Wartości nadrzędne

Mówienie o wartościach wcale nie jest łatwe, ponieważ większość ludzi świata zachodniego, wiąże je ze światem materii. Można wiele wyliczyć rzeczy, posiadłości, umiejętności, zdolności, ale także zdobyte stopnie naukowe, awanse społeczne czy stanowiska. Jedne z nich są bardziej ulotne, inne zaś na tyle trwałe, że pozostaną dla potomnych.

Dopóki człowiek tkwi w przekonaniu, że jego cielesna forma, jest tą najbardziej znaczącą w tym świecie, dopóty stawia na wartości z tego świata.

Rozejrzyj się dookoła siebie i sprawdź ile znasz osób ze swego otoczenia, które stawiają na inne wartości, jak te ze świata materii. Czy znasz kogoś, kto uważa, że: „Nie jestem moim ciałem, ja mam moje ciało”. „Nie jestem moimi myślami, ja mam moje myśli”. Znasz takie osoby?

Prawda, że trudno ich odnaleźć? Nawet teraz, gdy coraz częściej przebija jakieś przekonanie o istnieniu świadomości poza materialnymi przejawami istnienia. Coraz silniej dobija się do naszej świadomości możliwość szerszej tożsamości, nad tą zamkniętą w ludzkim rozumie. Czyli osobowej formie istnienia.

Żeby głębiej wejść w tematykę tej dywagacji, należałoby poszerzyć jej platformę. Otóż wszyscy wiemy, w jak ogromnym tempie rozszerza się świadomość gatunku ludzkiego. Można by użyć metafory, że młodzi ludzie startują z barków swoich rodziców. Coraz wyraźniej daje się odczuć, że Pola Morficzne odkryte przez Ruperta Sheldrake’a, zasilają wiedzą młode pokolenia. Wiedzą zgromadzoną przez przodków naszego gatunku, a może nie tylko naszego?

Wydawałoby się, że wraz z ekspansją ludzkiej świadomości, powinna też ewoluować jakość tej świadomości. Jakość, to w moim pojmowaniu, jakaś głębia. Głębia świadomości, czyli sięganie w głąb swej prawdziwej tożsamości. Czyli przekraczanie swojej osobowej formy, żeby czerpać wiedzę z tej nadświadomej jaźni. Wyższej jaźni, superego, albo tego, co religie nazywają duszą.

Być może pomyślisz sobie, że wpuszczam ciebie w jakieś abstrakcyjne przestrzenie. Ale wytrzymaj jeszcze trochę. Otóż wiesz dobrze, czym zajmuje się gałąź nauki w ludzkich strukturach społecznych. Wiesz też sporo o roli religii w tymże gatunku. Zapewne również słyszałeś o powstaniu pewnego kierunku w psychologii. Czyli psychologii transpersonalnej, którą powołano w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia w USA.

Otóż, ten kierunek psychologii, obejmuje również zjawiska ponadosobowe. Doświadczenia ludzkie, które nie mieszczą się w zwykłym naukowym podejściu. Można tutaj zaliczyć doznania ludzi przywróconych do życia ze śmierci klinicznej. Doznania z podróży astralnych czyli tzw. OOBE. Albo penetrację ponadosobowych przestrzeni świadomości w transach hipnotycznych. Przecież to też są ludzkie doświadczenia.

Pomimo że w naszym społeczeństwie, dominują głównie dwa nurty, takie jak nauka i religie, to coraz częściej dochodzi do głosu trzeci nurt. Tym trzecim nurtem jest mistycyzm. To prawdziwe doświadczanie swej duchowej formy świadomości. Dlatego też, aby wszystko było zgodne z ludzkimi prawami, powołano psychologię transpersonalną, żeby tłumaczyła owe niewytłumaczalne zjawiska.

Niewytłumaczalne? Może z naukowego podejścia do sporawy, wówczas, kiedy polegamy na zmysłowych badaniach świata materii. Ale przecież świadomości nie sposób badać tymi metodami. Badanie świadomości to bardziej filozoficzna dziedzina. Dlatego też warto zwrócić się po posiłki ku Filozofii Wieczystej, gdzie odnajdujemy stopniowanie poziomów świadomości, zwane holarchią. Wówczas dochodzimy do wniosku, że mistycyzm posiada nieźle ugruntowane fundamenty. Zaś osiągnięcia Wschodnich kultur w tej dziedzinie, są w stanie zadziwić niejednego, „twardo stąpającego” po ziemi człowieka.

Można się tutaj długo zastanawiać nad materializmem tego świata, oraz nad formami biologicznymi, które weń wkomponowano. Wchodząc głębiej w filozofię wieczystą, odkrywamy stopniowanie świadomości, które bierze początek od najmniejszej cząsteczki, jaką poznaliśmy. Zaś kres świadomości upatruje się w Najwyższej Świadomości, czyli w Boskości.

Istota ludzka przywdziała jedynie formę biologiczną na chwilę. Dla jakiegoś doświadczenia, czyli sprawdzenia się w roli człowieka, w zapomnieniu siebie. Po to, aby w zapomnieniu siebie odnaleźć swoją prawdziwą tożsamość istnienia. Istnienia w tym, co zrozumie samego siebie i swoje posłannictwo.

Poszukując nadrzędnych wartości, jakie możemy wynieść z tego świata należy brać pod uwagę dużo szersze horyzonty postrzegania rzeczywistości. Tej rzeczywistości, która wykracza ponad osobową, czytaj rozumową, formę postrzegania.

Ja wiem, można pogubić się w rozważaniach, które tutaj przytaczam. Można też sobie nieźle namieszać, ale uważam, że skoro doczytałeś do tego miejsca, zasługujesz na coś więcej. Zasługujesz na odsłonę tych wartości, które dadzą się wynieść z tego świata.

Zakładam, że wspiąłeś się na tyle w swojej świadomości, żeby zrozumieć posłanniczą rolę w cielesne formy ludzkiego istnienia. Cielesne formy żyjące, bo tutaj jest życie, które się zaczęło i dobiegnie kresu. Życie, które ma jakiś cel, jakieś posłanie, a nie tylko to, co często przyświeca ludzkiej rasie. Mam tutaj na myśli zwykłe bogacenie się, dla zapewnienia przyszłości w tym świecie.

Ja rozumiem, że to śliski i drażliwy temat, ale trudno jest rozważać o wartościach nadrzędnych, które dadzą się wynieść z tego świata. Wartościach przewyższających ziemskie dobra, skrupulatnie gromadzone w świecie materii.

Tutaj refleksja nasuwa się sama. Nic z tego świata nie wyniesiemy oprócz duchowej przemiany. Wartości nastawionych na ponadczasowe wymiary. Inaczej ujmując, możemy stwierdzić, że kończąc wędrówkę w ciele, nikt nie zabierze tego, co zgromadził w fizycznej formie istnienia. Może tylko zabrać to, co zgromadził w duchowej formie. Czyli cechy takie jak bezwarunkowa miłość, wrażliwość, współodczuwanie, wspomaganie i wspieranie. Wszystkie cechy posiadające wartości ponadmaterialne, czyli zawierające coś więcej, jak bogactwa z Ziemią związane.

Przyszliśmy tutaj po to, aby wykazać swoje umiejętności jako duchowe formy istnienia, które przygotowują się do dawania, a nie brania. Które przygotowują się do wspierania, a nie uzależniania. Przygotowują się do współistnienia, a nie rozwarstwiana w egocentryzmie. Ponieważ współistnienie w świecie ducha jest nadrzędną zasadą.

Człowiek wzrasta do swych duchowych korzeni wtedy, kiedy rozumuje, że altruizm jest na pierwszym planie, a nie egocentryzm czy egoizm. Egoizmem są ludzkie cechy, związane głównie z przetrwaniem i rywalizacją. Pomimo że przetrwanie ma także swój początek i kres. Jakieś narodziny i jakaś śmierć tego ciała. Więc stawiając na przetrwanie cielesne, jako najwyższe wartości z tego życia, jest brakiem wiedzy o świecie wyższych energii. Świecie będącym domem dla naszej prawdziwej tożsamości.

Dlatego ów brak zrozumienia, skąd przychodzę, dokąd zmierzam i jaki jest cel mojego tutaj pobytu, powoduje pozbawienie, jakichkolwiek profitów, wyniesionych z takiego życia. Czyli wartości nadrzędnych, o które zabiega duchowa forma w ludzkim ciele.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież