Fragmenty część II

Czy ktoś mi uwierzy?

Czy ktoś mi uwierzy, że ja to nie JA? W to, że jedno „ja” jest inne od drugiego „JA” pisanego dużą literą? Albo w to, że wiara i wiedza to bardzo różne pojęcia?

- Nie wygłupiaj się – odpowiada wyższy intelekt. – Przecież operując takimi pojęciami musisz je rozumieć.

- No tak, ale czy ja jestem rozumiany, gdy pisząc, posługuję się nimi?

- Nie krępuj się, wstaw swoją historyjkę, która obrazuje różnicę pomiędzy wiarą a doświadczeniem. Lubisz się nią wspierać, prawda?

- Jasne, dzięki za pomysł. A historyjka moja opowiada o tym, jak młoda matka w grudniowy wieczór sama w pokoju opiekuje się swoim dwuletnim bobasem. Pełną sielankę przerywają ciemności, które mama rekompensuje zapaleniem świeczki. Wyłączenia prądu zdarzają się jeszcze i na taką okoliczność każdy posiada jakąś rezerwę. Lecz kiedy zatroskana mama musi wyjść do łazienki, przestrzega dziecię przed ogniem świeczki, który może wyrządzić krzywdę. Mówi: „nie wkładaj paluszka do ognia, bo ogień parzy”. Dziecko jednak postanawia sprawdzić, co znaczy „ogień parzy” i robi to, czego nie powinno. Potem jest płacz, ale tym samym doświadczenie to wniosło wiedzę. Od tej pory bobas już do końca życia będzie posiadał wiedzę opartą na doświadczeniu. Tego mu nikt nie odbierze, bo wie, co znaczy sparzyć się w paluszek. Gdyby tego nie doświadczył, miałby tylko mętne pojęcie o tym, co znaczą słowa.

Kiedy patrzymy na życie z perspektywy czasu, widzimy, że często musiało ono uciekać się do bolesnych doświadczeń, żeby uczyć nas „rozumu”. Jednak dobrze wiemy, że tylko taka szkoła przynosi trwałe lekcje życiowe. Lekcje przyjęte od innych – na wiarę – są tylko namiastką tego, co przynosi własne doświadczenie.

- No dobrze, a co chciałeś powiedzieć o małym i dużym „JA”?

- Myślę, że tutaj jest podobnie, bowiem doświadczanie życia z poziomu małego „ja” to tylko namiastka tego, co możemy osiągnąć, przekraczając je. Tak, bo dokąd żyjemy posługując się jedynie świadomością z pozycji osobowości, to świat materii jest jedynym, który znamy. Możemy się nim cieszyć uznając, że życie jest, jakie jest. Lecz w momencie, kiedy zadajemy sobie pytanie o sens naszego zaistnienia w świecie materii, rodzi się wątpliwość. Czy to, co mówią inni na temat świata i roli jaką w nim odgrywamy, jest prawdziwe? Jest wiedzą, czy tylko wiarą? I wreszcie to, co jest w tej materii najważniejsze. Czy wiedza pochodząca z zewnątrz, ta egzoteryczna jest ważniejsza od wiedzy, którą mamy w sobie – ezoterycznej?

Nasza świadomość w stanie czuwania jest zaledwie maleńkim wycinkiem świadomości, którą mamy w sobie. Świadomości, do której możemy mieć dostęp w zmienionych stanach świadomości albo we śnie. Robią to mistycy poprzez głębokie medytacje lub kontemplacje. Umożliwiają ów wgląd również transy hipnotyczne, które z łatwością poszerzają zwykłą świadomość. Trans hipnotyczny jest procesem przekierowania uwagi z zewnątrz do wewnątrz. Od zwykłego zmysłowego postrzegania świata do wewnętrznej świadomości siebie. Sięgnięcia do tej duchowej przestrzeni, która zawiera więcej wiedzy o nas samych niż zgromadziła jej świadomość osobowa w oparciu o mózg.

Jeżeli teraz, przekroczywszy tę zwykłą świadomość, otrzesz się o dużo szerszą wiedzę o sobie, zyskujesz dostęp do dużego „JA”. Dostęp ten może być spontanicznym, jednorazowym wglądem, lub jeśli włożysz w to więcej pracy, możesz go uczynić dostępnym przez wywoływanie pewnych stanów świadomości. Wtedy obcowanie z dużym „JA” przynosi ogromne korzyści. Masz dostęp do duchowego opiekuna i tej Bożej Iskry prowadzącej przez życie. Takie jest zrozumienie małego i dużego „ja” oraz wiedzy o sobie samym. Możesz przyjąć na wiarę wiedzę o sobie, a możesz poszukać jej wewnątrz siebie. Ale tylko w tym drugim miejscu natrafisz na korzenie swego pochodzenia ponadosobowego. Czy to się opłaci?

- Jasne, że się opłaci. Dostęp do własnej transcendencji jest bramą do…

- Dobrze, nie mów dalej. Każdy powinien sam poszukać.