nowego opracowania książkowego pod tytułem „Wyprawa w głąb siebie”.


Komentarz do sesji 1

Za każdym razem, kiedy podejmowałem się prowadzić sesję badawczą z Markiem, moje przygotowanie charakteryzowała wielka pokora. Oddawałem swoją wolę wyżej postawionym inteligencjom duchowym a mój stan świadomości przekraczał osobowość, żeby za sprawą wyższej jaźni kierować procesem. Wtedy odkrywano przed nami inne światy, inne relacje i inne pojmowanie rzeczywistości, która nie mieści się w ramach świadomości osobowej.

Już w pierwszej zorganizowanej sesji wchodzimy w relacje „nadzorców” rozwijającej się cywilizacji ludzkiej na Ziemi. Z szerszej perspektywy możemy wysondować, że na każdym etapie rozwoju Ziemskich cywilizacji czuwały nad ludzkością inne istoty, zwane często Bogami. Kimże są owe istoty – zadajemy sobie pytania – które dzielą się wpływami i uprawiają „poletko” z nowo zaszczepioną rasą? Komu zależy aby dany szczep (kolonia) rozwijała się w danym kierunku, oraz, który kierunek należy określić postępem? Wreszcie jak ważna dla duszy jest amnezja w ciele, mająca wpływ na wolną wolę?

Jeśli słuchałeś lub – lepiej – czytałeś stenogram sesji pierwszej, musiałeś zauważyć, że pewna ilość istot wkomponowana jest w grupę populacji ludzkiej nieprzypadkowo. Te istoty pomimo takich samych – lub bardzo podobnych – ciał, posiadają inne wzorce postępowania, inne nawyki i przekonania. Daje to zupełnie inny charakter osobowości, co jest powodem wynoszenia takich osób do roli przywódców. Jak się dalej przekonamy, zasady takie często się sprawdzały, jednak nie zawsze wstawiane postacie radziły sobie z przypisaną rolą.

Na koniec zacytuję ostatni fragment sesji podsumowujący przekaz jaki otrzymaliśmy.

Pytanie: Powiedz mi jaką rolę spełnia ciało w tym doświadczeniu?

Odpowiedź: Dzięki ciału dusza może odczuwać dobro i zło. Może doświadczać – gdy jest poza ciałem nie doświadcza niczego. Wie, że jest dobra, że jest doskonała, że jest niezmienna. A w ciele może się uczyć wrażliwości i nienawiści, wszystkiego czego pragnie. Może się oszukiwać, może innych oszukiwać. Tak naprawdę to chodzi o doświadczenie. Nie o naukę, nie o wiedzę, a o doświadczenie.


Komentarz do sesji 2

Wiemy już co nieco o potrzebach dusz w kształceniu swojej wolnej woli w oparciu o ciała. Właściwa duchowa forma istnienia nie posiada możliwości doświadczania siebie w zapomnieniu, że jest pełną doskonałością. Dopiero będąc w ciele fizycznym, poddanie pełnej amnezji, kim w istocie jest, może doświadczać wszelkich relacji międzyludzkich. Może tworzyć siebie od nowa przypisując sobie różne role. Może również w swoich rolach przywdziewać różne maski. Końcowa wypowiedź pierwszej sesji daje obraz potrzebie kształcenia ludzkich form istnienia przez istoty wyżej rozwinięte. Powodowane jest to potrzebami dusz, aby te mogły wcielać się i doskonalić siebie w doświadczeniu.

Kolejna sesja numer 2 odkrywa przed nami ogląd doświadczania istot wyżej rozwiniętych kulturowo i technicznie, których zadaniem jest modyfikacja zwierzęcych form istnienia na Ziemi. Taka modyfikacja genetyczna i krzyżówki kontrolowane genów, dawały kreatywne przyspieszenie w rozwoju gatunku. Cel był istotny – potrzeby dusz, które mogłyby wznosić się w rozwoju – ewoluować gatunek fizycznej formy, wznosząc swoje doświadczenia do wyższych doskonałości.

Można zadać sobie pytanie kim są istoty wyżej rozwinięte biorące udział w modyfikacji genetycznej gatunku? Jak to jest, że dusza obecnie żyjącego człowieka – Marka – brała udział w ciałach istot wyżej postawionych, które dla niższych form rozwoju były Bogami? W ludzkiej logice wydaje się to niemożliwe – wręcz absurdalne, ale spojrzenie na sprawę oczami duszy daje inny obraz. Ów obraz z szerszej perspektywy, tłumaczy nam lepsze zrozumienie inwolucji wyższych form istnienia świadomości, do niższych form. By w drodze ewolucji wznosić niższe formy istnienia materii do roli duchowych sprzymierzeńców. Zyskując w ten sposób ważne doświadczenia w poznawaniu siebie.

Jak się później przekonamy za sprawą kolejnych przekazów, to wszystko ma sens. Bowiem Boska, najwyższa świadomość dzieli się na coraz mniejsze, wydzielone okruchy świadomości, by poznawać siebie w doświadczeniu. Ot taka inwolucja świadomości, żeby poprzez doświadczenia w zapomnieniu siebie ewoluować na powrót do tej najwyższej świadomości – Świadomości Jedynej.

Druga sesja ukazuje strzępek doświadczenia istoty w fizycznym ciele, biorącej udział w modyfikacji gatunku. Daje to nam jakąś maleńką cząstkę obrazu dużo szerszej rzeczywistości. Jakiegoś Boskiego Planu związanego z planetą Ziemia.


Komentarz do sesji 3

Sesja trzecia była dla mnie jeszcze trudniejsza do zrozumienia. Przez dłuższy czas nie dawało mi spokoju wyobrażenie sobie, jak istoty duchowe mogą oglądać na ekranach przyszłe wydarzenia na Ziemi. Oraz na jakich zasadach możliwe jest oglądanie dużo szerszego spektrum czasowego? Różnych zdarzeń mających ze sobą połączenia przyczynowo skutkowe widziane z szerszej perspektywy. Takie i temu podobne przekazy wystawiały na próbę moją akceptację dla opisów doświadczeń Marka z tamtej rzeczywistości.

Trudno było też rozgraniczyć, która z opisywanych rzeczywistości była doświadczana w formie duchowej świadomości, a która dotyczyła istnienia w ciałach innych niż ludzkie. Właściwie to brak zdyscyplinowania w rozgraniczeniu owych przekazów, niejako zacierał zrozumienie całości.

Prawie dwa lata musiało upłynąć, nim do moich rąk odtarła książka M. Newtona – „Wędrówka dusz”, która dużo bardziej rozjaśniła wiedzę o tamtych przestrzeniach. Zauważyłem, że nie tylko w Marka przekazach pojawiają się informacje o ekranach, na których duchowe formy istnienia obserwują ziemskie zdarzenia z przyszłości. Newton opisuje, że każda dusza przed zejściem w cielesną formę, posiada możliwość zobaczenia krótkich wycinków ze swojego przyszłego życia.

