Badania wcieleń innych ludzi

Dzisiejszy eksperyment miał na celu przeniesienie M. do świadomości swojej żony z tamtego okresu i spenetrowanie jej życia, precyzyjniejsze niż do tej pory, określenie miejsca i czasu tych doświadczeń oraz zbadanie ścierających się kultur narodowościowych.

Jako punkt drugi dzisiejszej sesji zapragnąłem wcielić M. w postać historyczną dobrze wszystkim znaną, w okresie ostatnich dni jej życia na Ziemi. Tyle komentarza.


*

- Kiedy widzisz z tego miejsca zarys doświadczeń, tych dwojga ludzi, masz taką możliwość, aby wstąpić w ciało i doświadczyć jeszcze raz. Mając świadomość obecności swojej Wyższej Jaźni i kierując się czystymi intencjami, zejdziesz na Ziemię, by doświadczyć w ciele swojej żony. Pragniesz doświadczyć i odczuć wszystkie te uczucia i emocje, które dusza twojej żony tam zgromadziła. Pragnienie takie jest podyktowane lepszym zrozumieniem relacji dwojga ludzi: z poziomu ciała, umysłu i duszy. Teraz, kiedy policzę do trzech i pstryknę palcami staniesz się tą kobietą, o której mówiłem. Jeden... dwa... trzy... Jesteś już na Ziemi, masz ciało. Rozejrzyj się dookoła i powiedz, ile masz lat, co widzisz, co odczuwasz, co słyszysz, czy ktoś jest przy tobie? 
- Dziewiętnaście lat mam. 
- Jak wyglądasz? 
- Długa do kostek suknia, wielowarstwowa, ale uboga w kolory. Taką się nosi. Taka świąteczna, wizytowa. Włosy splecione w... o jejku, w warkocz, tak. Długie, tak zgodnie z miejscową modą. Jest jakaś rozmowa, bardzo ważna, dotycząca... Dotyczy zakontraktowania związku małżeńskiego. 
- Zakontraktowania? Czy to coś takiego jak zaręczyny, czy coś innego? Opowiedz mi o tym, jakie są twoje odczucia? 
- Dwie strony układają się, dwie rodziny. 
- Dwie rodziny. A młodzi mają coś do powiedzenia, czy nic? 
- Mają świadomość, że to jest wspólnota interesów. Obrona przed... Właściwie to spowoduje utrzymanie stanu posiadania. Konsolidacja, forma obrony przed... To się nazywa, przed Moskalami, przed okupantem. Są to ciężkie czasy dla szlachty zaściankowej, dla zwykłych ludzi, niezależnych ludzi. Bo jeszcze pokutuje odróbek, pańszczyzna. Bezwolna grupa, która jest praktycznie poza nawiasem społeczeństwa. Natomiast ci, którzy są światli, mają świadomość bycia ludźmi, którzy posiadają jeszcze jakieś koneksje szlacheckie, pańskie, czy coś w tym rodzaju, nie wychylają się za bardzo, nie mają łatwego życia. Są to trudne okresy, bo można nieopacznie być oskarżonym i na podstawie tej zostaje się, mimo woli, osadnikiem na Syberii. Wielu sąsiadów, okolicznych chłopów, szlachty, mieszczan właśnie w ten sposób straciło swoją niezależność i zostało ukaranych zesłaniem na Syberię, aby ją kolonizować. 
- A powiedz mi, jakiej narodowości są twoi rodzice? 
- W dziwnym układzie są, ponieważ to jest mieszanka. Można powiedzieć, że reprezentują Polaków i Ukraińców, i Litwinów, i Białorusinów. Ale mentalnie czują się Polakami. Natomiast bardziej współistnieją z miejscową ludnością, która na tym terenie, w przeważającej części jest białoruskiego pochodzenia. Są bardzo fałszywi, przekupni, donoszą, podsłuchują. To jest dla wielu z nich jedyne źródło dochodu. Po prostu, bycie kapusiem. Nasza rodzina tego nie lubi, piętnuje. Jest jeszcze kwestia tarć, między kościołem katolickim a prawosławnym. Społeczność jest mieszana, ale współistnieją ze sobą i katolicy, i prawosławni, i spora grupa żydowska. I są też, jak to się ich nazywa, odszczepieńcy. Ewangelicy, augsburgowie, luteranie. Jest to zlepek, ale na tym poziomie wszyscy siebie szanują, tolerują, wspomagają. A to w imię tego, żeby Moskalom pokazać, że jednak przetrwamy, że damy sobie radę. 
- Moskal was gnębi w jakiś sposób? 
- Musi. 
- Musi? 
- Inaczej nie utrzymałby stanu posiadania. 
- Dobrze. Chciałbym się jeszcze ciebie spytać, do jakiego kościoła, do jakiej religii przynależy twoja rodzina? 
- A, właśnie! Polaków się zawsze kojarzy z katolikami. I kościół katolicki, i prawosławny. Matka uczęszcza na nabożeństwa do kościoła katolickiego, ojciec do prawosławnego. Ale ciężko im żyć z tego powodu. Bardzo ciężko. 
- I w domu są niesnaski z tego powodu? 
- Właśnie, próbuje się nie dopuszczać do tego. 
- Dobrze. Ty masz teraz dziewiętnaście lat. Jesteś już zakontraktowaną kobietą pewnemu mężczyźnie. Co możesz mi powiedzieć o tym mężczyźnie, który stara się o twoją rękę, którego rodzice zaakceptowali i próbują omówić ten związek? Co możesz o tym chłopcu powiedzieć? Czy kochasz go? Jakie są twoje uczucia w stosunku do niego? 
- Uczucie, w jakiś naturalny sposób, jest przypisane temu związkowi. Natomiast z kolei ten związek też jest taką odskocznią od tego, co się dzieje w domu rodzinnym, który jest odwiedzany przez funkcjonariuszy carskich, którzy szczególnie, gdy są po alkoholu, są nieobliczalni. Dlatego taki związek jest ucieczką od tej rzeczywistości, która jest nie przewidywalna. Wiele, wiele się może zdarzyć. 
- Czyżby oni byli napastliwi, ci żołnierze, gdy są po alkoholu? 
- O, nie tylko żołnierze, ale i urzędnicy. Szczególnie urzędnicy. Prymitywni bardzo. 
- Czy miałaś już jakieś przykre doświadczenia z nimi? Możesz coś o tym powiedzieć? 
- Nie, ale mam świadomość, że może się tak zdarzyć – tak. I to z dużą dozą prawdopodobieństwa. 
- Dobrze, a powiedz mi jeszcze o swojej edukacji. Czy chodziłaś do szkoły, jak to było w tym czasie? Jakie są w ogóle szkoły? 
- Szkółka przyparafialna, na poziomie takiej szkoły czteroletniej? Ła! Cztery lata, jakaś szkoła powszechna. I praktycznie, to dla dziewczyny, dla przyszłej żony, matki wystarczające. Jeszcze szkoły gospodarstwa wiejskiego. Nauka prowadzenia domu, gotowania, pieczenia, smażenia. 
- To też taką szkołę skończyłaś, tak? Gospodarstwa? 
- Tak, tak. Przysposobienia gospodarczego. I to wszystko. No i prace ręczne: szydełkowanie, haftowanie, szycie, wyszywanie. 
- Też potrafisz to robić, tak? 
- No trzeba się na tym znać. 
- A powiedz mi, jak masz na imię. Może sobie przypomnisz, jak do ciebie się zwracają, jak mówią? 
- Oficjalnie to w metryce jest Łucja. A tak Lutka. He... Lutka? 
- A powiedz mi, coś o swoich rodzicach. Możesz im się przyjrzeć i coś o nich powiedzieć? 
- Zrezygnowani, zastraszeni. Dający się manipulować. I to przenoszą na mnie, na rodzeństwo. 
- Jakie masz jeszcze rodzeństwo? 
- Trzy siostry. 
- Trzy siostry? W jakim wieku, starsze, młodsze? 
- Młodsze, najmłodsza cztery latka. 
- Wszystkie młodsze, ty jesteś najstarsza? 
- Tak. 
- Dobrze. A powiedz mi jeszcze, co ciebie w tej chwili wiąże, co ciebie łączy, jakie uczycie do twojego chłopaka. Jak on ma na imię? Opowiedz mi, o tym wszystkim coś, dobrze? 
- Przede wszystkim to, że jest sposobnością, aby wyrwać się z tego domu. To jest raz. Dwa, żeby zmienić środowisko. Wiąże się to z awansem społecznym. Bliżej miasta mieszka. 
- Mieszka bliżej miasta, tak? 
- Tak, mieszka z rodzicami, więc jest to bardzo ważne, bardzo ważne. 
- Czyli w kontrakcie przewidują, że będziesz mieszkała razem z nim, tak? 
- Przyszły mąż... Wiem, że jego rodzina jest znana. Oni się nazywają Ariczowie? 
- Ariczowie? 
A on ma na imię Karol. Karol Aricz. 
- Dobrze. Teraz chciałbym, żebyś się przeniosła trochę do przodu w czasie. Kiedy policzę [...]. Powiedz mi, gdzie jesteś, co widzisz, czego doświadczasz? 
- Mieszkam już u Ariczów. Jestem w ciąży. 
- Tak? A wesele było huczne? Jak to było z tym? Jakoś tak przeszło bez zauważenia? 
- To nie miało znaczenia. 
- Dla ciebie nie miało? 
- Nie miało znaczenia. To było typowe... Typowo polskie, takie wesele. Interes, interesem. 
- A w jakim kościele braliście ślub? 
- W dwóch! W katolickim i w prawosławnym 
- Tak? 
- W cerkwi też, bo ojciec sobie tak zażyczył. Ale to się tak praktykowało. 
- Dobrze. A Karol? Z jakiego kościoła się wywodzi? 
- Katolicki. Z polskiego, jak to się tam nazywa, czyli z katolickiego. 
- Twój ojciec chciał, żebyście również w cerkwi to potwierdzali, tak? 
- Dla niego to było bardzo ważne. To się wiązało też z pewnym awansem, bo uwikłał się w pewien układ z okupantem. Aczkolwiek on nie uważa ich za okupantów. Za swoich. 
- Za swoich, czyli jest bliżej okupanta? 
- Tak, ale to się wiąże też z tym, że jest w niewygodnej sytuacji. Bo to się zaczyna opierać o szpiegowanie teściów, męża, całej rodziny. Są takie dziwne metody, bardzo prymitywne, ale to pozwala okupantowi utrzymać stan posiadania. 
- Rozumiem. Skomplikowane jest to życie? 
- Tak. Bardzo skomplikowane i niewdzięczne. 
- Dobrze. Mieszkasz u Ariczów. Powiedz mi, jak duże jest to mieszkanie, dom, może posiadłość. Opowiedz mi, jak ci tam jest, ile masz teraz lat? 
- Dwadzieścia trzy. Jest to drewniany budynek. Taki, jak tam się buduje. Dworek dosyć obszerny. Częściowo zbudowany z bali i częściowo z desek. Jest solidnie zbudowany. 
- Solidnie. Duży jest? 
- Duży, tak. 
- Wygodnie sobie mieszkacie? 
- Tak. No czasy są burzliwe. Są i dobre, i wręcz bardo niebezpieczne. Trudno żyć tam. 
- Teraz jesteś w ciąży? 
- Tak. 
- Z pierwszym dzieckiem? 
- Tak.