Duchowość

Duchowa sfera człowieka też ma coś do powiedzenia. Jednak dopiero, gdy nauczymy się jej słuchać, pożytek zaczyna być wymierny. Nie tylko wymierny w kwestii rozpoznanego głosu sumienia, albo intuicji. Także w kwestii konstruktywnej eksploatacji swojej osobowej formy dla potrzeb duszy. Tego nadrzędnego celu, po który duchowa forma schodzi do ziemskich zmagań. Przyjmuje ciało, aby w zapomnieniu swej prawdziwej tożsamości, sprawdzić swoje nabyte umiejętności. Umiejętności w krzewieniu miłości. Ponieważ to miłość jest tym ideałem, który łączy wszelkie istnienia w Boskości.

Skoro wszystkie wyodrębnione, duchowe istnienia, pochodzą z tego samego Źródła, czyli Boskości, to powrót do Źródła jest tą najwyższą ideą. Ideałem możliwym jedynie za sprawą bezwarunkowej miłości.

Bo czymże jest idea miłości, zapytałby ktoś. Idea miłości to nic innego jak dawanie, bez oczekiwania na zwrot. Boska miłość bezwarunkowa, właśnie na takich fundamentach została postawiona. Nie inaczej.

Stąd też, aby rozpoznać swój Boski pierwiastek w sobie, musimy przekroczyć emocje. Czynnik warunkujący przetrwanie w ziemskiej strukturze.

Emocje warunkują przeżycie cielesnej formy, gdzie coś za coś, stwarza warunki bytowe. Ale duchowość przekracza owe zasady, ukazując, że dzielenie się miłością bezwarunkową, daje inne znaczenie dla bycia.

Samo bycie nie wymaga od nas rywalizacji emocjonalnych aby istnieć w byciu. Choćby na wzór indyjskich mnichów, tybetańskich lamów, którym obce jest zmaganie o przeżycie i posiadanie dóbr ziemskich.

Bycie, samo w sobie jest niezbywalnym darem istnienia. Nawet wtedy, gdy tracimy dobytek z ziemskich zmagań, bycie sobą pozostaje.

Tak jak odchodząc z tego świata, zabieramy tylko swoje duchowe istnienie. Tożsamość wyższej, świadomej siebie, wibracji. Tak też refleksja nasuwa się sama. Refleksja na temat, co wyniosę z tego świata? Czy dobra materialne, gromadzone dla podwyższenia swego statusu społecznego. Czy też jedynie to, co rodzi się w sercu, na skutek współodczuwania w miłości?

Miłości, która jednoczy wszelkie istnienia. Od najmniejszego mikroba, poprzez ludzką formę istnienia, do Boskości, która jest źródłem wszelkiego istnienia. Bowiem to w świadomości każdej wyodrębnionej formy istnienia, zawarty jest program powrotu do Domu. Do najwyższej świadomości swego zaistnienia. Bytu, Boskości, Stwórcy. Jakiekolwiek określenie temu nadamy, to musimy wiedzieć, że adres powrotu do Domu, jest w nas.

Każdy go posiada. Bez względu, na zewnętrzne czynniki, manipulujące naszą świadomością. Każdy może i powinien odnaleźć w sobie, tę przysłowiową „nić Ariadny”, wskazującą drogę powrotną do Domu. Do Boskości, skąd wywodzi się nadrzędna forma istnienia, każdej zagubionej świadomości.

Stąd też, powrotem do „Domu”, nazywamy przebudzenie się na swoją duchową tożsamość, aby czerpać z niej wzorce. Wzorce potrzebne dla rozpoznania swej prawdziwej Boskiej tożsamości, które w emocjonalnej wizji tego świata, zostały zatracone.