Więc skoro dusza planująca żywot w ludzkim ciele ma możliwość jego oglądu, to równie dobrze dusza wchodząca w ciało innej istoty – mającej większe zadanie – ma możliwość szerszego oglądu zdarzeń na Ziemi. Biorąc pod uwagę szerzej zakrojone plany działania istot nadzorujących rozwój gatunku ludzkiego, należy się spodziewać szerszych możliwości wglądu w przyszłe wydarzenia związane z ich działaniem.

Do podobnych przekazów ze swoich dziwnych doświadczeń Marek powracał wielokrotnie i nie były to moje inspiracje bądź nakierowane sugestie. Moje sugestie – jak już wspomniałem – wyprowadzały świadomość poza czas i przestrzeń i sugerowały przyłączenie się do jakichś doświadczeń duszy z innej rzeczywistości. Miałem jak najbardziej czyste intencje, pozwalając istotom duchowym kierować naszymi procesami.

Oto jak słowami Marka tłumaczona jest potrzeba wcielania się duszy w ludzką formę cielesną. „My się z nimi łączymy. Oni nam część siebie dają. My ich obdarzamy częścią siebie. Po to, żebyśmy mogli doświadczać, uczyć się. Doznawać nowych lekcji, wrażeń. I cały czas się dąży do pełnej równowagi, żebyśmy mogli zrozumieć, jak to jest być tutaj. I nieraz trzeba wracać, żeby jeszcze raz powtórzyć. Żeby jeszcze raz, żeby jeszcze raz”.

Kolejny cytat, który przytoczę wynikł z sytuacji, kiedy Marek zbuntował się jako dusza przed wcieleniem w ludzkie ciało. Pozostawał wtedy przez dłuższy czas w odosobnieniu. Ciężko to przeżywał i gdy powrócił przed Radę Starszych, mocno skruszony, dostał trudną rolę na Ziemi. Jego zadaniem była walka ze złem. Oto jego słowa.

Pytanie: Jaka jest twoja rola w tej misji? Jak masz z nim walczyć?

Odpowiedź: Jedyna walka, to przemawianie sercem, miłością. Tylko w ten sposób można walczyć. I pełne zrozumienie. To jest prawdziwa walka. Takich walk tam jest bardzo dużo, bardzo dużo.


Komentarz do sesji 4

Sesja czwarta odkrywa przed nami jeszcze więcej szczegółów widzianych oczami „opiekunów” życia ziemskiego. Istot wyposażonych w ciała, będących na dużo wyższym poziomie rozwoju umysłu i technicznych możliwości przemieszczania się w obrębie Układu Słonecznego. Analizując dokładnie ten przekaz możemy mieć wrażenie przyglądania się z boku na relacje Mojżesza i Bogiem (bogami) – przekazującego wiedzę i wytyczne przywódcy narodu, albo grupy etnicznej.

Czy ktoś kiedyś wysnułby takie marzenie, żeby zamiast analizować biblijne przekazy, zapytać o te doświadczenia samego Mojżesza? Albo jemu podobnych Nauczycieli zesłanych grupom plemiennym? Przeciętnemu człowiekowi nie mieści się to w głowie, ale wznosząc świadomość do poziomu duszy, widzimy, że horyzont zdarzeń jest zupełnie inny. Zupełnie inna penetracja świadomości gdy czas i przestrzeń nie obowiązuje.

Doświadczenia widziane z poziomu ciała, poziomu osobowości, mają bardzo ograniczony horyzont zdarzeń. Wchodząc na poziom świadomości duszy zmieniamy horyzont świadomości diametralnie. Owa pozycja postrzegania rzeczywistości jest tak odmienna, że nie znajdujemy dla niej porównania. Należy pamiętać, że nad duszami – pierwszym stopniem wyższej świadomości – istnieją świadomości istnień duchowych wyżej postawionych. Dla ich pojmowania z pozycji osobowej, jeszcze trudniej znaleźć miejsce w naszym rozumowaniu.

Będąc w ludzkim ciele, z poziomu osobowego, traktujemy wszystkich ludzi jako pooddzielane byty świadome siebie. Natomiast poziom duchowy charakteryzuje większa spójność i świadomość, że na jakimś wyższym poziomie wszyscy jesteśmy jednym. Stąd też myślenie, że każda osobowość ma swoją odrębną duszę, zaczyna tracić na wartości. Im wyżej jesteśmy w stanie wznieść się z poziomu człowieczeństwa do poziomu ducha, tym szerszy horyzont zdarzeń obejmujemy. Zatem penetracja Wszechświata z poziomu osobowości jest możliwa przy zachowaniu pewnych reguł i pomocy ze strony duchowych istot.

Zacytuję fragment sesji najbardziej wymowny w temacie, który ukazuje jakiej drogi ludzkość nie powinna wybierać.

Odpowiedź: Nie, ja nad tym nie czuwam, ja po prostu ją kontroluję, ale nie ingeruję, oni robią to, co robią. Natomiast… No nie wyszło tak jak powinno. Ale to już jest zadanie tych, którzy ich zaprogramowali. No i od czasu do czasu przebywam wśród nich i teraz się właśnie okazało, że się rozdzielili, podzielili się. Jedna z tych grup jest bardzo taka agresywna. Bardzo taka wojownicza. I oni zbyt wiele po sobie zostawiają niedobrych rzeczy, cierpienia – destruktywnie działają. Dużo chcą mieć, gromadzą dużo dóbr. Zabierają innym. A ta druga grupa jest bardzo spokojna, z nimi nie ma problemów, ale z drugiej strony też coś nie wyszło, bo oni są tacy, za bardzo zamknięci w sobie. Są mniej ekspansywni od pierwszej grupy, ale nie tędy miał iść ich rozwój. Jedna i druga grupa – nie idą w tym kierunku, w którym powinni. No, ale nie wolno nam ingerować w takie rzeczy.

Pytanie: Jaka jest jeszcze twoja rola oprócz obserwacji?

Odpowiedź: Dla wyprostowania ich, jak gdyby rozwoju, ich drogi, nieraz trzeba przygotować takie niespodzianki. Oni to nazywają cudami. Ale one mają duże znaczenie, bo to jak gdyby jest takie pokazanie drogi, drogowskaz. I oni często z tego korzystają.

Pytanie: Powiedz mi, czy ty bierzesz udział w przygotowaniu takich niespodzianek, cudów?

Odpowiedź: No, muszę.

Pytanie: Powiedz, jak to robisz? Możesz mi opisać jak robisz takie niespodzianki?

