O sobie

Nazywam się Henryk Markowski i mam 67 lat. Z zawodu jestem technikiem elektronikiem. Jedynym, co mnie wyróżnia z przeciętności jest to, że w jednym życiu odbywam dwie misje – życiowe wyzwania.

Dlaczego tak uważam? Otóż w pierwszej części mojego życia – podobnie jak każdy z nas – miałem pasję i hobby. Były nimi elektronika i ezoteryka. Elektronika jako pasja towarzyszyła mi od dzieciństwa. Hobby odkryłem w sobie od osiemnastego roku życia, kiedy dostałem moją pierwszą książkę o zjawiskach pozazmysłowych. Potem był okres zgłębiania religioznawstwa, kultur wschodnich i wszystkiego, co wymykało się poznawaniu zmysłowemu.

Moje przemyślenia

Michael Newton zrobił dla ludzkości naszych czasów, ogromną przysługę. Tworząc, tak precyzyjnie opisane, kroki, które  wprowadzają świadomość człowieka do miejsc zabronionych, czyli do nieba.

Do tej pory, jedynie religie mgliście nam tłumaczyły, co dzieje się po śmierci ciała. Pomimo że Raymond Moody, dużo wcześniej w książce „Życie po życiu”, opisał nam istnienie świadomości po śmierci ciała. To nikt nie wyobrażał sobie, że można pójść dalej i spenetrować istnienie owej, świadomej siebie, energii duszy, pomiędzy życiami w cielesnych formach. Newton pierwszy zbadał tamte przestrzenie i dał nam, niejako mapę dla naśladowania jego sposobu odsłony, owej tajemnicy.

Odsłona tajemnicy, czyli wgląd za „zasłonę”, okazuje się całkiem łatwa dla wprawionego hipnoterapeuty. Wystarczy trochę dyscypliny i cierpliwości, bowiem ów proces jest długi i wymaga dużej dozy energii. Ale efekty, jakie przynosi wgląd w tamte przestrzenie, są znaczące. Nigdy już nie zapomnimy owych doświadczeń, a lęk przed śmiercią ciała, traci nad nami władzę.

Moje poznawanie

Minąwszy pewien umowny wiek, zwany przez niektórych ludzi połową życia, zmieniały się moje zainteresowania. Wtedy inne książki, inne czasopisma wypełniać zaczęły moje poszukiwania. Moje wewnętrzne dialogi powoli zmieniały swoją tematykę z zewnętrznej uwagi nakierowanej na fizyczność, na tę wewnętrzną – psychiczną.

Emocje

Emocje, emocje! Tyle się o nich słyszy. Ale czy brałeś je kiedyś pod „lupę”, żeby przyjrzeć się czym są dla ciebie? Co ty o nich sądzisz, zanim pozwolisz całkowicie się im zniewolić?

Zatracamy się dla emocji myśląc, że w emocjach tkwi moje „ja”. Jednak to tylko iluzja. Emocje tworzą wspomnienia. Iluzją jest życie wspomnieniami. Odpada wtedy wszelka kreatywność. Świat zewnętrzny ogranicza nasze ruchy i stajemy się jednostką w stadzie podporządkowaną systemowi.

Przyglądając się światu, trudno o zdrową ocenę. Trudno o dystans od emocji, by móc je analizować z perspektywy, bez ulegania ich władzy. To nie łatwy temat dla analizy przeciętnemu człowiekowi. Ot, funkcjonujemy jak wszyscy. W stadzie jest raźniej i bezpieczniej.