Poco jestem?

Żeby odpowiedzieć sobie na takie i temu podobne pytania, należy najpierw stać się mistykiem. Ponieważ doświadczanie mistycznych stanów świadomości, to przesunięcie perspektywy postrzegania siebie do wyższej, duchowej percepcji. Ponadzmysłowej percepcji świadomości, której nie ograniczają zmysły cielesnej formy, ani też światopogląd.

Uświadomiwszy sobie, że jestem wkomponowany w pewną rzeczywistość. Jakąś kulturę narodową, która utworzyła mój system przekonań. Rodziców, rodzinę i środowisko, kształtujące mój charakter, oraz sposób życia w otoczeniu. Może nawet nie tylko to, co mogę sobie uświadomić, ale także cechy zachowawcze mego narodu. Czyli konformizm, który zwalnia mnie, niejako, od odpowiedzialności za indywidualne decyzje, za potrzebę samostanowienia. Ponieważ w grupie jest raźniej, a odpowiedzialność społeczna przenosi się na wspólnotę. Jestem „trybem w maszynie” i nie ja decyduję za całokształt działania mechanizmu.

Wartości nadrzędne

Mówienie o wartościach wcale nie jest łatwe, ponieważ większość ludzi świata zachodniego, wiąże je ze światem materii. Można wiele wyliczyć rzeczy, posiadłości, umiejętności, zdolności, ale także zdobyte stopnie naukowe, awanse społeczne czy stanowiska. Jedne z nich są bardziej ulotne, inne zaś na tyle trwałe, że pozostaną dla potomnych.

Dopóki człowiek tkwi w przekonaniu, że jego cielesna forma, jest tą najbardziej znaczącą w tym świecie, dopóty stawia na wartości z tego świata.

Rozejrzyj się dookoła siebie i sprawdź ile znasz osób ze swego otoczenia, które stawiają na inne wartości, jak te ze świata materii. Czy znasz kogoś, kto uważa, że: „Nie jestem moim ciałem, ja mam moje ciało”. „Nie jestem moimi myślami, ja mam moje myśli”. Znasz takie osoby?

Idea poznawania siebie

Kiedyś, pewien nasz dobry znajomy, naukowiec i mistyk w jednej osobie – rzadko to się zdarza, ale istnieją wyjątki – balansował pomiędzy dwoma światami. Choć świat nauki, może mieć do mnie pretensje, to wiem, co mówię.

Albert Einstein nazywał się ten człowiek, dobrze znany obecnie żyjącym pokoleniom. Ponieważ moje dywagacje, oscylować będą wokół poznawania samego siebie, pozwolę sobie zacytować pewne słowa – wieszcza, naukowca?

Istota ludzka to część całości zwanej przez nas „wszechświat” ; część ograniczona czasem i przestrzenią. Doświadcza siebie, swych myśli, uczuć w oderwaniu od reszty. To jakby złudzenie optyczne jego świadomości.

Jesteśmy więźniami tego złudzenia, które ogranicza nas do naszych pragnień osobistych i sprawia, że darzymy uczuciem tylko naszych najbliższych. Musimy z tego więzienia się wydostać.        Albert Einstein

Umieranie

Śmierć – czymże ona jest dla nas. Jak ją postrzegamy? Czy lubimy o tym rozmawiać? A jeśli już rozmawiamy, to z jakim nastrojem? Czy będzie to nastawienie grozy, ciekawości, a może miłości?

Albo z innej strony rzecz ujmując, zapytamy się, czy śmierć jest zjawiskiem, czy doświadczeniem?

Żeby o tym śmielej dywagować, musimy posegregować perspektywy różnych grup ludzkich. Ponieważ jest wiele grup społecznych o różnych perspektywach postrzeganiania rzeczywistości, stąd też każdy człowiek ma inne podejście do śmierci ciała.

Wewnętrzne poszukiwania

Jakie mamy narzędzia, by odnaleźć siebie w sobie?

Tak – nie pomyliłem się formułując owo pytanie. Stawiając sobie pytania kim jest moje „ja”, rzadko kiedy zadawala cię własny życiorys, bowiem tylko on jest dostępny dla pierwszych myśli dotyczących własnej tożsamości.

Czy życiorys będący odpowiedzią na stawiane pytanie o własną tożsamość może komuś wystarczyć? Uważam to za mało prawdopodobne. Do kogo należy się zwrócić aby uzyskać bardziej satysfakcjonującą odpowiedź? Do nauki, religii, a może do filozofii? Trudno powiedzieć, ponieważ każda z tych dziedzin zechce ci udowodnić, że ona wie najlepiej.

Wiemy z doświadczenia, że wielu opowie się za nauką, ale ja mam tutaj wątpliwości. Gdyby nauka nie kierowała się światopoglądem o czysto materialistycznym podłożu. Gdyby nie stawiała jedynie na ewolucjonizm, pewnie byłaby bardziej wiarygodna.