Idea poznawania siebie

Kiedyś, pewien nasz dobry znajomy, naukowiec i mistyk w jednej osobie – rzadko to się zdarza, ale istnieją wyjątki – balansował pomiędzy dwoma światami. Choć świat nauki, może mieć do mnie pretensje, to wiem, co mówię.

Albert Einstein nazywał się ten człowiek, dobrze znany obecnie żyjącym pokoleniom. Ponieważ moje dywagacje, oscylować będą wokół poznawania samego siebie, pozwolę sobie zacytować pewne słowa – wieszcza, naukowca?

Istota ludzka to część całości zwanej przez nas „wszechświat” ; część ograniczona czasem i przestrzenią. Doświadcza siebie, swych myśli, uczuć w oderwaniu od reszty. To jakby złudzenie optyczne jego świadomości.

Jesteśmy więźniami tego złudzenia, które ogranicza nas do naszych pragnień osobistych i sprawia, że darzymy uczuciem tylko naszych najbliższych. Musimy z tego więzienia się wydostać.        Albert Einstein

Otóż, w moim pojmowaniu, autor zdecydowanie odsłania mistyczną twarz, ku zatroskaniu świata nauki. Domyślasz się zapewne, że moje wynurzenia oscylować będą dookoła jakiejś tożsamości. Tego kim w istocie jestem, co myślę wypowiadając słowa: „ja jestem…” Czym jest świadomość osobowa i jak to się ma do szerszej tożsamości mego istnienia?

Prawda? To ważne pytania, jednak czy nie wkładam przysłowiowego kija w mrowisko? A jeżeli tak jest, to czy robię to świadomie? Tak! Brzmi odpowiedź. Robię to świadomie, ponieważ ludzka świadomość dopomina się tego. Dopomina się, aby z tego więzienia się wydostać. Z więzienia myśli ograniczonych systemem przekonań. Więzienia sposobów na życie w świecie materii i interpretacji tego świata, jakby to była jedyna rzeczywistość naszej egzystencji.

Tak bardzo wiążemy się ze swoją cielesną formą, jej sposobem postrzegania tego świata, jakby nic poza tym nie istniało. Większość ludzi ufając światopoglądowi siedemnastowiecznej teorii newtonowskiej, popartej darwinowską ewolucją gatunków, całkowicie oddala inny sposób myślenia.

Inny sposób, to znaczy jaki? Pytasz się być może. Masz rację, bo wielu postawi takie pytanie. Ale mistyk w tym momencie odpowie wprost? Nie jestem moim ciałem, ja mam moje ciało. Nie jestem moimi myślami, ja mam moje myśli.

Czyż on postradał zmysły? Spytałby ten „twardo stąpający po Ziemi”. Mistyk odpowie: właśnie TAK! Bo sztuką jest odłączyć myśli, żeby przejść do wyższego poziomu świadomości. Aby wyrwać się z „więzienia”, systemu, który wiąże nas ze światem materii, czyli formą osobową człowieka. Wtedy odłączenie percepcji zmysłowej, jest pierwszym krokiem dla skierowania uwagi do wewnątrz. Zaś kierując uwagę do wewnątrz, łatwiej jest pozbyć się myśli związanych z tą rzeczywistością, która nas otacza.

Uśpienie „gadającej małpy”, jest pierwszym krokiem do autohipnozy, czyli poszerzenia percepcji świadomości. Tutaj do głosu dochodzi wyobraźnia. Akcję przejmuje prawa półkula mózgowa. Ta, którą wykorzystują artyści, twórcy i mistycy. Jest to niejako pierwszy krok „wydostania się z więzienia”, aby poszerzyć swoją świadomość do ponadosobowych przestrzeni swej tożsamości.

W to wszystko można wierzyć, albo nie. Uczy się nas przez całe życie, aby ufać jedynie zmysłowej percepcji tego świata. Wszelkie inne mrzonki, takie jak sny, intuicja, przeczucia, telepatia czy prekognicja, to wymysł „szaleńców”. Ale takie wzorce, służą jedynie temu, aby umrzeć w tym „więzieniu” jako skazaniec na dożywocie.

