Rozwój osobisty czy duchowy?

Czym jest rozwój, należałoby siebie zapytać? Niby prozaiczne pytanie, ale jakże rzadko zastanawiamy się nad sednem tego zwrotu. Najłatwiej chyba rozumiemy czym jest rozwój fizyczny. Bo jest to rozrost naszego ciała w kwestii wzrostu, ciężaru a także siły fizycznej. Ten rozwój, fizycznych parametrów, jest najłatwiejszym do opisania i badania.

Powyżej fizyczności możemy wyróżnić jakiś rozwój intelektualny, który nie jest tak łatwo podatny pomiarom, jak fizyczne walory. Tutaj możemy wyróżnić kilka parametrów. Możemy zwrócić uwagę na gładkość wypowiedzi, jakąś erudycję. Wszechstronność w podejmowaniu różnych tematów, jak również języki obce, którymi włada dana osoba.

Intelekt jest więc dużo bardziej ulotnym parametrem pomiaru jak fizyczność naszych ciał. Tutaj również dostrzegamy taką cechę jak bystrość sięgania do wiedzy przyswojonej sobie w trakcie edukacji człowieka.

Czy intelekt człowieka można mierzyć podobnie jak parametry fizyczne? Uważam, że tutaj trafimy na sprzeczne odpowiedzi. Ponieważ jakimś wyznacznikiem intelektualnego wzrostu są dyplomy z uczelni. Dokumenty potwierdzające  najróżniejsze stopnie edukacji. Od takich jak karta rowerowa czy prawo jazdy, do dyplomów doktoranckich, albo szlifów generalskich.

Ale czy owe dokumenty obiektywnie stwierdzają ludzki poziom intelektualny? Wystarczy zwrócić się dookoła siebie, żeby dostrzec ów paradoks, który ujawnia, że żaden dokument nie poświadcza tego kim człowiek jest. Bowiem o intelekcie, albo szerzej, o osobowości człowieka, świadczy coś więcej. Jedni nazywają to charakterem, inni dojrzałą osobowością. Albo wręcz wybitną osobowością, spolegliwą, czy łatwo wchodzącą w relacje międzyludzkie.

Tak, ten parametr jest zdecydowanie trudniejszy do oszacowania. Dlatego też mówienie o rozwoju osobistym nie jest takie łatwe, gdyż musimy brać pod uwagę więcej parametrów.

Powoli przechodzimy do sedna sprawy, ponieważ rozwój osobisty to jakiś proces wprowadzający harmonię. Proces konsolidacyjny wiele parametrów osobowości, włącznie z fizyczną strukturą naszych ciał w jedną całość. Harmonia w osobowości to jakaś wewnętrzna zgoda części, albo podzespołów, z których składa się nasza osobowość.

Pomimo że ów problem przywykliśmy składać na barki psychologów, to uważam, że bardziej wyszukanym sposobem jest brać sprawy w swoje ręce. Jednak do tego zadania, musimy lepiej poznać samego siebie.

Poznając swoją osobową formę, zacznijmy od wyróżnienia jej podstawowych bloków. Możemy je nazwać podzespołami, którymi są ciało fizyczne, emocje i umysł. Są szkoły mówiące nam o ciele fizycznym, emocjonalnym i mentalnym, do której i ja się przychylam.

Tutaj należy się szersze wyjaśnienie, co ja rozumiem po słowem „ciało”? Otóż dla większości ludzi słowo „ciało” kojarzy się z fizycznością. Czyli przedmiotem, który możemy badać za pomocą zmysłów. Ale dla badaczy o ezoterycznym podejściu, lub mistyków, jest trochę inaczej. Badacze tego gatunku rozróżniają dla osobowości ciała: fizyczne, astralne (emocjonalne) oraz ciało mentalne.

Owe ciała, wyższe od fizycznego, nie poddają się badaniom zmysłowym ponieważ istnieją w innym polu energii. Jedynie ciało fizyczne istnieje w polu energii, spowolnionej na tyle, aby nasze ciała i zmysłowe postrzeganie mogło zaistnieć. Dlatego też prostym wyjaśnieniem jest fakt, że najwyższa prędkość jaka może zaistnieć w polu energii dla Ziemi to prędkość światła. Zaś dla impulsów emocjonalnych oraz przekazów myślowych (telepatii) owa prędkość nie jest ograniczeniem. Przekazy myślowe i emocjonalne są niemierzalne dla naszych możliwości. Dowodzi to, że istnieją one w innych polach energetycznych.

Tego rodzaju dywagacja doprowadza nas do jakiejś świadomości. Ponieważ każdy człowiek, z zasady, jest świadomym samego siebie. Zatem należałoby zastanowić się, czym jest świadomość? Jak ją określić, oraz gdzie jej szukać? A to już jest poważne wyzwanie, którego nie możemy uprościć wskazując na mózg człowieka. Nie, ponieważ każdy, kto czyta podobne tematy jak ten, musiał słyszeć o śmierci klinicznej i powrocie do żywych. Także i podróżach astralnych, których wiele ludzi doświadcza, a przynoszą one wiele frajdy. Są szkoły uczące tego doświadczania, które zezwala przenosić świadomość w ciele astralnym do innych miejsc w naszym świecie fizycznym.

Dlatego żaden ezoteryk, czy mistyk nie będzie szukał swojej świadomości w mózgu, czyli ciele fizycznym. Mózg powinno się traktować raczej jak komputer pokładowy naszego pojazdu. Tak, pojazdu jakim jest nasze ciało dla świadomości niefizycznych wymiarów.

Żeby głąbiej dotrzeć do świadomości posłużę się Filozofią Wieczystą. Otóż w tej filozofii stworzono termin „holarchia”, który niejako stopniuje poziomy świadomości. Mówi się tutaj o tym, że najmniejszą świadomość, jaką możemy sobie wyobrazić, jest atom. Nie wnikając w fizykę kwantową, atom jest najmniejsza cząstką materii. Posiada on swoją świadomość, tak jak i parametry fizyczne. Molekuła to już zbiór atomów, która też ma swoją świadomość. Przekracza ona i zawiera świadomości pojedynczych atomów. Komórka to też zbiór ogromnej ilości molekuł, które  na tej samej zasadzie posiada swoją świadomość, przekraczającą świadomości składników. Organizm wielokomórkowy najmniejszego żyjątka to też świadomość, która posiada i zawiera wszystkie poniższe śniadości.

Dochodząc do ciała ludzkiego, mamy organizm składający się z wielu narządów. Każdy narząd współdziała z innymi i składa się z wielkiej ilości komórek świadomych siebie. Upraszczając dalsze dywagacje, ciało jest świadome siebie, gdyż organa funkcjonują i każdy z nich robi swoją robotę dla podtrzymania życia.

Do tej pory sytuacja dotyczy fizyczności, która daje się badać zmysłami ludzkiego ciała. Ale od tego miejsca musimy posłużyć się wyobraźnią, gdyż elementy badawcze z kolekcji „szkiełka i oka” nie maja już zastosowania. Ciało emocjonalne przekracza i zawiera ciało fizyczne. Owo ciało zwane też astralnym, przekracza i zawiera świadomość fizycznego ciała. Odpowiada za nie – można by rzec.

To w nim mieści się nasza podświadomość, gdzie zgromadzone są wszelkie instynkty i reakcje. Te nabyte, jak układy krwionośny, trawienny, potrzebę snu, ciepła i miłości. Ale także zaprogramowane reakcje, pobierane od najbliższych nam osób w trakcie rozwoju osobowości. Tego ciała nie ogranicza prędkość światła, gdy przekazujemy sobie emocje pomiędzy bliskimi osobami. To ciało nie umiera wraz z fizyczną powłoką, ono przenosi się do płaszcza astralnego „Matki Ziemi”, skąd można je pobrać, jako zapis emocjonalnych lekcji.

Jednak ciało emocjonalne wraz z fizycznym to jeszcze nie koniec osobowej formy człowieka. Kolejnym wyższym ciałem jest ciało mentalne. To ono myśli, analizuje i podejmuje decyzje. Owo ciało przynależy do wyższego pola świadomości. Ono uczy się na błędach, uczy się różnych wartości i w dużym stopniu posługuje się mózgiem. Można by rzec, że ta najwyżej postawiona cześć naszej osobowości obsługuje pokładowy komputer dla analiz i przewidywań, nawet przyszłości.

Tutaj na ciele mentalnym, które tak jak poprzednie, nie podlega fizycznym parametrom, kończy się forma osobowa człowieka. Naszych myśli nie ogranicza prędkość światła, obowiązująca w fizyczności. Mentalna komunikacja, bliskich sobie osób, odbywa się w tym samym czasie. Badano to wielokrotnie na poważnych uczelniach.

Ale jest jeszcze coś. Jakieś superego, nadświadomość albo wyższa jaźń, która przekracza osobowość. I choć w normalnych warunkach nie mamy do niej dostępu, to istnieją sposoby, aby się o tym przekonać. Nawet nauczyć dostępu do tej wyższej formy świadomej siebie. Formy, która istnieje wiecznie w porównaniu z cielesną osobową strukturą. Świadomość, która doświadczała już w dziesiątkach albo i setkach ciał, aby doskonalić siebie w zapomnieniu siebie.

Dla chwili wytchnienia oderwijmy się od głównego nurtu dywagacji, żeby poznać inny sposób analizy mojego „JA”. Otóż istnieje pewien sposób medytacji, który każe nam doszukiwać się swojego pierwiastka świadomości.

Zadajmy sobie pytanie: Kim jest moje ja, czy ciałem fizycznym? Chyba nie, gdyż potrafię zobaczyć, odczuć i pomacać moje ciało. Dla zasady, że badający nie może być badanym, to ja nie jestem moim ciałem, ja mam moje ciało. Dalej, czy ja jestem mymi emocjami? Też nie, gdyż mogę kontrolować moje emocje. Mogę mieć na nie wpływ, dlatego nie mogę być mymi emocjami. Ja mam moje emocje. A może jestem mymi myślami? Ktoś kiedyś powiedział: „myślę więc jestem”. Ale to też nie jest prawdą, bowiem mam wpływ na moje myśli i mogę nimi kierować. Znowuż ta sama zasada, postrzegający nie może być postrzeganym. Dlatego mam moje myśli, ale nimi nie jestem. Kimże więc jestem?

Jestem niekończącą się świadomością, która może badać siebie na wielu poziomach swojej egzystencji. Zależy tylko od ciebie, na które „JA” odważysz się wspiąć w swojej wędrówce, na ziemskim wygnaniu.

Mamy ego i mamy ponad ego. Mamy świadomą siebie jaźń i nadświadomą jaźń, czyli nadświadomość. Odwołując się do filozofii wieczystej i jej stopniowania świadomości, docieramy do ciała przyczynowego. To ciało przyczynowe przekracza i zawiera ciało mentalne. Te zaś przekracza i zawiera ciało astralne, które jest pojemnikiem dla fizycznego ciała. Ciała z prochu tej ziemi, które jako jedyne tutaj pozostaje.

Ciało przyczynowe, albo dusza, jak chcą religie, wzięło swoją nazwę od przyczynowości. Jakaś przyczyna i jakiś skutek, który z szerszej perspektywy jest powiązaniem. Dopiero na tym poziomie rozpoczyna się zasadniczy rozwój duchowy, gdy świadomie nauczymy się przekraczać swój poziom osobowości, żeby obcować z duchowością. Czyli nieśmiertelną formą swego istnienia, która schodzi na Ziemię, podobnie jak aktor na deski teatru, aby odegrać swój epizod.

Dlatego, gdy uczymy się zmieniać swoją perspektywę świadomości, wychodząc od ciała przyczynowego, zmieniamy optykę. Wtedy inne cele życiowe dostają priorytety. „Skąd przychodzę i dokąd zmierzam?”, oraz „jaki jest cel mego tutaj zaistnienia?” są częstymi pytaniami, wyświetlanymi na ekranie naszej wyobraźni.

Jednak, aby przejąć skutecznie inicjatywę w duchowym rozwoju, powinno się mieć rozwój osobowy przerobiony. Zachęcam bardzo do takiego wyzwania. Jednak nie róbmy tego zbyt pochopnie, ponieważ omijając elementy dysharmonii, w osobowej formie świadomości, powstrzymujemy proces sięgania do duchowych przestrzeni człowieka. Do miejsca naszej jaźni, która celowo została przed nami zakryta. Zasłonięta po to, abyśmy w zapomnieniu swej prawdziwej tożsamości, mogli w pełni korzystać z wolnej woli.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież