Terapia transpersonalna

Żeby lepiej zrozumieć, co ukrywam po tym tytułem, należy wyjaśnić pewną kwestię. Mianowicie, czym jest psychologia transpersonalna. Otóż w Stanach Zjednoczonych już w 1969 roku pewne zgromadzenie wybitnych psychologów powołało ów termin do życia.

Psychologia transpersonalna to zakres dziedziny psychologii, który przekracza osobowe potrzeby ludzkiej rasy. To zjawiska spychane do parapsychologii, czyli nie dające się wyjaśnić zwykłymi metodami. Metodami fizycznymi – szkiełka i oka – opartymi na zmysłowych bodźcach, których analizę da się zweryfikować naukowymi sposobami.

Kierunek psychologii transpersonalnej pochylił się nad zjawiskami wypieranym do tej pory, jako niemożliwe do zweryfikowania przez naukę, a więc potępiane i wyśmiewane.  Wyśmiewane do tego stopnia, że do dzisiaj w naszym kraju, łatwiej usłyszeć słowo parapsychologia z nutką drwiny, jak sowo psychologia transpersonalna. Czyli pełnoprawny nurt badający pewne zjawiska.

Owych zjawisk uzbierała się całkiem pokaźna ilość, bowiem należy do nich zaliczyć podróże astralne, czyli OOBE, czy też podróże mentalne.  Te drugie, również w naszym kraju, z pożytecznym skutkiem propaguje Bruce Moen.

Kolejne ważne ludzkie doświadczenia to przeżycia w śmierci. Te przypadki są bardzo częstymi zjawiskami od czasu, gdy medycyna zrobiła postęp w odzyskiwaniu tych, którzy odeszli. Przeżyli śmierć kliniczną, stwierdzoną ponad wszelką wątpliwość, dzięki nowoczesnej aparaturze.

W tym momencie nie sposób upierać się, że świadomość człowieka mieści się, bądź jest tworzona, w mózgu. Nie sposób w to dłużej wierzyć, kiedy opuściwszy ciało, świadomość penetruje różne miejsca, rejestruje  rozmowy lekarzy, a nawet odczytuje ich myśli. Tutaj warto przytoczyć opracowania Raymonda Moodego na temat życia po życiu.

Inne sprawy związane z doświadczeniami ponad osobowymi, to koszmarne sny, wywołujące wizje tragicznych wypadków. Wypadki, katastrofy, przeżycia tragicznych zdarzeń związanych ze śmiercią, które w efekcie są wspomnieniami z minionego życia. Życia zakończonego tragicznym wydarzeniem, które teraz często wywołuje traumę lub fobie różnego rodzaju.

Nad tym zjawiskiem szczególnie warto się pochylić, gdyż wiele ludzi cierpiących na fobie nie przypuszcza, że w takich przypadkach psychologia transpersonalna świetnie sobie radzi.

Znane są też metody pozyskiwania informacji do osób, które odeszły z tego świata, czego również naucza, wspomniany wcześniej, Bruce Moen. Pomimo że z naukowego punktu widzenia, owe zjawiska zakrawają na kpiny, to jednak są sprawdzalne i przynoszą wymierne efekty.

Podobne do powyższego zjawiska, są doświadczenia transkomunikacji. Transkomunikacja to odrębna dziedzina w psychologii transpersonalnej. Można ją wykorzystywać w dwojaki sposób. Pierwszym sposobem jest pismo automatyczne, a drugim rozmowa z istotą duchową. W pierwszym przypadku najczęściej ręka sama pisze charakterem bliskiej nam osoby, która odeszła z tego świata. Zaś drugi przypadek oferuje rozmowę w transie z kimś „po tamtej stronie”. Wówczas nagranie dialogu jest przydatne, gdyż pamięć ulatuje, jak nocny sen.

Jeszcze innym zjawiskiem objętym przez psychologię transpersonalną są doświadczenia szczytowe. One również przekraczają formę osobową, opartą na rozumie analitycznym. Szczytowanie w najprostszej formie, dostępne każdemu dorosłemu człowiekowi, to orgazm. Dla poszukiwaczy wyższych wrażeń szczytowych, jest podejmowanie ryzykownych  wspinaczek i wszelkich sportów ekstremalnych. Owe wyzwania związane z dużym wysiłkiem i ryzykiem, wnoszą doznania szczytowej euforii w momencie zdobycia zaplanowanej góry, lub innego przedsięwzięcia. Owo szczytowanie, dające chwile błogości, spełnienia, to moment oderwania się od normalnej rzeczywistości. Rzeczywistości zamkniętej w osobowej formie istnienia. Przekraczając tę granicę, na chwilę wchodzimy do innego świata.

Pytasz się być może, czy takie zjawisko, jak doświadczanie szczytowe dałoby się przedłużyć? Przedłużyć na tyle, żeby czegoś więcej doświadczyć w owym stanie świadomości. Moja odpowiedź brzmi: Tak! Nie wierzysz mi, to spójrz na mnichów buddyjskich, spójrz na Dalajlamę. Jego twarz promienieje wiecznym szczęściem i radością. Pogodą ducha i spełnieniem. On tego dokonał.

Jak tego dokonał, rodzi się pytanie? Tutaj też z pomocą przychodzi psychologia transpersonalna. Pomimo, że psychologia uznaje takie składniki  osoby, jak ciało fizyczne, podświadomość i świadoma jaźń, która myśli i analizuje, czyli ego. Ale jest też czwarty czynnik ludzkiej formy istnienia, czyli nadświadomość, superego, wyższa jaźń, o której bardzo niewiele mówi się w środowiskach naukowych.

Zauważ, że Wschodnie kultury w swoich religiach bazują na medytacjach, a nie modlitwach. Czym to się różni, zadajemy sobie pytanie. Otóż bardzo mocno różnią się obie formy od siebie. Kiedy w modlitwie zwracamy się do Boga, jako zewnętrznej formy istnienia, to w medytacji zawracamy się w głąb siebie.

Pierwsze, co daje zwrot w głąb siebie to wycieszenie myśli. Zatrzymanie „gadającej małpy” w naszej głowie, żeby uzyskać połączenie z nadświadomością. Prostsze wytłumaczenie to powstrzymanie lewej półkuli mózgowej od analizy rzeczywistości tego świata i dopuszczenie prawej półkuli do głosu. Prawa półkula odpowiada za wyobraźnię. Twórcze olśnienia artystów i wynalazców, jak również kontakt z nadświadomością.

Ekstazą, spełnieniem, doświadczeniem szczytowym możemy nazwać owo doświadczenie. Medytacja otwiera drogę do szczęścia, które jest w nas. Owo szczytowe doświadczenie, połączenia ze swoją wyższą jaźnią, otwiera drogę do Boskości. Doświadczanie kontaktu z Nadświadomością, jest przekroczeniem osobowej formy. Od tej pory wchodzimy w przestrzeń psychologii transpersonalnej.

Psychologia transpersonalna otwiera przed nami ogromny wachlarz możliwości pomocy. Pomocy zagubionym w tym świecie pełnym sprzeczności. Świecie zdominowanym przez światopogląd, że jesteśmy rzeczami. Materialnym zlepkiem atomów, molekuł i komórek. Narządów i organizmu, którego świadomość tworzy mózg, a wraz ze śmiercią ciała, świadomość podzieli losy, doczesnej formy  życia.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież