Sceneria spotkania

Sceneria spotkania

W tym miejscu należałoby się pewne wyjaśnienie. Otóż do sesji 14 nasza penetracja przestrzeni duchowych odbywała się w sposób mało zorganizowany. Po prostu przenosiłem medium do świata ducha, gdzie czas i przestrzeń nie istnieją, a mając świadomość obecności Duchowych Przewodników, zadawałem pytania i otrzymywaliśmy odpowiedzi. Niektóre wyjaśnienia były bardziej zbliżone do wykładów, co sugerowało szersze możliwości wykorzystania tego sposobu.

Na sesji 14 pierwszy raz pojawiła się postać, która przedstawiła się jako Rafaello. Kiedy na sesji następnej bliżej sprecyzował nam On swoje pojawienie i rolę, jaką ma do odegrania, postanowiłem od tej pory bliżej przyglądać się scenerii oraz Nauczycielom przybyłym na spotkanie. Poniżej przytoczę kilka takich powitań, gdzie Rafaello pełni rolę sekretarza i organizatora spotkania.

 / - /

- To jest... Jest Rafaello. On mówi, że jest Rafaello. Taki ma piętnasto – szesnastowieczny strój, ale nie wiem... jest taki śmieszny, jakaś czapka, beret... To jest włoski renesansowy strój. I on mówi, żebyśmy my bardziej plastycznie opisywali to, co widzimy. Po części widzimy, jak słyszymy, abyśmy nie czuli się zażenowani tym, co widzimy i nie próbowali ograniczać słów, które przyjdzie nam wypowiedzieć. Że jest wszystko OK, że mamy nie dbać o szczegóły i z większą ekspresją i spontanicznością mamy to robić. 
- Taka jest jego rada, tak? 
- On wie... on wie, co mówi. Tak.

*

- Rozejrzyj się wokół siebie, zobacz, odczuj obecność Nauczycieli i Przewodników, z którymi umówiłeś się na dzisiejsze spotkanie. Zobacz, ilu Ich jest na dzisiejszym spotkaniu i wyraź naszą wdzięczność za Ich przybycie. Czy rozpoznajesz któregoś z Nich? Powiedz coś o tym. 
- Jest ich zawsze dwunastu, ale na spotkaniu zawsze kilku brakuje. Nie ważne, z jakiego powodu. 
- Jak jest dzisiaj? 
- Tam, gdzie zawsze, siedzi Rafaello, po lewej stronie za stołem, czyli po prawej patrząc z mojego punktu. O, jest mój Mistrz Ho. 
- Kogo jeszcze rozpoznajesz? 
- Jak zwykle, jak zwykle ogolony na zero. Ten stary, nobliwy tłuścioszek, zawsze ma taką samą minę. Niewzruszoną i te jego chytre oczęta, biegające. Jest spokojny, wyważony, zrównoważony, pewny siebie. Przebiegły, cwany lis. No i z tą swoją rozwichrzoną czupryną, jedną ręką na stole, lewą, a prawą pod stołem i z tym śmiesznym swoim wąsikiem, Albercik Einstein. Niewzruszony, nieprzejednane spojrzenie, takie głębokie świdrujące. Wydawałoby się, że zero uczuć, ale to nieprawda, to tylko pozory. 
- Jest ktoś, kogo jeszcze znasz? 
- Tak. 
- Powiedz, kogo? 
- A to jest, to jest dziwne... Na pewno ja się nie mogę mylić, to jest Kopernik. Ale słabo go odbieram. Jest taki obecny, jakby nieobecny, ale jest. To jest on, na pewno. Jest też osoba, ale nie wiem, kto to jest, ale jest na pewno. Jest ważna. I to jest też ktoś, kto na Ziemi osiągnął bardzo wiele. Nie wiem, nie rozumiem, dlaczego taka rozmydlona jest twarz, niewyraźna. Tak ma być. A to niespodzianka na później. O kurcze. 
- Dobrze. 
- Ale dlaczego? Ale dlaczego on każe sobie, ten następny mówić... O jejku, to jest na pewno Jezus. Ale, ale każe mówić Abe... Aberamentho. 
- Aberamentho, dobrze. 
- Ale dlaczego? 
- Bo to jest jego imię duchowe, może tak być. 
- O kurde, to jest Jezus! 
- On miał ciało, które się nazywało Jezus, ale jako istota duchowa ma inne imię. 
- Aberamentho. 
- Dobrze, kogo jeszcze rozpoznajesz? 
- Nie, to niemożliwe. Czyngis-Chan? Przecież to jest... O kurde, tak. Ale dlaczego? Wszyscy są równi! 
- Wszyscy są równi. W tym miejscu wszyscy są równi. 
- Czyngis-Chan? Nie... niesamowite. To jest niesamowite, to jest niesamowite. Właśnie, dlaczego? 
- Kto jeszcze? Nie analizujmy tego tym razem. Dobrze? 
- Jest też właśnie jeszcze jedna, jak gdyby postać, ale też twarz... Ale znacząca też. Oj, znacząca. Oj, to jest osoba, która była związana z życiem tutaj, gdzieś w Persji? Zoroaster? No tak. Jakiś wielki przywódca religijny i duchowy. On żył przed Chrystusem w Persji. I więcej nikogo nie ma. Jest połowa miejsc pustych. 
- Dobrze, widocznie tak miało być. 
- Ale zawsze ich jest dwunastu. A Rafaello mówi, że to na wzór, że to jest w wielu wymiarach w wielu światach, właśnie zawsze Rada Mistrzów, Rada Królewska, Rada Starszych przeważnie się spotyka w grupie dziewięciu, dwunastu. Jakiś to ma symbol. Czy jakieś pytania są? Jeśli tak to...

*

- Jesteś już w miejscu, gdzie spotykasz się ze swoimi Nauczycielami, poza czasem i przestrzenią. Rozejrzyj się w koło i powiedz, co widzisz, co słyszysz, co odczuwasz. Zobacz, kto przybył na dzisiejsze spotkanie i opowiedz mi o tym. 
- W tej chwili na tym spotkaniu jest jakaś inna sceneria. Ja klęczę, ale w pozycji siedzącej. 
- Klęczysz w pozycji siedzącej? 
- Na piętach, jestem wsparty, klęczę. Pod nogami mam coś w rodzaju grubej maty, poduszki. Nie, to jest poduszka. Wyprostowany. Prawą dłoń mam nałożoną na lewą. One są oparte, tak w pobliżu krocza. 
- Oparte są? 
- Tak. 
- I klęczysz? 
- Klęczę. 
- A co jest przed tobą? 
- Oni tak samo, jak ja, klęczą. 
- Wszyscy? 
- Tak, wszyscy. Też mają pod kolanami poduszki. 
- Uhm. Ponieważ masz taką możliwość, spytaj swojego Przewodnika, co to za uroczystość, gdzie jesteś w tej chwili? Czy to specjalne zachowanie, to może jakiś rodzaj zaślubin? Nie wiem. Zapytaj się, co to ma znaczyć, ta nowa sceneria? 
- Później. 
- Później? 
- Później o tym możemy porozmawiać. 
- Dobrze, możemy zaczynać? Tak? 
- Tak. 
- Powiedz mi, kto to jest? 
- No właśnie. 
- Czy jest twój Rafaello? 
- Jest. On też tam jest. Też właśnie klęczy. Oparty jest o pięty, ale niektórzy z nich siedzą jak gdyby w pozycji siadu tureckiego. Oni tak jakby w stroju... Zaraz, tam jest kilkoro na biało ubranych. Rafaello... zaraz, Rafaello ma strój tak jak zawsze. Tak, bordowo – czarno – granatowy. No, taki śmieszny, komediancki, renesansowy. Ale tamci obok niego? O, to jakieś takie stroje białe. Trzech ma turbany na głowach, ale jeden z nich taki szpiczasty. Taki strój, jakby turecki, arabski. Jeden z nich jest ubrany typowo po arabsku, właśnie tak jak Saudyjczyk. Ubrany na biało, z tym, że na głowie ma opaski... o jakieś drogie kamienie tam są. Jest czarna... jakby to był książę. Ktoś bardzo ważny. Ale cały strój biały. Z bródką i wąsikiem. 
- I kogo jeszcze rozpoznajesz? 
- Tam więcej nikogo nie ma. 
- Nie ma dzisiaj? A jest twój znajomy Albercik? 
- Nikogo więcej nie ma. 
- Nie ma? 
- Ale miejsca są wolne. 
- Aberamentho też nie ma? 
- Nie ma, a miejsca są wolne. Oj, właśnie mówi... Rafaello mówi, że bardzo im zależało, żeby być na tym spotkaniu. 
- Może jeszcze przyjdą, jak poczekamy troszkę? 
- Właśnie ci, którzy są na biało ubrani, im bardzo zależało, żeby być. 
- Aha, tym, co są na biało ubrani, tak? 
- Oj, tak i dlatego my siedzimy w takiej pozycji.