Wewnętrzne poszukiwania

Jakie mamy narzędzia, by odnaleźć siebie w sobie?

Tak – nie pomyliłem się formułując owo pytanie. Stawiając sobie pytania kim jest moje „ja”, rzadko kiedy zadawala cię własny życiorys, bowiem tylko on jest dostępny dla pierwszych myśli dotyczących własnej tożsamości.

Czy życiorys będący odpowiedzią na stawiane pytanie o własną tożsamość może komuś wystarczyć? Uważam to za mało prawdopodobne. Do kogo należy się zwrócić aby uzyskać bardziej satysfakcjonującą odpowiedź? Do nauki, religii, a może do filozofii? Trudno powiedzieć, ponieważ każda z tych dziedzin zechce ci udowodnić, że ona wie najlepiej.

Wiemy z doświadczenia, że wielu opowie się za nauką, ale ja mam tutaj wątpliwości. Gdyby nauka nie kierowała się światopoglądem o czysto materialistycznym podłożu. Gdyby nie stawiała jedynie na ewolucjonizm, pewnie byłaby bardziej wiarygodna.

Terapia transpersonalna

Żeby lepiej zrozumieć, co ukrywam po tym tytułem, należy wyjaśnić pewną kwestię. Mianowicie, czym jest psychologia transpersonalna. Otóż w Stanach Zjednoczonych już w 1969 roku pewne zgromadzenie wybitnych psychologów powołało ów termin do życia.

Psychologia transpersonalna to zakres dziedziny psychologii, który przekracza osobowe potrzeby ludzkiej rasy. To zjawiska spychane do parapsychologii, czyli nie dające się wyjaśnić zwykłymi metodami. Metodami fizycznymi – szkiełka i oka – opartymi na zmysłowych bodźcach, których analizę da się zweryfikować naukowymi sposobami.

Kierunek psychologii transpersonalnej pochylił się nad zjawiskami wypieranym do tej pory, jako niemożliwe do zweryfikowania przez naukę, a więc potępiane i wyśmiewane.  Wyśmiewane do tego stopnia, że do dzisiaj w naszym kraju, łatwiej usłyszeć słowo parapsychologia z nutką drwiny, jak sowo psychologia transpersonalna. Czyli pełnoprawny nurt badający pewne zjawiska.

O sobie

Nazywam się Henryk Markowski i mam 67 lat. Z zawodu jestem technikiem elektronikiem. Jedynym, co mnie wyróżnia z przeciętności jest to, że w jednym życiu odbywam dwie misje – życiowe wyzwania.

Dlaczego tak uważam? Otóż w pierwszej części mojego życia – podobnie jak każdy z nas – miałem pasję i hobby. Były nimi elektronika i ezoteryka. Elektronika jako pasja towarzyszyła mi od dzieciństwa. Hobby odkryłem w sobie od osiemnastego roku życia, kiedy dostałem moją pierwszą książkę o zjawiskach pozazmysłowych. Potem był okres zgłębiania religioznawstwa, kultur wschodnich i wszystkiego, co wymykało się poznawaniu zmysłowemu.

Moje przemyślenia

Michael Newton zrobił dla ludzkości naszych czasów, ogromną przysługę. Tworząc, tak precyzyjnie opisane, kroki, które  wprowadzają świadomość człowieka do miejsc zabronionych, czyli do nieba.

Do tej pory, jedynie religie mgliście nam tłumaczyły, co dzieje się po śmierci ciała. Pomimo że Raymond Moody, dużo wcześniej w książce „Życie po życiu”, opisał nam istnienie świadomości po śmierci ciała. To nikt nie wyobrażał sobie, że można pójść dalej i spenetrować istnienie owej, świadomej siebie, energii duszy, pomiędzy życiami w cielesnych formach. Newton pierwszy zbadał tamte przestrzenie i dał nam, niejako mapę dla naśladowania jego sposobu odsłony, owej tajemnicy.

Odsłona tajemnicy, czyli wgląd za „zasłonę”, okazuje się całkiem łatwa dla wprawionego hipnoterapeuty. Wystarczy trochę dyscypliny i cierpliwości, bowiem ów proces jest długi i wymaga dużej dozy energii. Ale efekty, jakie przynosi wgląd w tamte przestrzenie, są znaczące. Nigdy już nie zapomnimy owych doświadczeń, a lęk przed śmiercią ciała, traci nad nami władzę.

Moje poznawanie

Minąwszy pewien umowny wiek, zwany przez niektórych ludzi połową życia, zmieniały się moje zainteresowania. Wtedy inne książki, inne czasopisma wypełniać zaczęły moje poszukiwania. Moje wewnętrzne dialogi powoli zmieniały swoją tematykę z zewnętrznej uwagi nakierowanej na fizyczność, na tę wewnętrzną – psychiczną.

Więcej artykułów…

  1. Emocje