Komentarze do sesji

Komentarz do sesji 11

To, że ludzkość od początku swojej ewolucji ze zwierzęcych form była prowadzona, modyfikowana, czy też wpływano na charaktery – nie powinno być zaskoczeniem. Jakkolwiek duszom daje się wolną wolę, to jakieś istoty mające wpływ na kierunek rozwoju grup społecznych mają obowiązek, by naprowadzać społeczności w kierunku rozwoju duchowego. Żeby całokształt ewolucji odwodzić od pójścia w materię, podziały i rywalizację – czyli postawa egocentryczna. Zwierzęce instynkty, przeważające lękiem, oddzielaniem i walką o swoje, są zawsze zaprzeczeniem drogi miłości, pojednania i łączenia się grup społecznych.

Taka ukryta modyfikacja, wpływ na charaktery społeczeństw, zawsze miały miejsce w większym lub mniejszym stopniu. Można wyłowić z przekazów (sesji), że odbywało się to falami, w których wpływ ten był bardziej intensywny, żeby potem pozostawić owe grupy społeczne na długi czas bez opieki, dla samorozwoju. Jak widzimy z materiału przytoczonego w sesji jedenastej, nieświadoma ludzkość takie wpływy nazywała „palcem bożym” – czyli wyższą niezrozumiałą siłą.

Nie ma w tym nic dziwnego, do dziś ogromna większość ludzkiej populacji woli wierzyć w to, że jesteśmy jedynymi istotami w kosmosie, które wyewoluowały samoistnie po Boskim stworzeniu. Co gorsze, to społeczeństwo podzieliło się na wyznawców stworzenia i tych, którzy nie uznają Boskiego wpływu na tok ewolucji – wierzą w ewolucjonizm oparty na zwykłym przypadku. Rzadko kto chce się zgodzić, że oba te czynniki nawzajem się przenikają od początku istnienia wszelkich form w świecie materii. Z tym, że świat fizyczny jest tylko jednym z wielu pól energii, w którym mogą doświadczać wyodrębnione, wyższe świadomości w zapomnieniu siebie.

Uważam, że prowadzenie tego rodzaju odkrywania tajemnic świata, jest bardzo pożyteczne, pod warunkiem otwarcia się na wiedzę ponadosobową. Ani religijną, ani tę udowodnioną przez naukę, ale wiedzę mistyczną, która w oczach ludzi Zachodu uważana jest za bzdury zmyślane w chorych umysłach.

Łatwiej było naszym przodkom wyobrazić sobie Boga zstępującego na Ziemię, niż obecnie żyjącym, że Wszechświat jest pełen rozumnych istnień, które ciągle nawzajem się przenikają. Pomimo, że wszyscy wiemy, iż to to samo zjawisko, tylko różna interpretacja, trudno pozwolić sobie na szersze horyzonty własnej interpretacji. Albo przekroczyć ograniczenia systemu przekonań, obowiązujące w społeczeństwie ludzkim.

Oto cytat, w którym inaczej interpretowany jest „palec boży”, gdy przekroczymy osobowe ograniczenia.

Pytanie: Chciałbym teraz, żebyś mi coś powiedział o swojej misji. Co masz tutaj do zrobienia? W jakim celu przybyłeś na Ziemię?

Odpowiedź: Na Bazie, na tej głównej Bazie postanowiono, że wezmą pod opiekę pewną grupę istot, którą będą starali się skupić pod jednym berłem, pod jednym przywództwem. Jest to częścią programu, który jest przeprowadzany również przez inne Bazy. Dla nas jak gdyby obcy, ale jednocześnie współpracujemy ze sobą. Bo ta planeta jest bardzo ważnym, takim jak gdyby poletkiem, gdzie można się z powodzeniem uczyć tego, co kiedyś w naturalny sposób zostało zaprzepaszczone, a na powrót trudno odzyskać. Tak jak każdą utraconą rzecz trudno odzyskać. Dopiero się ją docenia, gdy się ją straci. Swoje marzenia o powrocie do starych czasów realizujemy przez właśnie tę planetę, poprzez te istoty. Pomagając im pomagamy sobie.

Chodzi tutaj najwyraźniej o wkomponowanie istoty ludzkiej innego pochodzenia w środowisko ludzi żyjących na Ziemi. Obraz widziany oczami tej istoty ukazuje nam cały ten proces, gdy „palec boży” wpływa na pewną społeczność.

Kolejny cytat jeszcze wyraźniej przedstawia „Boską” pomoc.

Odpowiedź: Dwoje adwersarzy się spotkało. Przywódca buntowników oskarża Kanu. Są to poważne oskarżenia. Coraz więcej emocji. Odbywa się to na… takim placu. Nie, to nie jest plac. To jest wewnątrz budowli, w której są ażurowe ściany, ale nie ma dachu. Tam odbywają się takie spotkania najważniejszych ludzi ze społeczności Laming. Można to nazwać parlamentem, Radą Wybranych, Radą Starszych. Po skończonej mowie buntownika wstał Kanu i zwrócił się do wszystkich z zapytaniem, czy ten spór mogą rozstrzygnąć bogowie? To będzie najwłaściwsze, najbardziej sprawiedliwe. I o dziwo – wszyscy wyrażają akceptację dla tego pomysłu.

Pytanie: Tak, i co dalej?

Odpowiedź: Kanu unosi ręce w stronę nieba i prosi bogów o eliminację tego, który ma nieczyste intencje. W tym miejscu, tu i teraz. Potężny huk, tak jakby grzmot i wszyscy osłupieli. Przeciwnik padł trupem. To wszystkich przekonało, że Kanu jest jedynym i właściwym kandydatem, który potrafi przewodzić całemu ludowi. Sam Kanu padł na kolana i zgłupiał. Nie wie, co się stało, nie rozumie, nie wie. Tylko pamięta jedno – że w czasie snu poproszono go, aby się zachował tak, jak się przed chwilą zachował. Jest w szoku, nie wie, nie rozumie, co się stało. Podnoszę go z kolan i razem wychodzimy.