WSTĘP

Dawno, dawno temu. Gdzieś za siedmioma górami, za siedmioma morzami… Żył sobie… - Były to najczęściej używane wstępy do bajek opowiadanych przez babcie mego pokolenia. Wstęp był zwyczajny i pospolity. Umiejscawiał zdarzenia w bliżej nieokreślonym miejscu, co sugerowało nam, że cała historia też może być fikcyjna. Ale czy będąc dzieckiem zwraca się uwagę, które historyjki są prawdziwe, a które z nich to czysta fantazja? Nie, dziecko nie posługuje się wartościowaniem ani analizowaniem rzeczywistości, która je otacza. Ono jest chłonne historyjek wnoszących jakieś wartości, potrzebuje – jak pokarmu – wzorców opisujących świat, życie i ludzkich relacji.

Czy dziecko traci na tym, że „wciskamy” jemu jakieś fantazje obce prawdziwej rzeczywistości? Czy może poczuć się kiedyś oszukane, że owe historyjki nie wiele miały wspólnego z faktami? Nie, na pewno nie! Choćby dlatego, że morał zawarty w każdej baśni, nakierowywał odczucia na wyższe wartości. Sentencja, jaka wynika z pięknych baśni potrafi wzbudzić rezonans w głębszych pokładach każdego sumienia.

Człowiek

Istota ludzka to część całości zwanej przez nas „wszechświat”.
Część ograniczona czasem i przestrzenią.
Doświadcza siebie, swych myśli, uczuć w oderwaniu od reszty –
to jakby złudzenie optyczne jego świadomości.
Jesteśmy więźniami tego złudzenia,
które ogranicza nas do naszych pragnień osobistych
i sprawia, że darzymy uczuciem tylko naszych najbliższych.
Musimy z tego więzienia się wydostać.

                                                          Albert Einstein 

Takimi oto słowami Mędrca pragnę rozpocząć rozdział o tym, czym jest człowiek. I nie pomyliłem się w nazwaniu zasłużonego naukowca mędrcem. Nie – zrobiłem to rozmyślnie, bowiem naukowców jest wielu i wszyscy wiemy, jak bardzo ich liczba rośnie w ostatnich latach, ale zostanie mędrcem w tej dziedzinie nie jest pospolitym zjawiskiem.

Podświadomość

Kiedy popuszczamy wodze naszej fantazji i świadomie zaczynamy obcować ze swymi duchowymi sferami osobowości, coś się zmienia. Coraz lepiej rozumiemy samych siebie, co sprawia, że nasze miejsce w świecie i rola, jakiej podjęliśmy się na innym poziomie gęstości – rozjaśniają się. Wtedy nasze zaangażowanie w odgrywanie roli, przypisanej sobie, zaczyna być świadome i bardziej twórcze. Samo poznanie czynników zespołu, ich funkcji w odbywaniu podróży zwanej życiem oraz zrozumienie, że każdy poziom stanowi niejako wyodrębnioną świadomość – jest już wielkim sukcesem.

Świadomość osobowa, to pewna całość. Gdy jednak przyjrzymy się temu dokładniej, to każda część zespołu dysponuje swoją niezależną świadomością, wyodrębnioną z jakiejś wyższej świadomości dla odegrania pewnej roli.

Świadoma jaźń

Rozwijając dalsze fantazjowanie, skieruję uwagę na coś, co lepiej znamy. Świadoma jaźń wydawać się może najlepiej znanym czynnikiem osobowości. Mówiąc o sobie: „ja jestem”, wyrażam siebie w pierwszej osobie. Lecz co kryje się za tym: „ja jestem”? Czy zdajemy sobie sprawę z pojedynczych składników swojej osobowości, czy mamy na uwadze ich zespołową pracę na rzecz prawdziwie świadomej jaźni? Nie! Najczęściej myślimy o sobie jako o świadomym ego, które urosło w oparciu o swój życiorys. Niemal każdy zapytany, kim jest twoje ja, zacznie opowiadać o swoich życiowych sukcesach, o tym, co przeżył i doświadczył. Może zacząć wymieniać różne maski, przywdziewane zgodnie z odgrywanymi rolami. Ale tak naprawdę swoje „ja” kojarzymy z życiorysem, większymi lub mniejszymi sukcesami, bądź porażkami.

Nadświadomość

Dopóki myśli nasze biegają pomiędzy tym, co jest dobre, a co złe, co jest możliwe, a co niemożliwe, albo co wypada robić, żeby uzyskać akceptację innych lub czego nie wypada robić, by nie narazić się na krytykę – mamy do czynienie z wzorcami czerpanymi z podświadomości. Lecz kiedy przekraczamy ten poziom, żeby stać się bardziej twórczą osobą i sięgamy do swojej wyobraźni, zaczynamy wykorzystywać tę furtkę do wyższej świadomości swojego człowieczeństwa. Co to daje? Jakiś krok do przodu? Wykorzystanie wyższego potencjału swoich możliwości?

Owa inspiracja to może jeszcze nie całkowita wolność od „więzienia”, ale jakaś perspektywa rychłej wolności. Wolności od ograniczeń systemu przekonań, od potrzeby bycia w „stadzie”, od luksusu, jaki daje nam konformizm.