Rozwój osobisty czy duchowy?

Czym jest rozwój, należałoby siebie zapytać? Niby prozaiczne pytanie, ale jakże rzadko zastanawiamy się nad sednem tego zwrotu. Najłatwiej chyba rozumiemy czym jest rozwój fizyczny. Bo jest to rozrost naszego ciała w kwestii wzrostu, ciężaru a także siły fizycznej. Ten rozwój, fizycznych parametrów, jest najłatwiejszym do opisania i badania.

Powyżej fizyczności możemy wyróżnić jakiś rozwój intelektualny, który nie jest tak łatwo podatny pomiarom, jak fizyczne walory. Tutaj możemy wyróżnić kilka parametrów. Możemy zwrócić uwagę na gładkość wypowiedzi, jakąś erudycję. Wszechstronność w podejmowaniu różnych tematów, jak również języki obce, którymi włada dana osoba.

Intelekt jest więc dużo bardziej ulotnym parametrem pomiaru jak fizyczność naszych ciał. Tutaj również dostrzegamy taką cechę jak bystrość sięgania do wiedzy przyswojonej sobie w trakcie edukacji człowieka.

Czy intelekt człowieka można mierzyć podobnie jak parametry fizyczne? Uważam, że tutaj trafimy na sprzeczne odpowiedzi. Ponieważ jakimś wyznacznikiem intelektualnego wzrostu są dyplomy z uczelni. Dokumenty potwierdzające  najróżniejsze stopnie edukacji. Od takich jak karta rowerowa czy prawo jazdy, do dyplomów doktoranckich, albo szlifów generalskich.

Powrót do żywych

Śmierć kliniczna to zgon człowieka. Koniec życia ludzkiej jednostki potwierdzona aparaturą ponad wszelkie wątpliwości. Wtedy, kiedy cała biologiczna czynność zaprzestaje swego działania. Zaś mózg człowieka „wyłączony”, gdyż wszelkie impulsy elektryczne zanikają.

Taki stan rzeczy świadczy o tym, że ten człowiek zakończył życie. Zszedł on z ziemskiej populacji żywych stworzeń i należy skreślić go z listy obywateli danego narodu.

Istnieją jednak przypadki, w których martwy człowiek powraca do żywych. Owe przypadki zdarzają się coraz częściej, w miarę postępu współczesnej medycyny.

Jednym z pierwszych badaczy tego zjawiska był doktor Raymond Moody. Właśnie ten człowiek, wszechstronnie wykształcony, odważył się publicznie zabrać głos w sprawie śmierci i powrotu do żywych. Po wielu badaniach i wywiadach z ludźmi, którzy przeżyli ów, niemożliwy do zaakceptowania, stan swojej śmierci. Opublikował on pierwszą książkę pod tytułem „Życie po życiu” w roku 75 ubiegłego stulecia.

Tajemnica świadomości

Chyba każdy z nas musiał zadawać sobie pytania o naturę świadomości. Czymże ona jest? Czy ludzie są świadomi siebie, a pozostałe żywe istnienia na Ziemi już nie są świadome siebie? Czy to, że mamy większe mózgi od innych stworzeń, uprawnia nas do myślenia o sobie, jako jedynym gatunku świadomym siebie? Czy to mózg, który jest odpowiedzialny za myślenie logiczne, czyni człowieka najbardziej rozwiniętą istotą żyjącą na Ziemi?

Takie i temu podobne pytania, pewnie zaprzątają głowę nie jednego człowieka. Bo czy to, że jesteśmy gatunkiem rozumnym i podporządkujemy sobie tę planetę, może być dla nas dewizą? Przyzwoleniem dla myślenia o sobie w tak egoistycznych barwach i zadufaniu się w sobie?

W tym momencie, aż ciśnie się na usta odwołanie do dokumentów o „Starożytnych kosmitach”. Istotach, które tworzyły ludzki gatunek na tej planecie. Czyż mało mamy dowodów w postaci artefaktów o istotach wyżej rozwiniętych od człowieka? Ba, każdy kto nie jest zbytnio zaślepiony, może i teraz dostrzec pewną kontrolę nad ludzkim gatunkiem. Wystarczy tylko poszerzyć horyzonty, swoich zainteresowań, by sięgnąć wyżej, czyli ponad naukowe podejście do badań rzeczywistości.

Poco jestem?

Żeby odpowiedzieć sobie na takie i temu podobne pytania, należy najpierw stać się mistykiem. Ponieważ doświadczanie mistycznych stanów świadomości, to przesunięcie perspektywy postrzegania siebie do wyższej, duchowej percepcji. Ponadzmysłowej percepcji świadomości, której nie ograniczają zmysły cielesnej formy, ani też światopogląd.

Uświadomiwszy sobie, że jestem wkomponowany w pewną rzeczywistość. Jakąś kulturę narodową, która utworzyła mój system przekonań. Rodziców, rodzinę i środowisko, kształtujące mój charakter, oraz sposób życia w otoczeniu. Może nawet nie tylko to, co mogę sobie uświadomić, ale także cechy zachowawcze mego narodu. Czyli konformizm, który zwalnia mnie, niejako, od odpowiedzialności za indywidualne decyzje, za potrzebę samostanowienia. Ponieważ w grupie jest raźniej, a odpowiedzialność społeczna przenosi się na wspólnotę. Jestem „trybem w maszynie” i nie ja decyduję za całokształt działania mechanizmu.

Wartości nadrzędne

Mówienie o wartościach wcale nie jest łatwe, ponieważ większość ludzi świata zachodniego, wiąże je ze światem materii. Można wiele wyliczyć rzeczy, posiadłości, umiejętności, zdolności, ale także zdobyte stopnie naukowe, awanse społeczne czy stanowiska. Jedne z nich są bardziej ulotne, inne zaś na tyle trwałe, że pozostaną dla potomnych.

Dopóki człowiek tkwi w przekonaniu, że jego cielesna forma, jest tą najbardziej znaczącą w tym świecie, dopóty stawia na wartości z tego świata.

Rozejrzyj się dookoła siebie i sprawdź ile znasz osób ze swego otoczenia, które stawiają na inne wartości, jak te ze świata materii. Czy znasz kogoś, kto uważa, że: „Nie jestem moim ciałem, ja mam moje ciało”. „Nie jestem moimi myślami, ja mam moje myśli”. Znasz takie osoby?