Komentarze do sesji

Komentarz do sesji 4

Sesja czwarta odkrywa przed nami jeszcze więcej szczegółów widzianych oczami „opiekunów” życia ziemskiego. Istot wyposażonych w ciała, będących na dużo wyższym poziomie rozwoju umysłu i technicznych możliwości przemieszczania się w obrębie Układu Słonecznego. Analizując dokładnie ten przekaz możemy mieć wrażenie przyglądania się z boku na relacje Mojżesza i Bogiem (bogami) – przekazującego wiedzę i wytyczne przywódcy narodu, albo grupy etnicznej.

Czy ktoś kiedyś wysnułby takie marzenie, żeby zamiast analizować biblijne przekazy, zapytać o te doświadczenia samego Mojżesza? Albo jemu podobnych Nauczycieli zesłanych grupom plemiennym? Przeciętnemu człowiekowi nie mieści się to w głowie, ale wznosząc świadomość do poziomu duszy, widzimy, że horyzont zdarzeń jest zupełnie inny. Zupełnie inna penetracja świadomości gdy czas i przestrzeń nie obowiązuje.

Doświadczenia widziane z poziomu ciała, poziomu osobowości, mają bardzo ograniczony horyzont zdarzeń. Wchodząc na poziom świadomości duszy zmieniamy horyzont świadomości diametralnie. Owa pozycja postrzegania rzeczywistości jest tak odmienna, że nie znajdujemy dla niej porównania. Należy pamiętać, że nad duszami – pierwszym stopniem wyższej świadomości – istnieją świadomości istnień duchowych wyżej postawionych. Dla ich pojmowania z pozycji osobowej, jeszcze trudniej znaleźć miejsce w naszym rozumowaniu.

Będąc w ludzkim ciele, z poziomu osobowego, traktujemy wszystkich ludzi jako pooddzielane byty świadome siebie. Natomiast poziom duchowy charakteryzuje większa spójność i świadomość, że na jakimś wyższym poziomie wszyscy jesteśmy jednym. Stąd też myślenie, że każda osobowość ma swoją odrębną duszę, zaczyna tracić na wartości. Im wyżej jesteśmy w stanie wznieść się z poziomu człowieczeństwa do poziomu ducha, tym szerszy horyzont zdarzeń obejmujemy. Zatem penetracja Wszechświata z poziomu osobowości jest możliwa przy zachowaniu pewnych reguł i pomocy ze strony duchowych istot.

Zacytuję fragment sesji najbardziej wymowny w temacie, który ukazuje jakiej drogi ludzkość nie powinna wybierać.

Odpowiedź: Nie, ja nad tym nie czuwam, ja po prostu ją kontroluję, ale nie ingeruję, oni robią to, co robią. Natomiast… No nie wyszło tak jak powinno. Ale to już jest zadanie tych, którzy ich zaprogramowali. No i od czasu do czasu przebywam wśród nich i teraz się właśnie okazało, że się rozdzielili, podzielili się. Jedna z tych grup jest bardzo taka agresywna. Bardzo taka wojownicza. I oni zbyt wiele po sobie zostawiają niedobrych rzeczy, cierpienia – destruktywnie działają. Dużo chcą mieć, gromadzą dużo dóbr. Zabierają innym. A ta druga grupa jest bardzo spokojna, z nimi nie ma problemów, ale z drugiej strony też coś nie wyszło, bo oni są tacy, za bardzo zamknięci w sobie. Są mniej ekspansywni od pierwszej grupy, ale nie tędy miał iść ich rozwój. Jedna i druga grupa – nie idą w tym kierunku, w którym powinni. No, ale nie wolno nam ingerować w takie rzeczy.

Pytanie: Jaka jest jeszcze twoja rola oprócz obserwacji?

Odpowiedź: Dla wyprostowania ich, jak gdyby rozwoju, ich drogi, nieraz trzeba przygotować takie niespodzianki. Oni to nazywają cudami. Ale one mają duże znaczenie, bo to jak gdyby jest takie pokazanie drogi, drogowskaz. I oni często z tego korzystają.

Pytanie: Powiedz mi, czy ty bierzesz udział w przygotowaniu takich niespodzianek, cudów?

Odpowiedź: No, muszę.

Pytanie: Powiedz, jak to robisz? Możesz mi opisać jak robisz takie niespodzianki?

Odpowiedź: Dostaję przygotowany materiał. Na przykład: Jeżeli potrzebują przejść jakąś rzekę, to wtedy przy pomocy urządzeń po prostu tę wodę się spłyca, albo dno się przesuwa i takie przejście się robi. Albo nieraz mają problemy z pożywieniem, ze znalezieniem pożywienia, to w pewnym momencie, jak gdyby im się podsuwa. Albo ich naprowadza. Jak się modlą o deszcz, to mają deszcz. Jak się modlą o jedzenie, bo jest głód, to im się podsuwa, albo ich się naprowadza na miejsce, gdzie mogą znaleźć. Po prostu się nimi steruje. Nie jest to takie trudne. Jest to bardzo, bardzo łatwe. Bo jest kilka osób, które są wyczulone na odbiór od nas sygnałów i nimi się steruje, a oni ciągną całą grupę za sobą. A tamta druga grupa, to ona jest jak gdyby już poza kontrolą.

Dalej już bez komentarza, pozostawiam własnym przemyśleniom powyższy fragment.