Komentarze do sesji

Fraktal

Opowiem Wam jak to się zaczęło. Kiedy robiłem gruntowne porządki ze swoim życiem, ponieważ zorientowałem się, że połowa już upłynęła i czas pomyśleć o jego sensie, wtedy wydarzały się różne dziwne rzeczy. Owszem, bardzo dużo czytałem a wyboru lektur dokonywała moja intuicja. Wkrótce do tego „zboczenia” dołączyła potrzeba uczestniczenia w różnego rodzaju szkoleniach, warsztatach i kursach. Tutaj też intuicja brała w swoje ręce wszystkie wybory i sposobności jakie nadarzały się w owym czasie.

Najbardziej gruntowna przebudowa mojego systemu przekonań rozpoczęła się po pierwszym stopniu kursu z NLP. To dwutygodniowe szkolenie teoretyczno-praktyczne dawało mi dobre narzędzie do autoterapii swojej osobowości. Przez cztery lata trwała podstawowa naprawa tego, co w mojej osobowości zgrzytało w stosunku do tego, kim chciałem być.

Może się to komuś wydawać śmieszne, że się sobie nie spodobałem, ale tak już jest, gdy bliżej przyjrzeć się swoim reakcjom, sposobie rozumowania i ramom ograniczającym rzeczywistość. Tę prawdziwą od fałszywej, tę legalną od nielegalnej, dozwoloną od zabronionej, czy też chwaloną w grupie społecznej od tej napiętnowanej.

Dopiero po czterech latach uznałem, że podstawowe porządki zostały zrobione i czas już, aby sięgnąć po wyższą specjalność w tej dziedzinie, która dla mnie przynosiła głęboką autoterapię.

Kolejne szkolenie w technikach NLP u tego samego nauczyciela trwało trzy tygodnie. Rozłożyłem to na dwa lata ponieważ każdy tydzień szkolenia był niejako odrębną całością. Wtedy po raz pierwszy w życiu doświadczyłem przekroczenia osobowości pracując na „linii czasu”. W takim procesie można penetrować swoje doświadczenia z obecnego życia sięgając do elementów wypartych z pamięci, można też zobaczyć swoje alternatywne życie zakładając innych rodziców i inny czas. Dla mnie było to rewelacją, ponieważ mój stosunek do reinkarnacji przekraczał wiarę – ja to wiedziałem. Tutaj dostałem narzędzie za sprawą, którego mogłem tego doświadczyć. Oczywiście nie wszyscy wynieśli z tego doświadczenia pełnię satysfakcji, ale ja na pewno.

Wiedziałem już wtedy, że moje dalsze szkolenia pójdą w kierunkuj zgłębiania odmiennych stanów świadomości, żeby otwierać się na penetrację innych rzeczywistości. Rzeczywistości skrywanych w głębi duszy, takich jak wyniesione doświadczenia z innych wcieleń. Takich też, które tłumaczą niezrozumiałe relacje między członkami rodziny i bliskimi oraz te, które wnoszą fobiczne lęki a nie mają przyczyny w tym życiu.

Zakładałem też, że tym sposobem możliwe będzie dotarcie do świadomości biorącej udział w konstrukcji swoich własnych doświadczeń życiowych, czyli odkrycie swojego programu na życie. Skoro doświadczaniu życia na Ziemi przypisuje się odegranie jakiejś roli w „teatrze”, to dlaczego nie poprosić „suflera” o podpowiedź, gdy pamięć zawiedzie? Albo w ogóle poznając swoja rolę ogarnąć ją z szerszej perspektywy, która wniesie inne zrozumienie dla całokształtu owej misji w całej sztuce.

Tak czy inaczej, już wtedy wiedziałem, że poznawanie tego rodzaju narzędzi umożliwiających głębsze penetracje przyczyny zaistnienia nas na tej Ziemi, jest dla mnie wyzwaniem. Moim wyzwaniem jest też propagowanie wypracowanych sposobów dla ludzi potrzebujących zgłębienia swojej życiowej roli, jak również mówienie o tym, że owo zgłębianie ma sens. Tak samo jak musi być jakiś sens za samym zaistnieniem człowieka w obranej roli w Ziemskiej scenerii.

Wtedy zaistniał dla mnie ten ważny przypadek – choć wszyscy wiemy, że coś takiego jak przypadek, nie ma miejsca. Poznałem pewnego człowieka, który w tym czasie był bardzo zagubiony i potrzebował wsparcia. Przychodził do mnie regularnie i już same rozmowy dawały jemu pewną ulgę. Z rozmów przechodziliśmy do procesów pozwalających spojrzeć na życie z innej strony, żeby w dalszym toku uwalniać się od cierpienia.

W tamtym czasie moja ciekawość kazała mi zgłębiać narzędzie hipnozy i jej różnorodnego zastosowania. Nie ukrywam, że obaj mieliśmy jakiś pożytek z naszych spotkań, gdy regularne wizyty przyjaciela przerodziły się w praktykowanie hipnoterapii. Prędko też zostały uruchomione procesy zaglądania za zasłonę doświadczeń z innych wcieleń. Obaj wiedzieliśmy, że piętrzące się problemy w życiu rodzinnym, są często wynikiem niedomkniętych spraw z minionego życia w podobnym rozdaniu ról.

Tak też było w przypadku mego przyjaciela. Szybko zrozumiał, że jego życie w rodzinnym stadle załamało się z przyczyn wcześniej zaplanowanych. Zrobiliśmy w tym zespole wiele regresji do innych wcieleń ujawniając, że przynajmniej w trzech życiach spotkaliśmy się w mniej lub bardziej znaczących rolach. Było to budujące spostrzeżenie wnoszące przypuszczenie, iż obecna współpraca nie jest przypadkiem.

Wtedy podbudowany pewnymi sukcesami postanowiłem posunąć się jeszcze dalej. Znając przekazy o istnieniu Atlantydy z różnych źródeł, chciałem sprawdzić, czy przyjaciel mój doświadczał w tamtym czasie w ludzkim ciele na Ziemi. Skonstruowałem sugestię cofającą wstecz ponad 12,5 tysiąca lat. I stało się. Dla nas obu był to szok kiedy Marek ujrzał siebie w ciele innym niż ludzkie. Był, pomimo głębokiego transu, mocno przerażony tym czego doświadcza. Ciało, w którym siebie zobaczył było bardziej podobne do tych ze zdjęć UFO-ludków – tak się wtedy wyraził. Opisał mi je bardzo dokładnie nie kryjąc odrazy. Opisał też miejsce, w którym przebywał. Była to ogromna stacja w przestworzach, porównując ją do wielkości miasta. Sam był w niej odpowiedzialny za pewien bardzo niewielki sektor. Choć miał przepustkę w rodzaju karty, to i tak do wielu sektorów na tej stacji nie miał wstępu. Istotnym zdarzeniem, które mi opisał była wizyta w jego sektorze gości odwiedzających tę stację. Byli to goście pochodzący z rejonu Plejad, którzy wywołali w nim spore zdziwienie. Opisał mi to w ten sposób, że oni są podobni do ludzi na Ziemi, natomiast my jesteśmy inni. Nasze ciała są bardziej wszechstronnie rozwinięte.

Ta regresja trwała bardzo krótko ponieważ nie byłem przygotowany, by poruszać się w świecie, o którym nie miałem pojęcia. Marek również był nieźle wytrącony z tego, czego mógł się spodziewać. Nasze dalsze doświadczenia w tym kierunku zostały zawieszone żeby lepiej przygotować się na podobne niespodzianki. Wtedy dużo czytałem i medytowałem, żeby w przyszłości w podobnej sytuacji rolę prowadzącego przejmowała moja wyższa jaźń. Tak, by żadne niespodziewane sytuacje nie wzbudzały emocjonalnych wewnętrznych dialogów. Musiałem nauczyć się przyjmować każdy przekaz ponad emocjami i odpowiednio formułować pytania, żeby jak najwięcej treści wydobyć z danej sytuacji.

Uwierz mi, takie przecieranie szlaków niesie ze sobą wiele trudnych zwrotów, by akceptować wszystko, co spływa bez cenzury. Dopytać – tak, ale nie oceniać, gdyż powoduje to sugerowanie mojego punktu wiedzenia, co jest bardzo szkodliwe dla sprawy. Tylko pełna akceptacja tego, co spływa jest należytym sposobem prowadzenia w tamte przestrzenie. Stąd też nie ukrywam, że dopiero stan wyższej świadomości jest w stanie wznieść się całkowicie ponad emocje i ponad rozumowego analityka. Dopiero wtedy możliwy jest czysty odbiór przekazów z miejsc, gdzie rozum nie sięga. Każdy inny przypadek będzie obarczony naleciałością systemu przekonań.

Po blisko pięciu miesiącach w styczniu 2002 roku rozpoczęliśmy w miarę systematyczne spotkania, których celem była penetracja „tamtej strony”. Sprzęt nagrywający oparty o kasety z taśmami magnetycznymi – na tamte czasy musiał wystarczyć. Sugestię wprowadzającą w owe stany świadomości skonstruowałem w ten sposób, że po zwykłym wprowadzeniu w głęboki stan hipnozy sugerowałem przeniesienie świadomości poza ziemską atmosferę, gdzie czas i przestrzeń tracą swoje znaczenie. Wtedy zakładając czyste intencje pozwalałem przyłączyć się do jakiejś sytuacji z minionych doświadczeń dla tej świadomości. Prosząc jednocześnie duchy opiekuńcze o wsparcie w naszym doświadczeniu.

Moja sugestia zadziałała już za pierwszym razem, a ponieważ nie było w niej przeniesienia świadomości do doświadczeń w ciele, mogliśmy rejestrować doznania z różnych form świadomości. Również tych ze stanów czysto duchowych – nieposiadających ciała – które wolne są od czasoprzestrzeni znanej ludzkim formom istnienia.

Wtedy się to zaczęło. Prawie każdego tygodnia kolejna sesja odkrywała przed nami strzępek świata, którego z pozycji naszego rozumienia nie byliśmy w stanie pojmować. Dane, które spływały były bardzo dziwne i zaskakujące, ale nie niemożliwe. A ponieważ każdy obraz, każdą rzeczywistość można oglądać z różnej perspektywy, tak i nasze doświadczenia musiały być akceptowalne z jakiejś perspektywy. Owa perspektywa to nic innego jak punkt widzenia świadomości, wzniesionej do szerszego pułapu postrzegania. Czy to takie niemożliwe?

Teraz, gdy minęło więcej niż dziesięć lat od tamtej pory, również dostrzegam więcej spójności w owych działaniach. Wcześniejsze moje pojmowanie rzeczywistości nie było jeszcze tak otwarte, jakie dziś posiadam. Wówczas było tak, że choć sam nie do końca pojmowałem materiały spływające z penetracji szerszej świadomości, to bardzo chciałem dzielić się nimi. Zatem, gdy ilość takich sesji przekroczyła liczbę dwudziestu a ich spójność coraz bardziej do mnie przemawiała, zacząłem składać nasze prace w formę książki.

Opracowałem więc cztery rozdziały wprowadzające, żeby dalej dołączyć stenogramy z sesji w takiej samej kolejności, w jakiej powstawały. Tworzyło to niejako reporterskie zapiski z penetrowania innej rzeczywistości w duecie hipnoterapeuta i medium. Tak, bez przesady, Marek posiadał już wtedy wszelkie zdolności medium, które doskonale poruszało się w różnych przestrzeniach niefizycznych. Zaś w duecie tworzyliśmy zespół otwierający niejako zręby nowego sposobu badania innej rzeczywistości. Rzeczywistości trudnej do zaakceptowana ludziom trzeźwo myślącym, tym którzy tylko sobie znane zasady funkcjonowania świata uznają za prawdziwe.

Jedni przychylają się do kreacjonizmu i stworzenia świata w siedem dni z odpoczynkiem. Inni zaś uważają za prawdę ewolucjonizm, który z ”prazupy” wyłania kolejno, coraz wyższe formy istnienia w drodze ewolucji. Nikt jednak nie bierze pod uwagę możliwości przeplatania się obu tych form wzajemnie.

Teraz dopiero po upływie jedenastu lat od powstania zapisów pierwszych sesji, przyglądam się im z innej strony. Podyktowane jest to pragnieniem umieszczenia pewnych  fragmentów z naszych nagrań  w oryginalnej wersji audio, na mojej stronie – do pobrania. Mam na celu udostępnienie w ten sposób prawdziwego głosu medium będącego w transie i mówiącego o tej innej rzeczywistości. Żeby ci, którzy czytali książkę „Tak blisko”, mogli sobie porównać oryginalne wypowiedzi z tym, co zostało spisane w tamtym materiale.

Owszem należy się z tym zgodzić, że oryginalne zapisy na taśmach są długie i nudne, ale mają tę wartość poznawczą, która jest zawarta w trudności opisu tamtych rzeczywistości, lub świata niefizycznego. Jak trudno dobrać słowa, żeby zwerbalizować tamte przestrzenie, jakże odległe od naszej rzeczywistości. Znanej i akceptowanej rzeczywistości świata Zachodniego.

W dalszym ciągu moich zwierzeń pragnę skierować Twoją uwagę na urywki sesji audio lub te przytoczone szerzej w „Tak blisko”, żebyś mógł lepiej zrozumieć komentarze. Zaznaczam tutaj, że wszystkie komentarze powstały dopiero teraz, gdy moja perspektywa analizowania materiałów znacznie się poszerzyła z upływem lat. Podjąłem się tego bardzo niedawno w związku z tworzeniem mojego nowego opracowania książkowego pod tytułem „Wyprawa w głąb siebie”.