Odpowiedź: Dostaję przygotowany materiał. Na przykład: Jeżeli potrzebują przejść jakąś rzekę, to wtedy przy pomocy urządzeń po prostu tę wodę się spłyca, albo dno się przesuwa i takie przejście się robi. Albo nieraz mają problemy z pożywieniem, ze znalezieniem pożywienia, to w pewnym momencie, jak gdyby im się podsuwa. Albo ich naprowadza. Jak się modlą o deszcz, to mają deszcz. Jak się modlą o jedzenie, bo jest głód, to im się podsuwa, albo ich się naprowadza na miejsce, gdzie mogą znaleźć. Po prostu się nimi steruje. Nie jest to takie trudne. Jest to bardzo, bardzo łatwe. Bo jest kilka osób, które są wyczulone na odbiór od nas sygnałów i nimi się steruje, a oni ciągną całą grupę za sobą. A tamta druga grupa, to ona jest jak gdyby już poza kontrolą.

Dalej już bez komentarza, pozostawiam własnym przemyśleniom powyższy fragment.


Komentarz do sesji 5

Kolejna sesja piąta, ukazuje nam jeszcze inną perspektywę oglądu z pozycji Opiekunów Ziemskiego „Ogrodu”. Tutaj ponownie pojawiają się ekrany opisywane wcześniej, i te, które ujawniał Newton w swoich badaniach przestrzeni duchowych. Jest tylko różnica ich wykorzystania. Otóż indywidualna dusza schodząc do życia w ciele ogląda swoje przyszłe doświadczenia w fizycznej formie, oraz najważniejsze relacje z innymi ludźmi. Natomiast sesja ta ujawnia nam, jak wyżej postawione formy duchowych świadomości oglądają możliwe symulacje zdarzeń.

Kiedy rozwój ludzkiego gatunku na jakimś obszarze, osiągnął wysoki poziom techniczny, ale nie poszedł w zakładanym kierunku, wtedy uruchamiane są bardziej drastyczne programy. Właśnie o takich programach – problemach kreatorów życia – traktuje nasza sesja.

Nie trudno jest sobie wyobrazić, że skoro duchowe formy istnienia – dusze wyodrębnione z najwyższej świadomości – zasiedlające zwierzęce, fizyczne organizmy, to oczekiwaniem jest taka ewolucja, która doprowadzi do powrotu ku Źródłu. Powrotu do jednoczenia się w miłości, żeby w tych ciałach stawać się świadomym swego duchowego pochodzenia. Każde inne popadanie w zwierzęcość jest odwrotnością oczekiwań naszych kreatorów. Kiedy ludzkość popada w wyścigi w zdobywaniu indywidualnych dóbr, których duchowe formy nie mogą przysposobić jako wartości, dochodzi do degradacji społeczności. Poszło w oddzielania i rywalizację, a nie w miłość i łączenie. Kierunek taki staje się regresją.

Przyglądając się uważnie piątej sesji dostrzegamy problemy widziane oczami Twórców życia. Tych, którzy planują rozwój całych grup społecznych – wybranego narodu – będącego na szczycie w porównaniu z innymi grupami niżej postawionymi.

Tu cytat fragmentu sesji.

Pytanie: Powiedz mi jeszcze o tej decyzji, o przedsięwzięciach, które ciebie czekają.

Odpowiedź: Założenia, badania, eksperymenty się nie sprawdziły. Zupełnie inne były oczekiwania, zupełnie co innego wyszło. Należy korygować te błędy, ale nie za wszelką cenę. I trzeba przede wszystkim doprowadzić do takiego poziomu, żeby w miarę, bez ingerencji z zewnątrz, tam na dole sami sobie mogli z tym poradzić. No, sam program nie sprawdził się. Jest bardzo, bardzo źle.

Pytanie: Co się nie sprawdziło? Możesz to trochę szerzej omówić?

Odpowiedź: Nie sprawdziło się przede wszystkim w wymiarze duchowym. Te rasy, które powstały, po prostu odeszły od głównego kierunku. Bardziej nacechowana jest ich działalność, właśnie materialistycznie i z tego wynika dużo, dużo konfliktów. Dużo nieprzyjemnych sytuacji, wobec których my jesteśmy bezradni, a tym bardziej oni. A jednostki, które idą we właściwym kierunku, często są źle oceniane i często są na marginesie życia tamtych grup. Często płacą najwyższą cenę za swoją odmienność.

Ogólnie domyślamy się, że w tym projekcie chodziło o zagładę Atlantydy, gdyż społeczność tam żyjąca, najwyżej wyewoluowała technicznie. Potwierdzały to inne sesje, które ukazywały egocentryczny styl zachowań tamtej społeczności.

Prowadząc tę sesję byłem dociekliwy w jaki sposób kreatorzy – duchowe formy – mogą wpływać na zdarzenia w fizycznym świecie. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że owa duchowa forma istnienia jest wyższą formą i to ona posiada w sobie tę fizyczność. Że dusza posiada ciało, a nie na odwrót. Dopiero dużo później za sprawą Filozofii Wieczystej i „gniazdowego układu istnienia”, zrozumiałem, że wszystko jest na odwrótKażda kreacja postępuje z góry.

Oto krótki cytat ważnych dla mnie szczegółów.

Pytanie: Dobrze. Przeniesiesz się do momentu kataklizmu (…) Opowiedz mi jak przebiega cykl zdarzeń na Ziemi?

Odpowiedź: To jest dokładnie wyliczone. Zbliży się kometa, która podzieli się na kilka mniejszych i ona spowoduje, że rotacja Ziemi się zachwieje. To z kolei spowoduje uaktywnienie się całego globu. Powstaną potężne fale. I to się będzie działo w bardzo, bardzo krótkim czasie. Dosłownie w jednej chwili. Tak, jakby Ziemia się zapadła i powróciła do poprzedniego stanu. Bardzo szybko, bardzo krótko, skutecznie. I to nie jest nic szczególnego. To się zdarzało i zdarzać będzie. To jest normalny cykl.


Komentarz do sesji 6

Zadziwiające prawda? Dopiero teraz, z perspektywy czasu dostrzegam precyzję Wyższej Inteligencji, która w bardzo przemyślany sposób ujawniała przed nami tajemnice Wszechświata.

W poprzedniej sesji oglądaliśmy oczami istot duchowych – kreatorów życia – problem związany w wysoko rozwiniętą cywilizacją na Ziemi, żeby w kolejnej sesji, po siedmiu dniach, ukazać nam ten sam problem od strony człowieka. Istoty ludzkiej, wkomponowanej w tamto środowisko, aby od strony osobowości opisać życie i problemy tamtej kultury społecznej.

Przyjrzyj się też dacie, w której prowadzona była sesja. To był luty 2002 roku. Wtedy jeszcze komputery i system sieci Internetowej był w powijakach, natomiast opisana rzeczywistość kultury Atlantydzkiej znacznie przewyższała obecny nasz poziom techniki w tej branży.

Znamienitym jest też potrzeba separacji niewielkich grup społecznych, które wybrały spokojne życie wewnętrzne. Opisywane przez Marka w pierwszej osobie życie, świadczy o jego innych wyborach, bardziej duchowej postawie, która kłóciła się z głównym nurtem społeczeństwa. Czy nie wzbudza to przypadkiem refleksji nawiązującej do obecnych trendów?

Może powinniśmy zadać sobie pytanie, czy obecna cywilizacja zmierza we właściwym kierunku? Oraz, czy kreatorzy odpowiedzialni za stan rzeczy, nie będą zmuszeni do użycia drastycznego napomnienia wobec buńczucznej postawy w obecnym kierunku rozwoju?

Porównaj poniższy cytat.

Pytanie: Czy ta grupa, o której teraz wspominasz, to jest jakaś odrębna rasa etniczna, albo jakaś narodowość?

Odpowiedź: Ale skąd. To są dewianci. To są ludzie, którzy rozminęli się z ideą, z kulturą, którzy pałają żądzą. Materia jest dla nich najważniejsza, chcą zdobyć władzę, zapanować nad wszystkim, co się da. Chcą dorównać naszym Starszym Braciom. O, bogom, możesz to tak nazwać.

Pytanie: Jak duża jest grupa tych dewiantów?

Odpowiedź: No, jest ich garstka, ale oni zaczynają dominować, na takiej zasadzie, że do nich przyłączają się następni i następni.

Mówi ci to coś? Jeśli możesz, skonfrontuj całą sesję z tym, co wiesz o świecie współczesnym. Być może zarezonuje jakaś część twojej duszy, by ukazać inne możliwości – powrotu do swego wnętrza. Tak jak robiła to oderwana społeczność, enklawa ludzi żyjących w pewnej komunie. Oto krótki cytat zasad, którymi się kierują.

Pytanie: Opowiedz mi o waszej społeczności, o zasadach, jakie panują w tej społeczności, o prawach, kulturze.

Odpowiedź: Jedynym obowiązkiem jest rozwój duchowy. Jedynym prawem jest to, co nam Duch dyktuje. Wszyscy mają takie same prawa i obowiązki. Ani mniejsze, ani większe. Nie ma przywódców, nie ma poddanych. Wszyscy mają taką samą możliwość wypowiadania się, robienia, tworzenia. No zgodnie z zasadami, które wybraliśmy. Jesteśmy szczęśliwi. Są to proste zwyczaje, proste zasady, ale jednoznaczne.


Komentarz do sesji 7

Kolejna odsłona jakiegoś istnienia świadomości pokazuje nam wycinek życia osoby wkomponowanej w środowisko ludzkie. Żeby było ciekawiej, odkryto przed nami przygotowanie duszy do takiej roli, które niczym nie odbiega od zwykłego przygotowania opisywanego w Newtonowskich badaniach. Różne źródła, różne czasy badania odsłaniają te same zasady, taki sam proces przygotowawczy. Wiem, że trudne są do zaakceptowania zasady istnienia form duchowych, widziane oczami duszy, gdy przez wieki wmawiano nam inne prawdy. Ale czy owe zasady nie wynikają z doświadczenia? Jakiegoś osobistego doświadczenia wynikającego z penetracji świadomości – głębszej tożsamości niż osobowy zapis pamięci – oraz przyjęte wzorce w drodze szkolenia. Tego przystosowania do życia w grupie społecznej.

Uważam, że odsłanianie zapisów z Kronik Akaszy – czyli zapisanej pamięci doświadczeniami duszy, jest dużo bardziej atrakcyjne i autentyczne. Dużo bardziej miarodajne od zapisanych starożytnych tekstów, które są przekazami z poziomu osobowości ludzi żyjących w tamtych czasach. Zrozumienie faktów – kontaktów z bogami – nawet przez ludzi światłych z tamtych czasów, zawsze będzie poziomem człowieka. Odczyty zapisu z form duchowych, dają nam o wiele szerszą perspektywę zrozumienia. Ujawniają przed nami sposoby kształtowania ludzkich skupisk od najmniejszych grup, genetycznie uszlachetnianych, aż po ogromne populacje, które trudniej opanować w mentalnych zwrotach i emocjonalnych zrywach.

Zakładając teraz, że jako dusza – wyodrębniona, świadoma siebie energia – możemy doświadczać na wielu poziomach i w różnych stopniach ograniczenia tej świadomości. Takie doświadczanie musi być wszechstronną szkołą dla edukacji owej świadomości duchowej.

Sesja siódma ujawnia nam odczyt z pamięci duszy doświadczającej po obu stronach. W formie duchowej – przygotowawczej do roli – oraz w formie cielesnej o zupełnie innym zaprogramowaniu osobowej świadomości niż człowiek wychowany na Ziemi. Obraz taki inaczej ustawia nasze pojmowanie rzeczywistości. Natomiast inny przekaz Marka głosi, że każda dusza bierze udział w kreowaniu gatunku ludzkiego od strony siewców życia. Żeby potem doświadczać w ciałach, kreowanego gatunku, biorąc niejako na siebie odpowiedzialność za to, co się stwarzało. Ot taka holograficzna projekcja Boskiej twórczości – sposób wyrażania siebie w najróżniejszych poziomach podziałów, gdy wolna wola obowiązuje na każdym z nich.

Oto ważne cytaty z tej sesji.

Pytanie: Czy teraz będąc w ciele, posiadając taką misję, czy posiadasz również swoją wyższą Jaźń, do której możesz się zwrócić wtedy, kiedy potrzebujesz pomocy? Czy jest to dla ciebie jawna sprawa?

Odpowiedź: Dla każdego jest to jawna sprawa. I to nie zależy od tego, kim jesteś i gdzie jesteś, co reprezentujesz. Na jakim jesteś poziomie rozwoju, czy fizycznego, czy intelektualnego, czy mentalnego.

Pytanie: Zawsze posiadasz, tak?

Odpowiedź: No, a czego nie! Bez tego nie mogliby się rozwijać ani ludzie, ani inne Istoty. W tym, czy w innym wymiarze. To jest częścią każdego z nas.

Pytanie: A powiedz, jak często korzystasz z wiedzy, z mądrości Wyższego Ja?

Odpowiedź: Nie uwierzysz, ale zawsze.

Na kolejne moje dopytywanie o ziemskie doświadczenia Marek wyjaśnia.

Odpowiedź: Ja powiedziałem tobie, że bycie tutaj, doświadczanie bycia tutaj, wbrew pozorom, jakie okoliczności cię spotykają, jest to nagroda. I to co się tutaj dzieje, to jest jak gdyby gra wyobraźni. Im bardziej wyobraźnia jest rozwinięta w kierunku dobra, szczęścia, miłości, tym bardziej jesteś zbliżony do tego, co jest powyżej. Natomiast jeżeli jest pycha, obłuda, jesteś bliżej materii, tym bardziej jesteś nieszczęśliwy i oddalasz się od tego  pierwowzoru, który jest po drugiej stronie. Tym bardziej cierpisz. A jeżeli cierpisz jako Byt, jako Dusza, to zaczyna cierpieć twoje ciało. Jeżeli cierpi twoje ciało, ty jako mieszkaniec tego ciała, też zaczynasz źle się czuć. A jak się zaczynasz źle czuć, to już samopoczucie prowokuje do tego, aby zaczynać kombinować, wymyślać, usprawiedliwiać się, albo szukać winnych. Winnych tego stanu, tego poczucia czy samopoczucia. Ale wszystko to jest doświadczenie. Ani dobre, ani złe.


Komentarz do sesji 8

Sesja ósma pokazuje nam jeszcze więcej poziomów podzielonych świadomości, ich egzystencji i prawa rządzące we Wszechświecie. Wymawiając słowo „Wszechświat”, nie mam tutaj na myśli materii widzialnej ludzkimi oczami. Owo określenie, w moim pojmowaniu wyraża raczej ogólną hierarchię duchowych istot zarządzających całością. Tę hierarchię, która tworzy całokształt Wszechświata i umieszczone w nim ludzkie formy istnienia.

Tutaj Marek przekazuje wiedzę o Radzie składającej się z Istot bardzo wysoko postawionych, które podzieliły się wpływami, by tworzyć na tej planecie swoje plemiona. Odrębnie ewoluujące, uszlachetnione na swój sposób istoty ludzkie. Wtedy rozumiemy, że chodzi tutaj o rasy będące wcześniej izolowane od siebie. Jednak dalszym postępem w ewolucji było przenikanie się tych gatunków, żeby tworzyć coś wspólnego.

O Radach – tych wąskich i szerokich – liczących od dziewięciu do dwudziestu czterech przedstawicieli usłyszymy jeszcze nieraz. Przedstawiciele takiej nadrzędnej Rady pochodzą z wysoko wyewoluowanych światów w kosmosie, choć dla duchowych istnień te odległości nie mają znaczenia.

Niższe szczeble Rady Starszych zarządzają wcielaniem się duchowych form w cielesne formy istnienia, żeby mogły doświadczać i ewoluować. Rady niższego szczebla – jak opisuje Marek – wyewoluowały już z poziomu potrzeby inkarnacji w cielesne doświadczenia. Z tymi też – jako dusze – mamy możność spotykać się i nazywani są naszymi przełożonymi.

Kolejną zagadką ujawnianą przed nami jest to, że dusza może inkarnować w ciało ludzkie zrodzone na Ziemi, jak zwykle się to odbywa. Ale są też przypadki, kiedy dusza wciela się w ciało przygotowywane specjalnie dla celów, tak zwanych, siewców życia, nadzorców lub zesłanych nauczycieli. Jest to z jednej strony ułatwienie dla duszy, gdyż będąc wcielona i wychowywana w innym środowisku, posiada zupełnie odmienny system przekonań. Ten z kolei zezwala operować innymi ramami rzeczywistości, stąd osoby takie bardzo szybko stają się przywódcami społecznych grup ludzkich.

Jednak kryje się za tym dużo większa odpowiedzialność za swoją rolę do odegrania w ciele zesłanym na Ziemię. Stąd też w wielu przypadkach Marek przegrywał w zadanym jemu posłaniu.

Innym ważnym spostrzeżeniem, jakie wynosimy z naszych sesji jest posiadanie dużo wyższych technologii przez istoty będące w fizycznej formie. Istoty, których zadaniem jest nadzorowanie „uprawianego poletka” w ziemskim Ogrodzie. Ich celem jest niejako pilnowanie, żeby „dzieci” bawiące się w nadzorowanym ogrodzie nie robiły sobie krzywdy na skalę, która może zniszczyć planetę. Żeby „dzieci” dostały do ręki tylko takie „zabawki”, które mogą służyć wzrostowi całej populacji. Stąd też często bywa, że ludzkość popada w zwierzęce odruchy, egocentryczne wyścigi i potrzebę dominacji. Wtedy nadzorcy mający czyste intencje i szlachetne idee powodują kataklizmy na mniejszą lub większą skalę. Wszystko to ma na celu opamiętanie się i odnalezienie innej drogi. Drogi serca, drogi miłości, oraz drogi powrotu do swojej prawdziwej duchowej tożsamości. Tak, by zwierzęce formy istnienia, objęte duchową świadomością, odnalazły siebie w zapomnieniu. Wtedy ewolucja ma sens. Każda inna droga, to strata szansy, jaką nam dano.

Oto cytaty uzupełniające komentarz, który niejako obrazuje mój poziom rozumienia przekazów z perspektywy czasu.

Pytanie: A jakbyś wytłumaczył to swoje określenie: „Skłaniają się do materializmu”? Co jest przejawem tego? Powiedz mi coś więcej na ten temat.

Odpowiedź: Bycie tam na dole, na tej planecie, dla każdego, kto się tam pojawi jest formą nagrody. Jest wyróżnieniem. Daje możliwość przyspieszonego rozwoju duchowego. Jest to dobry poligon, laboratorium i dopiero zetknięcie się tam z tym środowiskiem powoduje, że ludzie, jako ludzie, zachowują się jak ci, którzy pierwotnie tam mieszkali – jak zwierzęta. Walka o przetrwanie, nienawiść, złość, emocje. I to jest fenomen, którego nie można rozgryźć, dlaczego tak się dzieje? Rada mówi, że to jest spowodowane właśnie materią, gęstością. Im bardziej gęsta w swojej strukturze planeta, tym bardziej efektywne mogą być rezultaty, albo w sensie spektakularnego zwycięstwa, albo totalnej porażki. I się okazuje, że tylko nielicznym się tutaj udaje a reszta z kretesem przegrywa. Natomiast jeżeli stąd mają przywilej trafić gdzie indziej, na inną planetę, inne środowisko, to jest im zupełnie łatwiej. Ale są tacy, którzy z upodobaniem i uporem wracają.

Inny cytat podpowiadający, jak możemy czerpać wiedzę z wnętrza siebie, ze swojej duchowej tożsamości, która łączy nas z Najwyższą Świadomością.

Pytanie: Powiedz mi skąd posiadasz tak ogromną wiedzę będąc człowiekiem?

Odpowiedź: Jak to skąd, przecież masz czyste intencje.

Pytanie: Skąd czerpiesz taką wiedzę, z jakich źródeł?

Odpowiedź: Jeżeli masz czyste intencje, to masz klucz do wiedzy. I nic więcej ci nie potrzeba.

Pytanie: I w ten sposób można poznawać przyszłość i przeszłość?

Odpowiedź: To jest jeden ze sposobów.

Pytanie: A znasz jakieś inne?

Odpowiedź: Tak.

Pytanie: Opowiedz mi o nich, tak z ciekawości zapytam.

Odpowiedź: Jeżeli zapragniesz wiedzieć o zjawisku, które w twoim mniemaniu było, czy będzie, wystarczy wytworzyć odpowiednią energię, może to być myśl. Posyłasz ją tam gdzie trzeba do Źródła. Im szczersze twoje intencje, tym czystsze przesłanie, tym czystsza informacja, tym czystsza wiedza.

Pytanie: Czy ta wiedza pochodzi wprost od Stwórcy, czy od innej hierarchii? Wytłumacz mi to, proszę.

Odpowiedź: Od Pierwotnej Energii. Wszystko tam jest.

Pytanie: Wszystko od Stwórcy, tak? Dobrze mówię?

Odpowiedź: Możesz tak nazwać.

Pytanie: A czy ty byś inaczej próbował to określić?

Odpowiedź: To zależy od miejsca, od czasu, od zrozumienia. Od wiedzy tego, z kim rozmawiam. Ale można to nazwać Pierwotna Energia. Wszystko jest energią.


Komentarz do sesji 9

Od sesji dziewiątej wprowadziłem pewne zmiany. Do tej pory prowadząc planowane sesje z Markiem używałem sugestii przenoszących w formy cielesne do bardzo odległych czasowo doświadczeń. Wiedziałem, że te odległe czasy – w naszym pojmowaniu – wnosiły niezwyczajne doświadczenia. Często w innych ciałach, a także pojawiania się w ciele poza Ziemią, by doświadczać w roli siewców życia.

Teraz moje nakierowanie sugerowało przeniesienie się do formy duchowej, gdzie czas i przestrzeń nie obowiązują. Następnie, żeby z tej pozycji spojrzeć na różne czasy i na różne doświadczenia. Zamysł ten miał na celu ujrzenie konstrukcji obecnego życia, jeszcze przed narodzeniem. W jaki sposób dusza uczestniczy w programowaniu swojego przeżycia ziemskiego i na ile może mieć dostęp do poznania owych programów. Czy wypracowany tym sposobem wgląd w życiowy program, może ujawnić misję duszy na obecne życie? Oraz, co się dzieje w przypadku rozmijania się ze swoją życiową misją? Jakie są tego konsekwencje?

Innym sprawdzianem naszych możliwości były pytania do Mistrzów, czy będzie nam dane przyzwolenie, aby wglądy kierować w życia innych ludzi na ich prośbę. Miały to być podobne wglądy jakich dokonywał Edgar Cayce dla swoich klientów – przeglądy życia lub odczyty zdrowotne. Tutaj dostaliśmy pełną zgodę, pod warunkiem zachowania czystych intencji.

Okazało się, że nasze ćwiczenia przynosiły coraz szersze możliwości. Wyprowadzenie świadomości duszy ponad osobową strukturę, nie jest wcale takie trudne, zachowując zasady przyzwoitości i szlachetności intencji. Oraz, gdy prowadzący i prowadzone medium wystarczająco dopasują swoje wibracje.

Z tej sesji wypłynęło dużo ciekawych zasad i zachęty do dalszych badań. Do dalszych procesów poznawczych, które dusza, przekroczywszy poziom osobowy jest w stanie zbadać i przenieść do formy osobowej, do czasoprzestrzeni w teraz.

Gdy powstawał zapis sesji dziewiątej był kwiecień 2002 roku. Wtedy w naszym kraju nie były znane książki Michaela Newtona, nie znano też określenia „regresje duchowe”, albo życie pomiędzy wcieleniami (LBL), dlatego nazwałem ową podróż świadomości – stanami Bardo. Terminu tego używał Kanadyjski psychiatra Joel Whitton – badacz stanów świadomości po śmierci ciała. On również powołał się na wcześniejsze zapiski tej nazwy w „Tybetańskiej księdze umarłych”.

Dlatego też, począwszy od tej sesji moje badania nazywałem „penetracją stanów Bardo”, czyli świadomości duszy z przestrzeni ponadosobowych. W obecnym stanie mojej wiedzy, nazwałbym te procesy psychologią transpersonalną, bowiem to ona wchłonęła wszelkie zjawiska parapsychologiczne.

To że penetracja świadomości ponadosobowej jest możliwa zaświadczało już wielu badaczy. To że ów proces jest procesem psychologicznym, też nie budzi wątpliwości. Więc przypisanie go psychologii transpersonalnej, jest moim zdaniem, najbardziej trafnym przyporządkowaniem. Dodam jeszcze, że psychologia transpersonalna uznana została w 1969 roku jako kolejny ważny nurt w psychologii, który skupia wszystkie niepoznane do tej pory zjawiska ludzkich doświadczeń. Również te – ponadosobowe.

Żeby przytoczyć najważniejsze cytaty, wejdę w słowa wypowiedzi Marka, opisującego swoje życiowe doświadczenia zaplanowane po „tamtej stronie”.

Życie ma być przeżyte w pełni, a nie tylko wegetacją, przetrwaniem. Ważna jest każda chwila. Bo ono jest chwilą. Tutaj, gdzie rozdaje się karty, gdzie rozdaje się życiorysy, nie ma ani czasu, ani chwili. Jest to, co jest, w jednym punkcie. Ale to złudne poczucie czasu wyprowadza właśnie na manowce. Gdyby nie to złudne poczucie czasu, łatwiej by było tu funkcjonować. Łatwiej przeżyć. To jest najtrudniejszy element.

Pytanie: Jaką mógłbyś wynieść lekcję na temat złudnego poczucia czasu?

Odpowiedź: Największą lekcją, najtrudniejszą jest to, że nie ma upływu czasu. Żeby być tu i teraz, aby nie być niecierpliwym, aby panicznie nie bać się, że on ucieka. Że jest ten czas, wiec coś ważnego uciekło. Dlatego, że on istnieje, czegoś w terminie się nie wykonało, że się coś zapomniało. Wystarczy poddać się nurtowi zdarzeń. Niczego na siłę nie naprawiać. Oddać się opiece tym, którzy są tutaj opiekunami, zwiastunami tego, co dobre. To chyba najważniejsze.

Kolejny cytat ukazuje przyzwolenie na wglądy w życia innych osób, pod warunkiem…

Pytanie: Zapytaj jeszcze, czy gdybyś chciał sprawdzić stan zdrowia jakiejś żyjącej osoby, czy przy ich pomocy, z której obecnie korzystasz, czy mógłbyś tego doświadczyć, coś takiego zrobić? Taki seans zdrowotny dla jakiejś osoby na jej własną prośbę?

Odpowiedź: Na jej własną prośbę, tak. Jeżeli mamy czyste intencje, to mamy otwartą drogę. Ale zmusimy uważać, żeby robić to rozważnie i w miarę powoli nie spiesząc się. Żeby nie zagubić najistotniejszych spraw. Mamy wielkie szczęście, ale i odpowiedzialność jest niesamowita. Odpowiedzialność przed innymi duszami. I się dowiaduję… Tak, że zbieramy wokół siebie potężne energie i one nie mogą być zaprzepaszczone i zniszczone, bo w przeciwnym razie to się przeciwko nam obróci. Mamy je wyzwalać w dobrym kierunku. Ale to jest wpisane w nasz program. I mamy się nie śpieszyć. Jeszcze dużo, dużo rzeczy się dowiemy. Ale nie wszystkim będziemy mogli mówić. Nie na wszystkie pytania znajdziemy odpowiedź. Tak jak nikt do tej pory nie uzyskał na wszystkie pytania odpowiedzi.


Komentarz do sesji 10

Każda kolejna sesja penetrująca ponadosobowe stany świadomości przynosiła nową wiedzę. Otwierała przed nami „portal” do innej rzeczywistości, który wnosił coraz więcej zrozumienia i zasad poruszania się po tamtych przestrzeniach. Dawało to możliwość przygotowania nowych tematów i pytań dla kolejnych sesji, by poszerzać nasze horyzonty penetracji światów wyższych energii.

Pomimo starań, zakres penetracji tamtych światów – patrząc z pozycji czasu – był bardzo ograniczony. Teraz, gdy przyglądam się tamtym zmaganiom, po jedenastu latach, dostrzegam wiele ograniczeń powodowanych przez system przekonań. Obecnie moje pojmowanie dostrajania się do różnych pól energii, jest na wyższym poziomie. Łatwiej interpretuję równanie einsteinowskie, które opisuje pola energii. Uważam, że każdy inny poziom pola energii (czytaj świadomości), pozwoli ująć się tym samym wzorem, zmieniając jedynie wykładnik potęgi. Tylko w naszym polu energii – postrzeganym za pomocą ciała fizycznego – obowiązuje owa czasoprzestrzeń i nieprzekraczalna prędkość „C”, zwana prędkością światła.

Jednak wiemy już, że świadomości nie ogranicza nasza czasoprzestrzeń, jak również komunikacji telepatycznej nie obowiązuje prędkość „C” – jest ona natychmiastowa w naszym rozumieniu. Zatem nie jest tajemnicą, że już samo myślenie może przekraczać czas i przestrzeń. Myślenie odbywa się w polu mentalnym, w którym panują inne zasady niż te obowiązujące nasze ciała. W polu mentalnym możemy podróżować świadomością do innych czasów, do innych przestrzeni, żeby je badać. Nawet w tamtych przestrzeniach przywoływać emocjonalne stany, będące niejako nośnikiem zapisu owych doświadczeń.

Przyglądając się z pozycji czasu, wszystkim doświadczeniom, jakie robiliśmy w duecie z Markiem, oraz późniejszym w oparciu o regresje duchowe, wydaje się bardzo prawdopodobne, że świadomość nie zna ograniczeń. Nie ma ona ograniczeń czasoprzestrzeni, nie ma też w polu mentalnym ani przyczynowym. Mistycy zaś doświadczają dostępu do Ducha, czyli – Najwyższej Świadomości Jedynej. Zatem jedynie od umiejętności przekraczania osobowej świadomości zależy, czy wyruszymy w dalszą podróż w głąb siebie i jak daleko zezwolimy sobie na tę wyprawę.

Sesja dziesiąta ukazuje nam sposób, który z penetracji wyższej świadomości, ujawnia nam relacje świata duchowego ze światem materii. Wchodząc niejako w słowa przekazu Marka cytuję fragmenty.

Próbuje się cały czas naprawiać te błędy, które popełniono kiedyś. Nie bardzo to wychodzi. Zagubiono bardzo ważne elementy z poziomu duszy. Intencje, czyste intencje, miłość, uczucie tolerancji, zrozumienia. Ale tego sztucznie nie da się wywołać. Te przymioty przychodzą wraz z dobrze ukształtowaną duszą, dla której jest miejsce w dziele stworzenia. Może to być istota ludzka, może to być zwierzę, może to być każda istota, którą stworzy się na Bazie. Sztucznie tego nikt nie jest w stanie wywołać. Istnieją dwie koncepcje. Jedna, która te twory próbuje zaprogramować w sposób sztuczny, w sposób wyrafinowany. Druga, która ściśle przestrzega starych zasad i umożliwia każdej cząstce duszy zamieszkanie, przejęcie jakiegoś ciała w sposób naturalny. I to jest chyba najwłaściwsze. I te dwa światy się ścierają.

Pytanie: Masz na myśli świat duchowy i świat fizyczny? Czy coś jeszcze innego?

Odpowiedź: Te światy współzależą od siebie. Chodzi o dwa światy, które ze sobą rywalizują o przejęcie, władanie materią fizyczną, żywą.

Pytanie: Które światy ze sobą rywalizują? Powiedz o tym coś więcej.

Odpowiedź: Ci, którzy próbują w sposób, można to nazwać, sztuczny zaprogramować, bez udziału duszy, pewne emocje. Czy to nienawiść, złość, skłonność do grzechu. Miłość, uczciwość, dobroć, to jest ten zły świat, zły przykład ewolucji. Ten drugi, który pozwala w sposób naturalny wytwarzać dowolne istoty, które przyjmują bez zastrzeżeń każdą duszę, która chce przyjąć istotę w posiadanie, we władanie. Chce zamieszkać po to, żeby mogła wykonać określone zadania; to jest chyba ten właściwy. Nie ma żadnego przymusu. Nie ma miejsca na manipulowanie, kodowanie, zmuszanie, zniewalanie, aby tak, a nie inaczej postępować. I ważną rzeczą jest to, że ciało ma wolną wolę i dusza ma wolną wolę. Ciało może iść w jednym kierunku. Dusza może podążać za ciałem, a nie musi. Dusza w każdej chwili może się wyzwolić z takiego ciała. Zostawić ciało.

Inny urywek przekazu mówi nam o podobnych zasadach kształtujących relacje duchowo – cielesne (psychosomatyczne) , które obowiązują w naszym świecie. Abstrahując w tym momencie w wyższe pojmowanie, przywołujemy refleksję – czym jest zdrowie? Czy to problem cielesności, czy też obu czynników istoty ludzkiej? Oto cytat:

Nie jest przypadkowe stwierdzenie, że wojna dobra i zła była, jest i będzie. Że tak naprawdę istnieją dwa światy. Istnieje świat fizyczny i duchowy, ale duchowy bez fizycznego nie zaistnieje. A fizyczny bez duchowego praktycznie się nie liczy. Bo duchowy pozwala na rozwój na ewolucję. Tylko pytanie, w którym świecie bierze się udział? W świecie, gdzie musowo przypisuje się wykonanie określonych zadań. Czy w świecie, gdzie dusza wybiera sobie ciało i ściśle z nim współpracuje.


Komentarz do sesji 11

To, że ludzkość od początku swojej ewolucji ze zwierzęcych form była prowadzona, modyfikowana, czy też wpływano na charaktery – nie powinno być zaskoczeniem. Jakkolwiek duszom daje się wolną wolę, to jakieś istoty mające wpływ na kierunek rozwoju grup społecznych mają obowiązek, by naprowadzać społeczności w kierunku rozwoju duchowego. Żeby całokształt ewolucji odwodzić od pójścia w materię, podziały i rywalizację – czyli postawa egocentryczna. Zwierzęce instynkty, przeważające lękiem, oddzielaniem i walką o swoje, są zawsze zaprzeczeniem drogi miłości, pojednania i łączenia się grup społecznych.

Taka ukryta modyfikacja, wpływ na charaktery społeczeństw, zawsze miały miejsce w większym lub mniejszym stopniu. Można wyłowić z przekazów (sesji), że odbywało się to falami, w których wpływ ten był bardziej intensywny, żeby potem pozostawić owe grupy społeczne na długi czas bez opieki, dla samorozwoju. Jak widzimy z materiału przytoczonego w sesji jedenastej, nieświadoma ludzkość takie wpływy nazywała „palcem bożym” – czyli wyższą niezrozumiałą siłą.

Nie ma w tym nic dziwnego, do dziś ogromna większość ludzkiej populacji woli wierzyć w to, że jesteśmy jedynymi istotami w kosmosie, które wyewoluowały samoistnie po Boskim stworzeniu. Co gorsze, to społeczeństwo podzieliło się na wyznawców stworzenia i tych, którzy nie uznają Boskiego wpływu na tok ewolucji – wierzą w ewolucjonizm oparty na zwykłym przypadku. Rzadko kto chce się zgodzić, że oba te czynniki nawzajem się przenikają od początku istnienia wszelkich form w świecie materii. Z tym, że świat fizyczny jest tylko jednym z wielu pól energii, w którym mogą doświadczać wyodrębnione, wyższe świadomości w zapomnieniu siebie.

Uważam, że prowadzenie tego rodzaju odkrywania tajemnic świata, jest bardzo pożyteczne, pod warunkiem otwarcia się na wiedzę ponadosobową. Ani religijną, ani tę udowodnioną przez naukę, ale wiedzę mistyczną, która w oczach ludzi Zachodu uważana jest za bzdury zmyślane w chorych umysłach.

Łatwiej było naszym przodkom wyobrazić sobie Boga zstępującego na Ziemię, niż obecnie żyjącym, że Wszechświat jest pełen rozumnych istnień, które ciągle nawzajem się przenikają. Pomimo, że wszyscy wiemy, iż to to samo zjawisko, tylko różna interpretacja, trudno pozwolić sobie na szersze horyzonty własnej interpretacji. Albo przekroczyć ograniczenia systemu przekonań, obowiązujące w społeczeństwie ludzkim.

Oto cytat, w którym inaczej interpretowany jest „palec boży”, gdy przekroczymy osobowe ograniczenia.

Pytanie: Chciałbym teraz, żebyś mi coś powiedział o swojej misji. Co masz tutaj do zrobienia? W jakim celu przybyłeś na Ziemię?

Odpowiedź: Na Bazie, na tej głównej Bazie postanowiono, że wezmą pod opiekę pewną grupę istot, którą będą starali się skupić pod jednym berłem, pod jednym przywództwem. Jest to częścią programu, który jest przeprowadzany również przez inne Bazy. Dla nas jak gdyby obcy, ale jednocześnie współpracujemy ze sobą. Bo ta planeta jest bardzo ważnym, takim jak gdyby poletkiem, gdzie można się z powodzeniem uczyć tego, co kiedyś w naturalny sposób zostało zaprzepaszczone, a na powrót trudno odzyskać. Tak jak każdą utraconą rzecz trudno odzyskać. Dopiero się ją docenia, gdy się ją straci. Swoje marzenia o powrocie do starych czasów realizujemy przez właśnie tę planetę, poprzez te istoty. Pomagając im pomagamy sobie.

Chodzi tutaj najwyraźniej o wkomponowanie istoty ludzkiej innego pochodzenia w środowisko ludzi żyjących na Ziemi. Obraz widziany oczami tej istoty ukazuje nam cały ten proces, gdy „palec boży” wpływa na pewną społeczność.

Kolejny cytat jeszcze wyraźniej przedstawia „Boską” pomoc.

Odpowiedź: Dwoje adwersarzy się spotkało. Przywódca buntowników oskarża Kanu. Są to poważne oskarżenia. Coraz więcej emocji. Odbywa się to na… takim placu. Nie, to nie jest plac. To jest wewnątrz budowli, w której są ażurowe ściany, ale nie ma dachu. Tam odbywają się takie spotkania najważniejszych ludzi ze społeczności Laming. Można to nazwać parlamentem, Radą Wybranych, Radą Starszych. Po skończonej mowie buntownika wstał Kanu i zwrócił się do wszystkich z zapytaniem, czy ten spór mogą rozstrzygnąć bogowie? To będzie najwłaściwsze, najbardziej sprawiedliwe. I o dziwo – wszyscy wyrażają akceptację dla tego pomysłu.

Pytanie: Tak, i co dalej?

Odpowiedź: Kanu unosi ręce w stronę nieba i prosi bogów o eliminację tego, który ma nieczyste intencje. W tym miejscu, tu i teraz. Potężny huk, tak jakby grzmot i wszyscy osłupieli. Przeciwnik padł trupem. To wszystkich przekonało, że Kanu jest jedynym i właściwym kandydatem, który potrafi przewodzić całemu ludowi. Sam Kanu padł na kolana i zgłupiał. Nie wie, co się stało, nie rozumie, nie wie. Tylko pamięta jedno – że w czasie snu poproszono go, aby się zachował tak, jak się przed chwilą zachował. Jest w szoku, nie wie, nie rozumie, co się stało. Podnoszę go z kolan i razem wychodzimy.