Wewnętrzne poszukiwania

Jakie mamy narzędzia, by odnaleźć siebie w sobie?

Tak – nie pomyliłem się formułując owo pytanie. Stawiając sobie pytania kim jest moje „ja”, rzadko kiedy zadawala cię własny życiorys, bowiem tylko on jest dostępny dla pierwszych myśli dotyczących własnej tożsamości.

Czy życiorys będący odpowiedzią na stawiane pytanie o własną tożsamość może komuś wystarczyć? Uważam to za mało prawdopodobne. Do kogo należy się zwrócić aby uzyskać bardziej satysfakcjonującą odpowiedź? Do nauki, religii, a może do filozofii? Trudno powiedzieć, ponieważ każda z tych dziedzin zechce ci udowodnić, że ona wie najlepiej.

Wiemy z doświadczenia, że wielu opowie się za nauką, ale ja mam tutaj wątpliwości. Gdyby nauka nie kierowała się światopoglądem o czysto materialistycznym podłożu. Gdyby nie stawiała jedynie na ewolucjonizm, pewnie byłaby bardziej wiarygodna.

Bardzo dużo mieli nam do powiedzenia twórcy fizyki kwantowej, którzy zdecydowanie ocierali się o mistycyzm. Jednak ucichły tamte echa, ponieważ nie pasowały do ogólnie przyjętego światopoglądu. Dlaczego wszelkie reguły opisujące rzeczywistość staramy się dopasować do ogólnie przyjętych zasad?

Cóż począć, jeśli w naukowych opisach rzeczywistości nie sposób odnaleźć swego prawdziwego JA? Tego ja, które przekracza życiowe wspomnienia odnotowane w pamięci ciała. JA, reprezentującego szerzej pojmowaną tożsamość, niż tylko osobowa forma zawarta w pamięci przeszłości. Przeszłości naszego życiorysu, zapamiętanych relacji międzyludzkich, które tworzą wspomnienia przypisane małemu „ja”.

Już z tej pozycji dostrzegamy, że nauka nie jest w stanie wspierać nas w poszukiwaniu własnej tożsamości w sobie samym. Tej wykraczającej ponad osobowe małe „ja”. Choć każdy z nas, w głębszych pokładach tożsamości odczuwa tę przynależność do czegoś więcej niż ludzka – ziemska populacja gatunku – to nie mamy nawet śladu wskazówek ze strony naukowych przedstawicieli.

Może religia jest lepszym drogowskazem w tego rodzaju poszukiwaniach? Tutaj mam pewne skłonności, żeby przychylić się do takiej opcji, ale pod warunkiem.

Hmm – zaraz jakieś warunki. Nie obawiaj się – religii jest tak dużo, i nie możemy wkładać ich do jednego „worka”. Gdybyśmy tak postąpili bylibyśmy w błędzie. Porównując wszystkie religie do tej, która dominuje w naszym kraju, popełniamy wielkie nadużycie.

Już Ken Wilber uświadamiał nas, że łatwo podzielić wszystkie religie świata na dwie grupy. Do pierwszej z nich należałoby przypisać wszystkie te, które nakazują szukać Boga na zewnątrz. Do tej grupy należą też religie monoteistyczne, które Wilber nazywa religiami egzoterycznymi gdyż nakazują szukać Boga na zewnątrz.

Druga grupa to religie ezoteryczne. Te ukazują nam jak w doświadczeniu ujawniać Boskość w sobie. Poprzez ćwiczenia medytacyjne, dochodzimy do pierwiastka Stwórcy – Najwyższej Świadomości – w sobie samym.

Dlatego wzbraniam się przed zrównaniem religii ze sobą, bowiem  niosą one bardzo różne przesłania dla ludzkości. Każda z tych grup ma inny cel. Tak jak pierwsza grupa nakazuje ślepą wiarę w doktryny budowane na dogmatach. Posłuszeństwo wobec głosicieli owych zasad, to ta druga grupa zakłada odwrotność tego. Tutaj mówi się: „nie wierz w żadne moje słowo – sprawdź wszystko w doświadczeniu”.

Ta grupa wyznaniowa, religie ezoteryczne, w pełni wchodzą w mistycyzm i oferują obcowanie z Bogiem w sobie.

Czy miałeś kiedyś takie marzenia, w których Ty i Bóg stanowicie jedność? Stanowicie zespół doświadczająco – uczący na własnych błędach, gdzie wolna wola jest fundamentem owych nauk? Gdzie zapomnienie siebie na starcie do życia jest jedynym sposobem używania w pełni wolnej woli?

Nie! Ale to znak, że Ojciec chce dla swych dzieci wszystkiego tego, z czego sam byłby rad. Miłość bezwarunkowa nie stawia warunków. Możesz robić wszystko, choć masz pewne wskazówki, co bardziej popłaca. Łatwo dostrzec, że w ziemskiej scenerii istnieje jakieś prawo przyczyny i skutku. Dookoła siebie masz na to dowody, że jeśli zrobisz „to” – to jakiś skutek odpowie pewnym stanem. Za przyczyną podąża skutek.

Owo prawo przyczyny i skutku rozciąga się daleko poza osobową formę twego istnienia. Rozciąga się poza czasoprzestrzeń opisaną życiorysem, gdyż Świadomość Istnienia daleko przekracza to, co zna twoje małe „ja”.

Zatem prawo przyczyny i skutku zatacza dużo szersze kręgi niż jedno życie w cielesnej formie. Choćby tylko  po to, żeby jakiś wyższy poziom, twojej świadomości mógł ewoluować za sprawą cząstkowych doświadczeń najróżniejszych relacji. Twoje życiorysy złożone na wzór księgi żyć dają inną perspektywę niż jeden życiorys. Zaś wielość różnorodnych doświadczeń kształtuje charakter duchowej formy twego Istnienia.

Prawda, że trudno się w tym połapać? Może filozofia da nam inny obraz dla poszukiwania swego rdzenia tożsamości, tego większego JA?

Ktoś kiedyś powiedział, że filozofia jest nauką nauk. Coś pewnie w tym jest, ponieważ tylko ona odważnie balansuje pomiędzy naukowym i mistycznym oglądem rzeczywistości. Droga taka przybliża to, co jest w nas duchowe z tym, co dowiodła nauka szukając ducha w cielesnej formie człowieka.

Można by rzec, że to filozofia tworzy pomost pomiędzy zmysłowymi doświadczeniami świata materii i duchowymi zapotrzebowaniami na owe doświadczenia.

Jeśli jakaś wydzielona duchowa forma, potrzebuje odnaleźć siebie w zapomnieniu swojej prawdziwej tożsamości, to jej starania wnoszą ogrom doświadczeń i dróg dotarcia.

Właśnie dotarcia do siebie w sobie. Dotarcia do duchowej tożsamości zagubionej w osobowej formie, zbudowanej z iluzji świata materii.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież