Michael Newton o sobie

Jak wygląda życie w innych światach?

 W relacjach ludzi, którzy inkarnowali na innych planetach, najbardziej interesujące są podobieństwa do naszego życia tutaj. Możliwe, że takie pojawiające się na Ziemi osoby, lubią również prowadzić życie na innych planetach, ponieważ w innym rodzaju środowiska odkryli coś podobnie pociągającego do tego, co pociąga ich tu na Ziemi. Na przykład, kiedy przemawiam przed liczną publicznością, zadaję pytanie: „Ile osób tu obecnych miało sny, w których śniło, że potrafi latać?”  Zwykle jakieś 75% podnosi rękę. Następnie pytam: „Ilu z was miało sny, w których potrafiło pływać oraz oddychać pod wodą, będąc wciąż inteligentną istotą?” Około 50% podnosi rękę. Wtedy naprawdę zawężam pole. Pytam: „Kto z was śnił, że był olbrzymem? Gdzie wszystko wokół jest od was mniejsze.” Zaledwie kilka rąk w górze. Wtedy pytam: „A kto z was śnił, że jest naprawdę malutkim stworzeniem, gdzie wszystko wokół was jest o wiele większe?” Pojawia się jedna, czy dwie ręce z całej grupy, liczącej 100 albo 200 osób. Na co to wskazuje? (Przy okazji, nasze sny mówią nam wiele o naszych przeszłych doświadczeniach). Okazuje się, że większość ludzi, inkarnujących na Ziemi, inkarnuje również w światach, związanych z życiem powietrznym podwodnym. Wielu moich klientów opowiadało mi o swoich życiach w ciałach latających istot o wysokiej inteligencji i o tym, jak wyglądał świat, w którym żyli. To samo dotyczy życia na planetach oceanicznych, o dostosowaniu do egzystencji na znacznych głębinach, czy o podwodnych miastach. Wyglądem nie przypominały tak bardzo wielorybów, czy delfinów (z wyjątkiem części z nich), ale stworzenia, wyglądające tak osobliwie, że tutaj istnieją jedynie w mitologiach. Co swoją drogą jest dla mnie interesującym tematem samym w sobie, ponieważ uważam, że wiele naszych mitologii może mieć korzenie w tych wczesnych wspomnieniach.

Tak więc podsumowując: istnieją zarówno klienci, nie posiadający żadnych inkarnacyjnych doświadczeń z wyjątkiem tych z Ziemi, jak i wielu tych, posiadających pozaziemskie doświadczenia.

Czym są sny?

Kiedy śnimy, generalnie… Moim sposobem na opisywanie snów jest podzielenie ich na trzy kategorie. Na koniec każdego dnia oczyszczamy umysł – coś na zasadzie domowych porządków – kiedy dajemy upust wielu sprawom, którymi się zajmowaliśmy. Większość z tego, to coś w rodzaju serii krótkich zwarć. Wszyscy doświadczamy takich snów, które wydają się totalnym nonsensem. Kiedy budzimy się rano, nie mogąc rozgryźć o co w nich chodziło, czy kiedy budzimy się w środku nocy w trakcie trwania takiego snu, czując wyraźnie, że nie ma on żadnego sensu. Miewamy również drugi typ snów, dotyczący rozwiązywania problemów. Kładziemy się spać z pewnym problemem, a wstając rano, zauważamy, że w jakiś sposób poszukiwane przez nas odpowiedzi zaczynają się formułować. To inkubowany typ snu. Taki, w którym rezultaty analizowanego wcześniej problemu abstrahowane są w czasie snu. Mamy wreszcie rodzaj snów duchowych. Snów, na temat których mówiłem przed chwilą – snów o lataniu, czy podwodnym życiu. Są to sny, w których jesteśmy istotami, których nie pojmujemy w stanie świadomym, ale których życia prowadziliśmy we wcześniejszych żywotach. Warto również dodać, że sny inkubowane i sny duchowe mogą się zazębiać. Możemy otrzymywać pomoc od przewodników w środku nocy w związku z jakimś ważnym problemem, z którym nie możemy sobie poradzić w ciągu dnia, ale nasz umysł nie jest wystarczająco otwarty, aby odebrać takie informacje (może nie jesteśmy typem ludzi medytujących). Jedynym sposobem więc, dzięki którym są oni w stanie do nas dotrzeć, jest poprzez naszą podświadomość w ciągu nocy. Sny mogą więc przyjmować rozmaite formy.

Co wiemy na temat przyszłych żyć?

 Okazyjnie natrafiłem na pewne informacje, dotyczące kwestii przyszłych żyć. Niektórzy moi znajomi po fachu zajmują się pracą z progresją. Na tym polega różnica: „progresja” zamiast „regresji”. Słyszałem wiele interesujących rzeczy. Sam miałem ludzi, opowiadających o pobycie na gwiezdnych statkach, ponieważ doświadczali przebłysków przyszłości. W większości przypadków jednak nie lubię pracować z progresją – nawet jeśli klient jest chętny do takiej pracy – z uwagi na fakt, że z punktu widzenia naszych karmicznych uwarunkowań, lepszym dla takiej osoby jest nie wiedzieć, co nadchodzi. Uważam, że znacznie więcej korzyści bierze się z naszych odkryć i rozwiązywania problemów, związanych z obecnymi sytuacjami. Tak więc waham się poświęcać na to zbyt wiele czasu, choć miałem oczywiście wielu klientów, opowiadających mi na przykład o 21, czy 22 wieku. Jak przeludniony będzie kolejny wiek na Ziemi, jak wiele będzie zanieczyszczeń powietrza – o wszelkich problemach, związanych z życiem tutaj. Moja żona i ja dochodzimy do wniosku, że można zaczekać ten jeden wiek przed ponowną wspólną inkarnacją tutaj. Chciałbym dodać jednak, że czas jest często kontrowersyjnym aspektem. Ludzie zadający mi pytania, związane z możliwością zaglądania w przyszłość, są w pewnym momencie skonfrontowani z tym paradoksem czasu – przeszłością, teraźniejszością i przyszłością skompresowanymi w jeden proces. To bardzo mylące dla nich. Nie przeszkadza to tak bardzo, kiedy pracujemy z przeszłymi oraz teraźniejszymi życiami. Kiedy jednak wybiegamy w przyszłość, zaczynają dostrzegać, że czas faktycznie nie jest absolutem, nie istnieje chronologia, jak tutaj na Ziemi. Kiedy więc jesteśmy w świecie duchowym, faktycznie jesteśmy w stanie postrzegać przyszłość, tak jak przeszłość. Jeśli nie bylibyśmy w stanie tego robić, nie bylibyśmy w stanie prawidłowo wybrać swojego ciała. Nie wiedząc ani trochę o tym, co nas czeka, nie bylibyśmy w stanie zdeterminować, czy dane ciało będzie dla nas odpowiednie. Z pewnej konieczności niejako ludzie dochodzą do tych filozoficznych koncepcji – że przeszłość, teraźniejszość i przyszłość są faktycznie relatywne. W ostatnich latach powstało wiele prac autorstwa ludzi o bardzo naukowej orientacji. Cała nowa dziedzina mechaniki kwantowej, w oparciu o którą wierzy się, że wszystko jest energią elektromagnetyczną, światłem. A czas jest w istocie ruchem, nie chronologią. Ludzie ci, według mnie, posiadają głębsze zrozumienie, które jest całkiem prawdopodobne: że prawdziwa natura czasu nie ma związku z chronologią, którą znamy tu na Ziemi. To trudne do akceptacji, ponieważ obserwując wschody i zachody Słońca, dnie i noce, nasze własne starzenie się i rzeczy zmieniające się wokół, chronologia rzeczywiście ma na nas wpływ. Bezwarunkowość czasu jest dla nas bardzo istotna, ale nie jest realna w świecie duchowym.

Kiedy rozpoczynamy nowe życie?

 Kiedy dusze zdecydują się już – przewodnicy również biorą udział w tym procesie – że nadszedł czas na ponowną inkarnację, zmierzają do miejsca, w którym mogą studiować opcjonalnie dostępne im ciała. Odkryłem, że różni się to w przypadku różnych klientów. Jedni mówią o dwóch lub trzech ciałach do wyboru, inni tylko o jednym. Nie spotkałem jednak ani jednego klienta, któremu nie odpowiadałaby żadna dostępna opcja. Ich przewodnicy i mistrzowie wiedzą o nich oraz o ich zadaniach zbyt wiele, aby popełnić pomyłkę. Przeważnie ludzie są radośni, oglądając ciała, które będą zamieszkiwać w przyszłym życiu.  Porównują to doświadczenie do czegoś typu studia telewizyjnego lub kina, gdzie mogą oglądać klatka po klatce wybrane aspekty przyszłego życia. Aby sprawdzić, czy ich dusza będzie pasować do osobowości ciała, które zamieszkają, oraz czy zda to egzamin w związku z zadaniami, które ich czekają. Chcę zaznaczyć, że niezwykle istotną częścią mojej pracy jest zrozumieć w jaki sposób duchowa jaźń mojego klienta splata się z ziemskim umysłem, czy z ego cielesnego mózgu, w którym inkarnuje, jako osoba w obecnym życiu. Ponieważ – jak wspomniałem wcześniej – nasze dusze posiadają jaźnie odmienne od tożsamości jednoczących się z nami ciał. Prawdą jest, że w macicy, kiedy analizujemy jeszcze charakter danego mózgu oraz sposoby na najlepsze z nim zjednoczenie, wciąż istnieje dualność. Tuż po narodzeniu jednak ta fuzja jest już kompletna. To nie jest tak, że nasza dusza jest jakąś obcą formą. Dziecko rozpoznaje to inteligentne światło i wita je. Gdybyśmy nawet byli w stanie w jakiś sposób wypędzić taką duszę z ludzkiego ciała, wciąż prawdopodobnie pozostalibyśmy z surowymi emocjami. Posiadalibyśmy instynkt przetrwania, agresję, pasywność, wszystkie te czynniki, normalnie wywierające wpływ na nas wszystkich. Emocje są jednak szczególnie związane z ciałem. Dusza musi nauczyć się jak sobie z nimi radzić. Dusza natomiast wzbogaca ciało, zaopatrując je w intuicję, wyobraźnię, koncepcję moralności, tego tupu rzeczy. Istotnym więc jest etap studiowania przez duszę nowego ciała w celu określenia, czy będzie dla niej odpowiednie. Tak więc po okresie takich analiz, dusze wracają pożegnać się ze swoimi bratnimi duszami w swoich duchowych grupach i ze swoimi przewodnikami. Następnie jednoczą się ze swoim nowym ciałem w macicy swojej przyszłej matki.

Jak to jest umrzeć?

 Moi klienci opisują śmierć jako coś niesamowicie dla nich pięknego. Trauma, której doświadczają w chwilach ją poprzedzających, jest praktycznie całkowicie starta z momencie samej śmierci. Opuszczając swoje ciało zdają sobie sprawę, że są nieśmiertelnymi istotami. „O mój Boże, nie jestem martwy!” – zdanie, które słyszę dość często. Patrzą w dół na swoje ciała i oczywiście wszystkie ich wspomnienia na temat przeszłych żyć oraz tego, kim są jako dusze, powracają do nich. Uświadamiają sobie, że życie, które właśnie prowadzili było tylko czymś przejściowym. To nie tak, że nie odczuwają smutku w związku z pozostawionym mężem, żoną lub dzieckiem. Dusze jednak nie odczuwają skutku w ten sam sposób co ludzie, ponieważ są świadome swojej nieśmiertelności. Rozumieją, że wkrótce połączą się z bliskimi, których pozostawili za sobą. Większość ludzi odczuwa dwie rzeczy. Czują wolność oraz radość w momencie śmierci.

Czym jest niespokojna dusza?

 Niespokojne dusze to te, które mogły zostać zamordowane albo takie, które prowadziły bardzo traumatyczne życia. Są bardzo nieszczęśliwe. Ich dusza – jeśli mogę się tak wyrazić – została skażona przez ludzkie ciało. Poprzez różnego rodzaju wpływy genetyczne i środowiskowe, powodujące bardzo ciężką egzystencję. Możliwe też, że jest to młoda dusza, która przeżywa ciężki okres, próbując sobie poradzić z określonymi komplikacjami aktualnego umysłu, z którymi dusza bardziej zaawansowana nie miałaby większych problemów. Jest cała masa powodów, dla których dusza może stać się niespokojną w swoim ciele. Te są jednymi z głównych.

Czy istnieją różne poziomy rozwoju dusz?

 Byłem w stanie wyróżnić trzy główne poziomy rozwoju dusz, jakkolwiek dla przejrzystości korzystałem tutaj jedynie z porównań dwóch z nich: duszy początkującej i zaawansowanej. W swojej książce nazwałem je duszą początkującą, pośrednią i zaawansowaną. Są jeszcze różne poziomy pomiędzy nimi. Te trzy są jednak głównymi. Rzeczą, która odróżnia duszę początkującą od duszy pośredniej jest głównie fakt, że kiedy osiągasz poziom pośredni, rozpoczynasz własny trening na przewodnika. Przyjmujesz na siebie większą odpowiedzialność. Przeżyłeś wiele bardzo ciężkich żyć, z których lekcjami poradziłeś sobie z powodzeniem. Jedną z podstawowych rzeczy, na którą patrzą nasi przewodnicy i nauczyciele, jest to, jak traktowaliśmy innych w naszych życiach. Co robiliśmy dla innych. W przeciwieństwie do tego, co zrobiliśmy dla siebie samych. Kiedy spotykamy bardzo bezinteresownych, poświęcających się ludzi, możemy założyć, że ich dusze zbliżają się do etapu pośredniego. Różnica między poziomem pośrednim a zaawansowanym polega na tym, że dusza na etapie pośrednim jest początkująca w kwestii nauczania w przeciwieństwie do bardziej zaawansowanych nauczycieli. Te bardziej zaawansowane dusze z kolei angażują się w bardzo wymagającą pracę. Wiele z nich jest odpowiedzialne za nauczanie większej grupy osób, inkarnujących na Ziemi, czy na innych planetach. Ich odpowiedzialnością w świecie duchowym jest również pełnienie roli nauczyciela dla wybranych grup duchowych, przeprowadzanie lekcji. Praca z indywidualnymi problemami poszczególnych dusz. Tak więc istnieje spora różnica pomiędzy duszą pośrednią a zaawansowaną.

Kim są bratnie dusze?

 Pojęcie „bratnich dusz” może być błędnie rozumiane. Oczywiście w świecie duchowym – jak wspomniałem przy okazji tematu grup duchowych – mamy wiele bratnich dusz. Nasza grupa duchowa może składać się z czterech lub pięciu osób albo z dwudziestu pięciu lub trzydziestu. W zależności od tego, jak szybko zbliżamy się do bardziej zaawansowanego poziomu. Możliwe, że twoją bratnią duszą jest twoja żona lub mąż, ale możliwe również, że jest nią twój najlepszy przyjaciel ze szkoły. Albo twój współpracownik. Możliwe również, że oni wszyscy są twoimi bratnimi duszami, pochodzącymi z twojej grupy duchowej. Dla mnie bratnią duszą, z którą łączy nas najsilniejsza więź, jest ta, z którą lubimy inkarnować jako współmałżonek. Ktoś, z kim przeżyliśmy wiele żyć, często zmieniając przy tym płeć. Żyjąc z tym kimś jako mężczyzna w jednym życiu, w następnym zaś jako kobieta. Oto następny wyznacznik zaawansowania duszy, ponieważ odkryłem również, że jeśli dusze inkarnują w większości wypadków jako kobiety lub jako mężczyźni, nie osiągnęły jeszcze tego etapu pośredniego, gdzie mogą zmieniać płeć bez poczucia dyskomfortu. Bratnie dusze to bardzo istotny aspekt naszych żyć. Często przyswajamy najważniejsze lekcje dzięki naszym bratnim duszom.

Cym są rozeznanie i przejście?

 Rozeznanie jest tym etapem, na którym po dotarciu do świata duchowego przeglądasz swoje ostatnie życie. Przeglądasz to, co zrobiłeś dobrze i to, co zrobiłeś źle. Przejście to etap, na którym zmierzasz do swojego miejsca w świecie duchowym, w którym zwykle przebywasz z innymi duszami, które składają się na twoją grupę. Wokół mogą znajdować się też inne grupy. Ostatnim etapem jest etap ponownej inkarnacji. Czas odrodzenia i „zaokrętowania”. Kiedy czas, który spędziłeś pomiędzy życiami dobiega końca, stajesz się gotowy do podjęcia kolejnego wyzwania w kolejnym życiu i w kolejnym ciele, aby przyswoić kolejną lekcję, która nada sens twojemu istnieniu.