Metamorfoza Świadomości

Kiedy trafiłem w Sieci na Instytut Metamorfozy Świadomości, jego nazwa wywarła na mnie ogromne poruszenie. Bo czymże jest dla mnie miano „Metamorfoza Świadomości”?

Już samo słowo „metamorfoza”, wywołuje we mnie pewne, wzruszające wspomnienie. Otóż pamiętam jak w podstawówce, w pierwszej połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, uczono na lekcjach biologii. Wtedy moja nauczycielka z ogromnym zaangażowaniem tłumaczyła nam pewien proces. Proces ów dotyczył przeobrażania się larwy w motyla. Zapewne każdy o tym słyszał i wie, że z maleńkiego jajeczka wykluwa się gąsienica. Potem ona wzrasta, staje się pokaźnych rozmiarów pędrakiem. Pędrak nie wzbudza w nikim uznania czy szacunku. Jest brzydki i nikt się nim nie zachwyca. Ale dojrzała gąsienica, oplata się w kokon i zasypia. Przestaje żyć jako gąsienica.

Nikt nie zwraca uwagi na poczwarkę przyczepioną do gałęzi drzewa. Nasz pędrak odszedł ze środowiska gąsienic ponieważ czeka na przeobrażenie do innej formy istnienia. Innej formy od tej, którą do tej pory przedstawiał.

Wtedy moja nauczycielka, z ogromnym ładunkiem emocji, opisywała nam wiosenny rozkwit poczwarki. Kiedy pęka kokon, podobnie jak pąk kwiatu, wtedy na wzór pięknego kwiatu, wyłania się motyl. Piękny jak kwiat, ale przy tym jest żywą biologicznie istotą. Istotą, która wznosi się w powietrzu, żeby upiększać te same przestrzenie, w których my żyjemy.

 Motyle nie tylko zachwycają nas swoją urodą, także tym, że z łatwością przemieszczają się z miejsca na miejsce, czego gąsienicy nie było dane.

Owa wzruszająca opowieść, raczej nauka biologii, posiada dużo głębszą metaforę przeobrażania. Przeobrażania się z jednej postaci w drugą, dużo bardziej efektywną.

Dlatego słowo metamorfoza znaczy dla mnie, zjawisko przeobrażania się z niższego, bardziej ograniczonego gatunku, w wyższy. W postać, którą stać na loty w bardziej odległe przestrzenie swojej tożsamości. Bo przecież samo istnienie tożsamości zachowuje swój ciąg, pomimo że zakres oddziaływania znacznie się zmienia.

Inaczej rzecz ujmując, całe to fantazjowanie ze słowem metamorfoza, zapętla się wokół rozwoju duchowego człowieka. Dokąd jesteśmy w „stadzie”, zdani na konformistyczny styl życia. Robimy tak jak nam każą, aby nie wychylać się z grupy „normalnych” obywateli, pozostaniemy zawsze w pierwszej fazie swego rozwoju.

Nasza metamorfoza zaczyna się wtedy, gdy zrezygnujemy z konformizmu i zaczynamy zaglądać „za zasłonę”. Tak, za zasłonę tego, co jest cielesne, osobowe albo tylko „normalne”.

A ponieważ jesteśmy, na tej ziemi, jedynym gatunkiem, który wyewoluował najwyżej ze wszystkich stworzeń, dlatego mamy tę sposobność, aby nie zatracić swej postaci gąsienicy, kiedy przybieramy formę motyla. Wtedy z normalności przechodzimy w naturalność.

Tak, ponieważ natura wyposaża nas w takie możliwości. Dużo szersze możliwości od gatunku owadów, ponieważ istnieje możliwość doświadczania w obu stanach swego istnienia.

W moim pojmowaniu, każdy kto w trakcie rozwoju duchowego dotrze do swojej tożsamości duszy, nadświadomości, albo wyższej jaźni, staje się motylem. On nie odleci do „nieba”, co rozumiemy przez śmierć ciała. Może jednak „zaglądać do nieba”, aby cieszyć się swoją duchową formą istnienia.

Właśnie takie dywagacje wzbudzają we mnie słowa „Metamorfoza Świadomości”. Ponieważ przeobrażanie ludzkości wydaje się być dobrze zsynchronizowane z obecnym czasem na Ziemi. Zaś potrzeba młodego pokolenia często wnosi w swoim programie, chęć poszukiwania, dużo głębiej tożsamości.

Henryk Markowski