Hulaj dusza

„Hulaj dusza piekła nie ma”, to jakieś wspomnienie z przeszłości. Mojej młodości, kiedy człowiek chciał sobie pozwolić na więcej. Więcej niż zezwalały religijne przykazania i etyczno – moralne zwyczaje narodu. A także, nakazy i zakazy społeczno prawne.

Chociaż w słowie „hulaj dusza” trudno dopatrzyć się zamierzonych wykroczeń, to jest tutaj mowa o wyzwalaniu z jakichś okowów narzuconych nam z zewnątrz.

Myślę, że nie tylko chodzi tu o prawa społeczne, ale bardziej o prawa kanoniczne. Prawa sięgające do średniowiecza, kiedy to restrykcje za odstępstwa, od uznawanych norm, były bardzo dotkliwie karane. Wtedy metafora rozluźniające pęta, czyli nakazy i zakazy, narzucone człowiekowi z zewnątrz, pozwalają w ten sposób na wewnętrzną inspirację bycia sobą.

Czy bycie sobą może być grzeszne? Nigdy, dokąd owo bycie sobą wywodzi się z duszy. Tej nadświadomej części swojej tożsamości, czyli duszy.  Części siebie przekraczającej osobową formę, gdzie w emocjach zawarta jest rywalizacja. Jakaś rywalizacja o przetrwanie.

Pomimo że na tej witrynie, znajdziesz wiele różnych wypowiedzi na temat duszy, nadświadomości, albo wyższej jaźni, to zachęty, aby z tego korzystać, nie ma za wiele. Natomiast owo powiedzonko z lamusa, zachęcające duszę do jawnego wyzwalania swoich potrzeb, czyli preferencji, jest bardzo na czasie. Mówiąc nam, że piekła nie ma, zachęca tym samym do przekraczania starych ograniczeń.

Niewygodnych paradygmatów narzuconych ludzkości, przez religijne dogmaty. Religijne nakazy i zakazy, trzymające w ryzach. Przedkładając w ten sposób owe prawa nad wewnętrzny głos duszy. Czyli inspirację, intuicję czy głos z serca płynący. Z głębi istoty samego człowieczeństwa. Owo centrum człowieczeństwa łatwo rozpoznasz po uczuciach. Bo są to uczucia miłości. W przeciwieństwie do uczuć wywodzących się z lęku, które oddalają nas od boskości. Czyli miłości Stwórcy, która inicjuje w nas tę kreatywną moc duszy. Siebie na innym, ponadczasowym, poziomie istnienia.

Hulaj dusza…, to nie tylko trywialne powiedzonko, bowiem wnosi ono zachętę dla wyzwolenia się od narzucanych ograniczeń. Nakazów i zakazów, dających władzę innym. Raczej rzadko z czystych i szlachetnych pobudek.

Można sobie zadać pytanie, dlaczego? Dlaczego przyczepiłem się powiedzonka, a może wartościowej maksymy, zasłyszanej w dzieciństwie od babci? Choć wówczas w moim odbiorze, była to przestroga, to obecnie odbieram je jako dobrą wskazówkę. Nie doszukując się w tym całym zamęcie babcinych intencji, dostrzegam, że obecnie dla mnie owo zdanie posiada inny wymiar.

Gdzieś w podtekście słyszę, zachętę do  wsłuchiwania się w głos duszy. Czyż nie na tym powinien polegać rozwój duchowy człowieka? Przecież na tamtym poziomie, ludzkiej tożsamości zawarta jest misja duchowa naszego większego JA.

Jakieś Prawo Przyczyny i Skutku, kieruje ewolucją duszy. Ewolucja duszy poprzez wielokrotność wcieleń, w najróżniejsze role w ziemskiej scenerii, jest najważniejsza.

Stąd poszukiwanie misji duszy, poprzez duchowy rozwój, w ziemskiej scenerii zaistnienia, jest najważniejszym celem. Celem zapisanym w programie duszy, do którego mamy obowiązek zmierzać.

Każda dusza, jako świadoma siebie energia, kiedy obejmuje w swoje posiadanie ciało, jeszcze w łonie matki, musi się z nim dobrze zapoznać. Przechodząc ze świata ducha do ziemskiej scenerii musi przejść przez „rzekę zapomnienia”. Piszą o tym znawcy wschodnich kultur religijnych.

Ta część energii duszy, która obejmuje cielesną powłokę w posiadanie, musi być czysta. Tutaj niewskazanym jest zabieranie „ściągawek”, na życiowy egzamin, bowiem osobowość jeszcze nie istnieje. Ona zacznie się rozwijać od wczesnej młodości.

Teraz rozwój osobowości posiada priorytet. Chociaż często bywa, że dzieci pomiędzy trzecim a szóstym rokiem życia posiadają wspomnienia z minionego życia. Jakieś przebłyski wspomnień, które można od dziecka wydobyć, przy odpowiednim podejściu.

Z zaskoczenia można, małemu dziecku, które umie mówić (około 4 lata), zadać zaskakujące pytanie. Kim byłeś, jak byłeś dorosłym? Wówczas dziecko może wpaść w trans i opowiedzieć nam wycinek historii z minionego życia. Są to częste przypadki, ponieważ nie rzadko babcie i wnuczki wymieniają się rolami. Wówczas powstają bardzo silne więzi w owych relacjach, co wskazuje na bliskość obu dusz.

Zapewne nie rozpisywałbym się w temacie, gdyby nie było możliwości sprawdzenia owych relacji. Jednak obecna doba, za sprawą psychologii transpersonalnej, daje nam takie narzędzia. Hipnoterapia transpersonalna , daje możliwość pójścia za duszą, po śmierci ciała, do miejsc, gdzie dusze przebywają pomiędzy wcieleniami. Czyli regresje duchowe, otwierają wgląd na istnienie duchowych form świadomych siebie, gdzie ewoluują we własnych, wydzielonych przestrzeniach.

Dlatego na zakończenie jeszcze raz przytoczę. Hulaj duszo piekła nie ma. Bo nie znajdziesz go po przebyciu duchowych regresji według opracowania Michaela Newtona, po tamtej stronie istnienia.