Czy Ty się na to godzisz? Rozglądając się dookoła widzisz takich samych „skazańców”, więc gdzie jest sens, aby poszukiwać „dziury w całym”? Jeżeli już, to wszyscy jedziemy na tym samym „wózku”. No tak, ale zgodzisz się zapewne z tym, że są chwile w życiu człowieka, gdy przychodzi jakaś zaduma. W różnym wieku może pojawiać się pewna refleksja, kiedy pytasz się siebie: Skąd przychodzę? Dokąd zmierzam? Jaki jest cel mego pobytu w ziemskiej strukturze? Czy zesłano mnie tutaj za karę?

Może nawet pozwolisz sobie na głębsze refleksje pytające się, czy jestem tym, kim myślę, że jestem? A jeżeli nie, to dlaczego nie pamiętam, kim w istocie jestem? Jeśli to prawda, że jestem czymś więcej niż ciałem fizycznym, to dlaczego nie pamiętam kim w istocie jestem?

Właśnie takie pytania prowokują do tego, aby uświadomić sobie, że jestem w więzieniu wydzielonej świadomości. Tylko skrawek mej tożsamości, jest mi dostępny dla jakiegoś ważnego celu.

Jeśli mistycy mają rację i dla jakiejś idei musiałem zapomnieć kim w istocie jestem w mej kompletnej tożsamości, to musi być jakiś cel mego zapomnienia. Zaś życiowym posłaniem jest nie tylko odgrywanie roli w relacjach międzyludzkich. Roli, gdzie obowiązuje jakieś prawo przyczyny i skutku, ale także uświadomienie sobie „murów więzienia”. Wówczas owa świadomość powinna sprowokować do kombinowania.

Dokąd nie wiesz, że jesteś w więzieniu, wystarczy, że dzielisz los pozostałych. Nie myślisz o innym świecie, bo postawa konformistyczne pozwala trwać w zapomnieniu. Wówczas wszystkie ziemskie uciechy, pozwalają cieszyć się z tego, co masz. Gromadząc ziemskie „zabawki”, przymioty i awanse, nie dostrzegasz murów zapomnienia siebie. Separacji od prawdziwej tożsamości, która według mistyków, wielokrotnie odgrywała różne role w „Teatrze Ziemia”.

A może zgodzisz się, że ideą Boga jest celowe zsyłanie swych, świadomych siebie cząstek świadomości, aby w zapomnieniu siebie korzystali z wolnej woli. Bowiem tylko wtedy, gdy nic o sobie nie wiesz, twoja lekcja jest czysta, czyli wolna od zakłóceń wyborów.  Sam podejmujesz decyzje na każdym kroku. To ty wybierasz, czy w podejmowaniu swych decyzji posiłkujesz się systemem przekonań wyniesionym z domu i społeczeństwa. Czy też posiłkujesz się intuicją, albo sięgasz do poszerzonej jaźni swej tożsamości.

Zapewne zdajesz sobie sprawę, że każda z tych podpowiedzi posiada inny stopień trudności. Tak samo jak każdy wyższy poziom kształcenia, wymaga więcej wysiłku.

Reasumując powyższe rozmyślanie, możemy dojść do wniosku, że warto jest podlewać zasiane ziarna. Nasiona prowokujące do głębszego rozmyślania nad swoją świadomością. Czy moje „ja” kończy się na osobowej formie mojej tożsamości, czy też dużo dalej. Gdzieś daleko za murami więzienia, gdzie poszerzona tożsamość posiada więcej informacji o moim istnieniu. Posiada wiedze o życiowej misji, jakimś przeznaczeniu, na które duchowa forma wyraziła zgodę.

Może nie tylko wyraziła zgodę na odegranie relacji rodzinnych i najbliższych przyjaciół, ale także zyski, jakie wyniesiemy z tej wędrówki.

Jednak, aby dokonać świadomego przebudzenia do roli naszego posłania, musimy wpierw uświadomić sobie status skazańca z wyboru.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież