Zaduma

Chyba każdy człowiek rozmawia sam ze sobą. Pomimo że nie zdajemy sobie z tego sprawy, to przecież język ludzki sprawił, że porozumiewając się sam ze sobą, używamy wewnętrznych dialogów.

To właśnie wewnętrzne dialogi ujawniają, w naszym pojmowaniu, kim jestem? Skąd przychodzę i dokąd zmierzam? Jakie jest moje miejsce w społeczności? Oraz dokąd zmierza moja osoba, wyodrębniona z tłumu ludzkości?

A ludzkość? Czymże ona jest? Choć jestem jej maleńką drobiną, to przecież nie stanowię o większości. Jednak w jakiś sposób, całokształt tego gatunku wpływa na mnie. Tak samo jak i ja mam jakiś minimalny wpływ na całość naszego gatunku.

Dlatego nie ważne jest, z którą grupą społeczną siebie identyfikuję. Czyje ideały są bliższe memu sercu. Bo i tak z każdą pochwałą, naśladowaniem, bądź krytyką czyjejś postawy, moje usposobienie do świata zewnętrznego, nabiera kształtów.

No tak, ale jak to się ma do tego, skąd przychodzę i dokąd zmierzam? Prawda? Jakże odległe jest to, gdy pragnę wydobyć z mego istnienia, jakiś wartościowy sens.

A przecież jakiś sens musiał zaistnieć dla mego tutaj przybycia. Dla mojej roli zaistnienia w ziemskiej tułaczce. W ciele, które zostało stworzone przez ludzki gatunek, dla jakiegoś ważnego celu.

Co mi daje życie? Jakieś zaistnienie w tej cielesnej formie, kiedy jego cel, z pozycji rozumu, jest nieuchwytny. Czy możliwym jest, w tej płytkiej dywagacji, wydobyć cel swego zaistnienia?

Chyba nie jest to łatwym zadaniem, ale pytania tego rodzaju należy sobie stawiać. Bo przecież one rodzą się same w naszej głowie. A kiedy rodzą się pytania, to coś znaczy. Ponieważ jakaś wyższa idea nami powoduje, do takich reakcji.

Czy powinno się trywializować tego rodzaju pytania i wstydzić się, że nam się to przydarza? Nie one świadczą o naszej dojrzałości, bo sięgamy w głąb siebie. Tam gdzie przyczyna i skutek biorą swój początek. Gdzie źródło myśli sprawczej powołało nas do jakiejś roli w tym życiowym zaistnieniu.

A cel? To jakieś; ty jesteś, ja jestem i oni tutaj są. Razem tworzymy jakieś tło i doświadczanie siebie nawzajem. Kiedy ty jesteś doświadczającym, to ja jestem tłem dla ciebie. Tak i ja doświadczam ciebie w moim tle jakiejś podróży.

Dlatego też, mając pewien poziom wiedzy, możemy coś z tym zrobić. Możesz sprawić, aby być dla ludzi lustrem. Ich własnym odbiciem. Aby za twoją pomocą mogli zobaczyć siebie w oczach bliźniego. Kiedy człowiek ogląda siebie przez pryzmat bliskich relacji i akceptację drugiego człowieka, może z tego wynieść konstruktywne wnioski dla siebie. Aby móc budować, swoją konstruktywną wizję, własnej cząstki społeczeństwa.

Nie ważne jest, z którą grupą społeczną siebie identyfikujesz. Czyje ideały bliższe są twemu sercu. Bo i tak z każda pochwałą, naśladowaniem, bądź krytyką czyjejś postawy, twoje usposobienie do świata zewnętrznego nabiera kształtów.

Kształty zaś tworzą osobowość. Tę wyodrębnioną cząstkę, doświadczającą siebie w jakiejś roli. To jest moje, twoje, nasze „ja”.

Ja osobowe, które wie o sobie wszystko za sprawą wewnętrznych dialogów. Ale nie wie wszystkiego tego, co wie nasze duże JA z poziomu ponadosobowego, czyli świadomości duszy, która zna swoją misję dla zaistnienia. Wie skąd przybywa i w jakim celu przybrała postać fizyczną, aby odegrać swoją małą rólkę w tym „Teatrze Ziemia”.

To prawdziwe JA jest nieśmiertelną, świadomą siebie, formą istnienia. Posiada ono świadomość z innego, nieśmiertelnego, poziomu własnej tożsamości. Mające pamięć swoich doświadczeń w przestrzeni duchowej, oraz wielu doświadczeń w ziemskiej scenerii. Doświadczeń w różnych relacjach, czyli rozdaniu ról w każdej odsłonie tego „teatru”.

Czy to ciebie dziwi? Ależ nie. Nie powinno, ponieważ niejeden raz musiałeś mieć przebłyski świadomości. Jakieś sny, transowe wizje z półsnu, kiedy miraże świadomości prowadzą w inne klimaty. Inne relacje międzyludzkie, niż te, które znasz z tego rozdania ról. Takie wizje ludziom się zdarzają i nie są to wymysły fantastów. Są to raczej przebłyski z pamięci duszy, którą w istocie jesteś jako duże JA.

Podejrzewam, że każdy kto nauczy się autohipnozy, medytacji lub analizy swoich snów, posiada wiele przebłysków wizji lub wspomnień. Wspomnień, które przypominają o dużo szerszej tożsamości. O tym, że nasza świadomość osobowa, oparta na obecnym życiorysie, jest zaledwie ułamkiem. Małą cząstką tego, co reprezentuje nasza forma duchowa.

Dlatego uważam, że każdy zwrot, ku duchowemu rozwojowi, zbliża Ciebie do poznania siebie. Poznania siebie spoza wewnętrznych dialogów osobowej formy istnienia. Tak więc, nie obawiaj się. Fantazjuj jak najwięcej z odmiennymi stanami świadomości. One doprowadzą ciebie do swojej, dużo szerszej tożsamości. Duchowej tożsamości, albo nieśmiertelnej świadomości, twojej duchowej formy istnienia.