Umieranie

Śmierć – czymże ona jest dla nas. Jak ją postrzegamy? Czy lubimy o tym rozmawiać? A jeśli już rozmawiamy, to z jakim nastrojem? Czy będzie to nastawienie grozy, ciekawości, a może miłości?

Albo z innej strony rzecz ujmując, zapytamy się, czy śmierć jest zjawiskiem, czy doświadczeniem?

Żeby o tym śmielej dywagować, musimy posegregować perspektywy różnych grup ludzkich. Ponieważ jest wiele grup społecznych o różnych perspektywach postrzeganiania rzeczywistości, stąd też każdy człowiek ma inne podejście do śmierci ciała.

Już w tym miejscu nasuwa się pierwsze wyróżnienie. Zauważ, że jedni ludzie wymawiają tylko słowo „śmierć”, inni zaś mówią „śmierć ciała”. Gdy weźmiemy to pod „lupę”, dostrzegamy, że pierwsza grupa, zdecydowaną większość swego istnienia przenosi na ciało. Zaś druga, mówiąca o śmierci ciała, daje nam znać, że ciało było jakąś mniejszą częścią większej całości. Czyli dużo szerszej tożsamości istnienia.

Tutaj rozpoczyna się głębsza polemika, ujawniająca, że podejść do zagadnienia umierania jest znacznie więcej.

Wychodząc z założenia, że w tej kwestii możemy podzielić społeczeństwo na trzy główne grupy. Pierwsza grupa to naukowcy o podejściu materialistycznym, którym również teoria darwinowska sprzyja. Oni tworzą pierwszą grupę ludzi. Inne podejście to grupa wierzących w religie. Bez względu na różnice, religie monoteistyczne, posiadają podobne wzorce. Należy wierzyć w doktryny obowiązujące w danej religii, zaś nagrody, bądź kary oczekiwać po śmierci. Piekło i niebo; dobro i zło; nagroda i kara. Tutaj narzędziem jest zastraszanie. Nawet założenie, że dusza jest nieśmiertelna, to argument zbawienia, lub potępienia, dobrze służy głosicielom owych „praw Bożych”.

Jest też trzecia grupa ludzi, być może najmniejsza, ale ona ciągle rośnie. To mistycy. Ludzie, którzy odrzucili wszelką wiarę w kwestii swego istnienia po śmierci, na rzecz własnego doświadczania swojej duchowej formy istnienia.

Istnieją pewne idee, które odrzucają wiarę w to, co mówią inni i każą doświadczać samodzielnie. Wszelkie praktyki związane z przesunięciem swojej uwagi z zewnętrznego postrzegania na wewnętrzne, pozwalają sięgać do głębszych pokładów świadomości. Czy nazwiesz to medytacją, autohipnozą, albo odmiennymi stanami świadomości – będzie to brama do twoich głębszych pokładów istnienia.

Ty sam musisz zaangażować się w praktyki sięgania do głębszych pokładów tożsamości, lecz nagroda jest znaczna. Za to podejście do śmierci ciała, dla tej grupy ludzi jest zupełnie odmienne od pozostałych.

Pomimo że w każdej z tych grup możemy wyróżnić także optymistów i pesymistów, co powiększa nasze podziały na grupy, to w trzeciej grupie już rzadko spotykamy pesymistów. Oni mają inne podejście do życia w ciele i jego śmierci.

Innym podejściem do zagadnienia śmierci jest pytanie: Czy śmierć jest zjawiskiem, czy też doświadczeniem? Chciałoby się przyznać, że jednym i drugim. Ale… Zjawiskiem pozostaje dla żyjących, umierający jej doświadczają. Mówimy często, że śmierci doświadczamy tylko raz. Tak będzie, niestety, tylko dla dwóch pierwszych grup społecznych. Dla materialistów wierzących w swoją cielesną formę i nic poza tym. Oraz, wyznawców religijnych, którzy wykluczają reinkarnację. Tak, wtedy doświadczenie śmierci jest jednorazowym aktem, kończącym tę podróż. Potem jest co? Wielkie X – niewiadoma.

Materialista wyobrazi sobie siebie w trumnie, bądź spopielonym w urnie. Wyznawca wiary w jakimś niebie, lub piekle. Ale żaden nie pomyśli o sobie w ten sposób, że jest jakąś dużo szerszą tożsamością, która przybrała ciało tylko na chwilę. Na chwilę dla tamtej perspektywy świadomości. To tak jak aktor, wchodzi na scenę, aby odegrać swoją rolę i zejść ze sceny, gdy inni nadal grają swoje epizody.

Inaczej natomiast, podchodzi do zagadnienia śmierci ten, kto jej doświadczał wielokrotnie i przypomniał to sobie za życia. Mistyk, to ktoś, kto zgłębił swoją tożsamość, na wiele sposobów i poznał inne życiowe doświadczenia. Nie tylko dla potrzeby doświadczania jakichś życiowych ról, ale także możliwości przebudzenia się do szerszej świadomości swego istnienia.

Przebudzenie się z zapomnienia, kim naprawdę jestem, i po co tutaj przybywam. Jaka rola jest mi naznaczona, i co wyniosę, jeśli spełnię założone cele mojej wędrówki.

Dla mistyka śmierć nie jest końcem, ale ulgą w cierpieniu. Także nie jest zjawiskiem, ale przejściem z jednego stanu świadomości do innego – czyli doświadczeniem. Niejednokrotnym  doświadczeniem, lecz na wzór aktora o międzynarodowej sławie, grającego na wielu scenach. Mistyk często przenosi, czyli adoptuje, umiejętności nabyte w innych ciałach. Czy owo zjawisko przenikania tożsamości z jednej formy cielesnej na inną, może zmieścić się w głowie materialisty? Typowego naukowca, wykształconego w oparciu o światopogląd fizyki newtonowskiej. Nie, te poziomy dostępu bardzo różnią się od siebie i nic na to nie poradzimy. Każdy ma swoją ścieżkę i zaciekle będzie bronić swoich wartości.

Ale… Zazwyczaj „ale”, to jakiś wyłom od zasad ogólnie przyjętych. Tak też można dowieść, że wielu mistyków sugerowało nam jakieś burzenie "murów więzienia". Jakieś łamanie zasad ogólnie przyjętych, bądź narzuconych, aby zmienić wyżłobione szlaki. Utarte paradygmaty, przekonania przyjmowane przez młode pokolenia bez zmrużenia oka.

Tak też, wysnuć możemy podpowiedź, aby nie szukać Boga w niebie przy pomocy teleskopów i satelitów badających kosmos. Ale raczej posłużyć się lustrem, by skierować uwagę do wnętrza siebie. Bowiem w sobie samym ukryta jest wiedza o własnej tożsamości istnienia i nie tylko.

Dochodząc do konkluzji „czym jest śmierć”, musimy zadać sobie pytanie: „czym jest życie”? Jeśli nie wiemy, czym jest życie, to nie możemy dowiedzieć się, czym jest śmierć. Ktoś, kto potrafi poznać życie z wyższej perspektywy swojej świadomości, to wie, że jest to dla niego jakąś rolą w „Teatrze Ziemia”. Wtedy jego postrzeganie tego, co mógłby sobą reprezentować, jest zdecydowanie szersze. Przechodzi on do innej perspektywy. Zaczyna rozumieć, czym jest życie. Rozpoznanie życia z szerszej perspektywy, ujawnia nam, że śmierć w praktyce nie istnieje. Może istnieć dla ciała, ale nie dla świadomości swojego JA.

Schodząc ze sceny w Teatrze Ziemia, wchodzimy na jej zaplecze. Tam gdzie życie jest istnieniem. Będąc na scenie teatru, wydawać się może on jedynym miejscem, gdzie możemy wyrażać siebie. Po zejściu nasze JA pozostaje nadal. Na scenie pozostawiamy też emocje, które były ważne dla obsługi ciała. Wyższa świadomość ich nie potrzebuje, ale zostaną zapisane w „Kronikach Akaszy”, albo Polach Morficznych, dla wglądu innych mistyków. Choćby w celach edukacji, kiedy poszukujemy wartościowych wzorców.

Dopiero wtedy uświadomienie sobie swego istnienia w Teatrze Ziemia, zaczyna przynosić prawdziwe korzyści. Bowiem spojrzenie na swoją rolę z góry, z perspektywy swego istnienia, jako duchowej formy, daje nam bardzo znaczące przesłanie. Czyli odkrycie naszej roli, w której zobowiązaliśmy się uczestniczyć. Wówczas przynosi to znaczący postęp w ludzkim, duchowym rozwoju. Zaczynasz stawać się mistykiem, a mistyk zupełnie inaczej patrzy na śmierć. Perspektywa mistyka dostrzega, że tego rodzaju funkcjonowanie na różnych poziomach świadomości, jest dla ludzkiej rasy wielką szkołą i sprawdzianem, czego uczymy się po stronie swojej szerszej świadomości.

Dlatego wchodzenie w ziemskie role jest próbą, czy to, czego uczy się duchowa forma, da się zrealizować w zapomnieniu siebie. W zapomnieniu tego, kim naprawdę jestem.

Kwintesencją mojej dywagacji niech będą słowa:

     Umrzeć można na wiele sposobów, jak też za życia być martwym.

      Ideą życia w cielesnej formie jest przypomnienie sobie siebie. Swej duchowej tożsamości.

     Ko żyje dla emocji, cielesnych uciech i ziemskich skarbów, już za życia jest martwym.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież