Hipnoza inaczej

UwolnienieHipnoza to słowo wywołujące u wielu ludzi ciarki na ciele, albo coś, co powoduje sprzeciw, bowiem wyobraźnia podsuwa nam narzędzie do manipulacji. Narzędzie do zawładnięcia wolą człowieka, by podporządkować go złym, lub przynajmniej nieznanym reakcjom. Hipnozę najczęściej wyobraźnia kojarzy ze scenicznymi popisami hipnotyzera, który za sprawą magicznych trików przejmuje wolę człowieka, by ten robił to, co się jemu każe. Takie kojarzenie hipnozy jest bardzo błędnym pojęciem, gdyż rzeczywistość jest zupełnie inna. Natomiast sceniczne popisy hipnotyzerów estradowych zrobiły temu narzędziu bardzo złą opinię. Jestem nawet za tym, by popisy tego rodzaju hipnozy zostały całkowicie zakazane, gdyż nic dobrego nie mogą one wnosić dla człowieka hipnotyzowanego. One wnoszą jedynie poklask dla hipnotyzera w oczach widowni, która zachwycając się jego mocą, bezwiednie karmi egoizm sprawcy.

Trudno w takim przedstawieniu dopatrzyć się pozytywnej roli hipnozy, a na pewno jest to odległe od terapeutycznych celów jej stosowania.

Spójrzmy jednak z innej strony na słowo hipnoza i co się za tym kryje w szerszym pojęciu jego znaczenia. Otóż wielu fachowców twierdzi, że każdy człowiek przynajmniej dwa razy dziennie przechodzi przez taki stan. Stan zwany hipnozą to ten, który jest dla jednych krótszą, dla innych dłuższą chwilą przechodzenia pomiędzy snem i jawą. W momencie, gdy zasypiamy lub budzimy się musimy przejść przez stan świadomości zwany potocznie, hipnozą. Tak, i nie bójmy się tego słowa!

Ten moment, kiedy zmysły już śpią, bądź jeszcze się nie rozbudziły – a razem z nimi myślenie logiczne – jest owym stanem świadomości. Taki stan możemy samodzielnie wywołać, jeśli tylko trochę poćwiczymy lub ktoś nas nauczy. Wywołując stan świadomości, w którym postrzeganie zmysłowe i logiczne analizowanie stanów zostaje wyłączone, natomiast pozostaje świadomość siebie – zaczynamy mieć dostęp do innego siebie. Do innego „ja”, które jest w stanie penetrować głębszą świadomość niż ta dostępna nam w stanie czuwania. Wtedy taki stan świadomości śmiało możemy określić autohipnozą, bądź medytacją – jeśli wolisz.

Stan świadomości, w którym skupiona uwaga zostaje przekierowana z zewnętrznego postrzegania na wewnętrzne i gdy analityczny rozum zostanie zahamowany, by oddać głos otwartej wyobraźni, jest stanem hipnozy. Jednak, co dalej zrobimy z tym stanem świadomości zależy od nas samych. Czy należycie wykorzystamy owo narzędzie dla poznawania siebie, lub wprowadzenia zmian w strukturze systemu przekonań – to już nasz wybór.

Jestem i zawsze byłem bardziej otwarty na dawanie komuś wędki niż jednej ryby. Wszyscy wiemy, co się za tym kryje. Jednak posiadanie wędki jest bardziej wymagające i długotrwałe nim doprowadzi do pełnej satysfakcji. Natomiast z jednej ryby korzyść jest szybka i łatwiej dostępna. Stąd też chętnych na rybę jest zdecydowanie więcej niż amatorów wędkowania.

W innej odsłonie sama w sobie hipnoza, autohipnoza czy techniki medytacyjne, to dopiero narzędzie. To coś, za pomocą czego można zrobić coś dla siebie, lub kogoś – jakąś naprawę lub chociażby przegląd zasobów nieświadomości. Owo narzędzie możemy z powodzeniem wykorzystywać dla szlachetnych celów, lepszego zrozumienia siebie a także poznawania swojej szerszej tożsamości.

Ken Wilber sprytnie określił psychologią głębi poznawanie zasobów swojej podświadomości, oraz psychologią wysokości poznawanie swojej nadświadomości. Wszyscy musimy się zgodzić, że nie jesteśmy samą osobowością, czyli doświadczeniami zwanymi życiorysem. Każdy z nas, w którymś momencie zaistniał jako wydzielona świadomość osobowa, by stwarzać siebie. Odrębną osobową jaźń, która posiada również zasoby niepoznane za sprawą zmysłów, logicznego rozumu czy też dostępnej wspomnieniom przeszłości.

Natomiast owe przestrzenie głębi i wysokości, albo podświadomości i nadświadomości zaczynają być dostępne w odmiennych stanach świadomości. Stanach opisanych wyżej, czyli po skupieniu uwagi na wewnętrzną stronę poznawania – szerszej niż osobowa – jaźni. Czegoś, co wykracza poza osobową świadomość w jedną i drugą stronę.

Należy jednak przestrzegać ważnej zasady mówiącej o tym, że porządki należy robić od dołu. Co to znaczy? Jest to zasada mówiąca o tym, żeby nie brać się za poznawanie swojej nadświadomości, gdy nadal „zgrzyta” w podświadomości. Kiedy jeszcze pewne przekonania, zasady i normy społeczne kłócą się z akceptacją otaczającej nas rzeczywistości.

Rozumiemy przez to, że w pierwszej kolejności należy zadbać, aby cały system przekonań pozwalał na satysfakcjonujące życie w otoczeniu. Żeby do tego doprowadzić musimy uporać się z niektórymi zniewalającymi nas przekonaniami wdrukowanymi w naszą podświadomość. A niekiedy nawet musimy sięgnąć ku wypartym do cienia urazom z dzieciństwa, które są w stanie kaleczyć osobowość z nieznanego powodu.

Rola hipnozy w uzdrawianiu osobowości

Przede wszystkim musimy sobie uświadomić, że analogicznie jak do remontu silnika samochodowego, okrętowego czy samolotowego, podchodzimy przy wyłączonym motorze, tak też jest z ludzką osobowością. Jakkolwiek niewielkie regulacje dokonuje się na biegu jałowym, to dla grubszego remontu związanego z wymianą podzespołów – musimy go zatrzymać.

Tutaj mamy ten sam wzorzec. Nie możemy majstrować przy systemie przekonań, gdy logika, nadbudowana na tym systemie, wciąż pracuje i zabrania jakiejkolwiek modernizacji. Jej zadaniem jest strzec swoich wartości, gdyż to one tworzą charakter całej osobowości. Stąd też zrozumiałym jest brak powodzenia, gdy zmian chcemy dokonać w trakcie pełnej kontroli systemu, kiedy logiczny analityk zazdrośnie strzeże swoich wartości. Wtedy właśnie odmienne stany świadomości przychodzą nam z pomocą.

Hipnoza, autohipnoza czy stany medytacyjne mają tę zdolność, aby tak pokierować skupioną uwagą, by logiczny umysł został odłączony – uśpiony. Wtedy dopiero otwiera się dostęp do majstrowania przy „silniku” – sercu maszyny. Właśnie teraz możliwe staje się przeprogramowanie wadliwych  struktur  programów. Owych wycinków, czy „algorytmów programu operacyjnego”, które nie pasują do potrzeb i charakteru jaki pragniemy sobą reprezentować.

Możemy w tym miejscu dostrzec przydatność narzędzia wywołującego odmienne stany świadomości, lecz należy pamiętać, że jest to tylko narzędzie. Umiejętność posługiwania się owym narzędziem jest ważniejsza, bowiem dopiero od niej zależy celowość i skuteczność wykorzystywania go.

Stąd też ciężar zasady wspomniany wcześniej zaczyna być widoczny. Otóż dopóki nie przebudujemy w podświadomości otwarcie się na sprawy ponadosobowe – nadświadome – wysiłki, żeby je zgłębiać zostaną skasowane. System przekonań nie przyjmuje idei wykraczających ponad logicznie wytłumaczalne zasady. Jak można poznawać jakąś duchowość, która przekracza fizyczne wzorce wypracowane przez naukę dawnej epoki. Przez fizykę wypracowaną w siedemnastym wieku, która nadal pokutuje w systemach przekonań ogromnej większości ludzi Zachodu.

Jedynie bardzo otwarte osobowości z łatwością przekraczają obowiązujące paradygmaty, by sięgać do badania przestrzeni nadświadomości, inaczej – transpersonalnej tożsamości. Zatem gdy w wysokim stopniu opanujemy narzędzie do kierowania uwagą, wtedy otwierają się coraz bardzie wartościowe przestrzenie poznawcze. Otwierają się przed nami całkiem nowe możliwości samopoznania i samo naprawy.

Pamiętając, że podświadomość to jakieś „przedtem”, składniki osobowości budowane w przeszłości. Natomiast nadświadomość to nasze „potem”, nasza przyszłość – duchowa forma wyżej rozwinięta, która inwoluowała, żeby stworzyć tę osobowość. Toteż posługując się swoją szerszą tożsamością – swoim „ja” z potem – możemy sami dla siebie być nauczycielem we własnym poznawaniu.

Stąd narzędzie hipnozy, praktyk medytacyjnych, ma ogromne znaczenie, ponieważ umożliwia przekierowanie uwagi z zewnętrznego postrzegania zmysłowego na wewnętrzne poznawanie świadomością.

Jeśli tylko uznamy, że nasze świadome „ja”, które głównie kojarzymy z życiorysem nie jest naszym kompletnym „ja”, wtedy odkrywamy, że prawdziwe JA to teraźniejszość. To przeszłość i przyszłość scalona w Wiecznym Teraz.

Wtedy zaczyna się prawdziwe poznawanie siebie a hipnoza służy jedynie do uśpienia analityka, by swobodniej kierować uwagą w owych subtelnych przestrzeniach duchowych form istnienia. Właśnie takie przeznaczenie narzędzia hipnozy uważam za najbardziej kreatywne dla ludzi, żeby wyrwać się z własnego więzienia – świadomości osobowej.