Tajemnica świadomości

Chyba każdy z nas musiał zadawać sobie pytania o naturę świadomości. Czymże ona jest? Czy ludzie są świadomi siebie, a pozostałe żywe istnienia na Ziemi już nie są świadome siebie? Czy to, że mamy większe mózgi od innych stworzeń, uprawnia nas do myślenia o sobie, jako jedynym gatunku świadomym siebie? Czy to mózg, który jest odpowiedzialny za myślenie logiczne, czyni człowieka najbardziej rozwiniętą istotą żyjącą na Ziemi?

Takie i temu podobne pytania, pewnie zaprzątają głowę nie jednego człowieka. Bo czy to, że jesteśmy gatunkiem rozumnym i podporządkujemy sobie tę planetę, może być dla nas dewizą? Przyzwoleniem dla myślenia o sobie w tak egoistycznych barwach i zadufaniu się w sobie?

W tym momencie, aż ciśnie się na usta odwołanie do dokumentów o „Starożytnych kosmitach”. Istotach, które tworzyły ludzki gatunek na tej planecie. Czyż mało mamy dowodów w postaci artefaktów o istotach wyżej rozwiniętych od człowieka? Ba, każdy kto nie jest zbytnio zaślepiony, może i teraz dostrzec pewną kontrolę nad ludzkim gatunkiem. Wystarczy tylko poszerzyć horyzonty, swoich zainteresowań, by sięgnąć wyżej, czyli ponad naukowe podejście do badań rzeczywistości.

Jednym ze sposobów jest sięgnięcie do starożytnej wiedzy przodków. Wiedzy, która nadal istnieje w krajach uznawanych za zacofane. Krajach, w których mistyczne zgłębianie świadomości ludzkiego istnienia, jest nadal kultywowane.

Dlaczego niektórzy odważni naukowcy, ze świata zachodniego, zrobili znaczny postęp, dzięki studiowaniu starożytnych? Dzięki temu, że uzupełniali swoją naukową wiedzę w Indiach, Tybecie, Chinach lub na Hawajach. Do dziś jest to praktykowane w krajach Zachodu, a ludzie tacy stanowią „drugie dno” dla systemu naukowego krajów rozwiniętych.

Owe mistyczne podejście, do wielu dziedzin, otwiera przed nami bramy do czegoś, czego nie da się ująć czysto naukowym podejściem. Dlatego też, czysto rozumowe podejście do zagadnienia świadomości odpada już na starcie. Twierdząc, że świadomość człowieka mieści się w mózgu, trąca kpiną z ludzkiej istoty.

Przecież każdy z nas ma jakieś sumienie, głos intuicji, czy przeczucie. Wielu z nas posługuje się telepatią, lub wierzy w sny prorocze, które się sprawdzają. Znaczny odsetek ludzi przeżył własną śmierć kliniczną i powrócił do żywych. Ich doświadczenia nie da się zamknąć w mózgu, jak życzy sobie naukowe podejście.

Doświadczenia takie wskazują na to, że mózg w tym czasie był martwy. Nie wydawał z siebie żadnych impulsów elektrycznych. To wskazuje, że jego rola jest równoznaczna z komputerem pokładowym, którego można wyłączyć. Wyłączywszy komputer – analityczny rozum – wcale nie tracimy świadomości. Mistycy Wschodu doskonale rozumują ten proces, dlatego ich podejście do świadomości jest odmienne.

Dlaczego tak się dzieje, spytałby ktoś. Otóż jest to normalne, ponieważ Wschodnie kultury nie sprowadzają człowieczeństwa jedynie do „szkiełka i oka”. Oni posługują się świadomością, która wykracza ponad zmysłowe badanie świata. Wykracza też ponad fizyczne struktury naszego świata materii.

No dobrze, ale jak „ugryźć” ten temat, kiedy inna świadomość, od tej zmysłowej, jest dla nas tak odległą? Jak uzmysłowić człowiekowi, zachodniej kultury, inne poziomy świadomości?

Myślę, że do tego celu możemy posłużyć się, dobrze znaną na Wschodzie, ideą energetyki ludzkiej formy przejawionej. Czakramy to ośrodki energetyczne, które dają się identyfikować przez osoby jasnowidzące. Opisywane są we wschodnich kulturach bardzo dokładnie, dlatego warto o nich mówić.

Zdaję sobie sprawę, że każdy, kto czyta teksty, podobne jak ten, musiał „otrzeć” się o wiedzę na tematy centr energetycznych. Centra energetyczne, czyli Czakramy, posiada każda  ludzka istota. Jednak nie tylko, ponieważ są one rozpoznawane we Wszechświecie znacznie częściej.

Czymże są owe centra, i co sobą stanowią? Tutaj musimy zdać sobie sprawę, że istnieją ośrodki o różnym stopniu gęstości. Owe gęstości charakteryzują się różnymi wibracjami. W ludzkim ciele związani jesteśmy z najniższą wibracją i najgęstszym ośrodkiem, gdzie prędkość światła stanowi barierę. Poza tę prędkość fizykalność nie sięga. Ale przecież istnieją emocje, istnieją myśli, które temu ograniczeniu nie podlegają. Ani nasze emocje ani myśli czy uczucia nie ogranicza prędkość światła. One istnieją w innym ośrodku gęstości i podlegają innym prawom fizycznym. Tak samo jak świadomość.

A gdyby tak, każdy z ośrodków gęstości posiadał odrębny poziom świadomości? Czyli każda czakra, w ludzkiej formie istnienia, była przyłączona do innego ośrodka świadomości, to co by to znaczyło? Być może, w ten sposób, uda nam się rozszyfrować stopniowanie poziomów świadomości, którymi posługują się mistycy.

Otóż pierwsza czakra „czerwona”, najniższych wibracji, łączy ciało z Ziemską strukturą i daje życie biologiczne dla cielesnej formy. Druga czakra „pomarańczowa”, odpowiedzialna jest za seksualność. Rozwój gatunku, czyli podtrzymywanie życia przez prokreację. Trzecia „żółta” czakra, to emocje. Napędzają ciało do działania w celu zadbania o siebie. Pożywienie, odpoczynek, komfort życiowy i wszelkiego rodzaju rywalizacje. Czakra czwarta, „zielona”, to uczucia. Tutaj z emocji przechodzimy we współodczuwanie. Już nie indywidualność się liczy, ale wyższe wartości, jakieś człowieczeństwo, współodczuwanie. Wspólnota wszystkich gatunków. Wyżej mamy czakrę „błękitną”, okolice gardła. To komunikacja z wyższą formą świadomości, wyższym swoim JA. Nie tylko w obrębie swojego gatunku. Czakra szósta „indygo”, to trzecie oko. Wgląd w przeznaczenie. Oko Boga, odsłaniające nie tylko cel naszego tutaj zaistnienia, ale także całej otoczki dającej bazę odniesienie dla wzajemnego doświadczania. Uczenia się razem z innymi w zapomnieniu siebie. Siódma „biała”, czakra korony to, doświadczanie połączenia z Najwyższą Świadomością – z Boskością.

Tutaj dochodzi do spełnienia siebie. Koniec podróży na zesłaniu w zapomnieniu siebie, swojej struktury istnienia wszystkiego we wszystkim. Istność, to świadomość siebie, świadoma wszystkiego we wszystkim, co jest i nie jest. A więc myśl sprawcza.

Każdy człowiek posiada siedem ośrodków energetycznych, które stanowią odrębne poziomy świadomości. Jeśli w którymś momencie życia, zdamy sobie z tego sprawę, wówczas rodzi się pytanie. Pytanie bardzo istotne – ile z nich wykorzystujemy? Pierwsza myśl odpowie nam, że pierwsze trzy każdy wykorzystuje. Jednak czwarty, ośrodek serca, współodczuwanie, bez względu na rasę i płeć, traktujemy bardziej wybiórczo. Tutaj nie wielu jest pełnymi altruistami.

Pytając się o piąty ośrodek, o komunikację z Nadświadomością, czyli wizją z poziomu duszy. Tutaj bardzo niewielu wchodzi w tę przestrzeń świadomości, aby wieść życie zgodne z planem. Zgodne z misją duszy, uzgadnianą na tym poziomie świadomości. Ów poziom otwiera bramy do mistycznych doznań w duchowym rozwoju. Tutaj rozpoczyna się ścieżka poznawania siebie od strony świadomości duszy. Czyli wyodrębnionej wibracji, świadomej siebie tożsamości z Najwyższej Świadomości, czyli Boskości.

Twoja dusza, jako wyodrębniona świadomość, ewoluuje wraz z innymi, podobnymi tobie energiami. Zaś sprawdzianem dla takich, świadomych siebie, duchowych form, jest między innymi wcielanie się w ludzkie formy. W formy o dużo niższych wibracjach i większej gęstości, gdzie tworzą swoje odrębne tożsamości.

Owe wyodrębnione duchowe tożsamości, dla czystości sprawdzianu, muszą przejść przez „rzekę zapomnienia”. Zatracić swoją prawdziwą świadomość, aby tworzyć swą osobową formę, bez żadnej podpowiedzi.

Takich sprawdzianów, wydzielone, duchowe formy przechodzą ogromną ilość, zanim dojdą do pełnego „przebudzenia”. Czyli rozpoznania siebie w sobie. Tego Boskiego pierwiastka, którym jest każda wydzielona forma istnienia, aby połączyć się na powrót w całość.

To ewolucja świadomości ma istotne znaczenie, kiedy wspinamy się w górę centr energetycznych, ku coraz wyższym wibracjom swej prawdziwej tożsamości.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież