Michael Newton o sobie

Od tamtego przypadku uświadomiłem sobie, że regresja do przeszłych wcieleń jest bardzo realna. Wciąż pozostawałem sceptyczny, wykonywałem wiele eksperymentów i pracy z ludźmi. Minęło sporo czasu. Pojawił się kolejny przypadek. Praktycznie przypadkowo przyszła do mnie kobieta narzekająca na samotność i izolację w społeczeństwie. Miała poczucie, jakby nie była częścią tego świata. Czuła się tak zdezorientowana życiem, które prowadziła, oraz ludźmi wokół niej, że myślała o samobójstwie. Pracowałem z tą kobietą, podobnie jak z tamtym mężczyzną (jednak nie z regresją do przeszłych wcieleń). Rozmawialiśmy wiele o jej dzieciństwie. Wprowadzałem ją w stan hipnozy i pracowaliśmy nad aspektami jej wczesnych lat. Nie przyniosło to niczego konkretnego. Podobnie jak w przypadku pracy z tamtym mężczyzną poprosiłem tę kobietę: „Dotrzyj do źródła swojej samotności i braku towarzystwa.” I w tym przypadku osoba ta była bardzo somnambuliczna. Weszła w hipnozę bardzo głęboko i szybko. Była bardzo dobrym przedmiotem badań. Powiedziała: „Widzę ich wszystkich w tej chwili. Moi towarzysze są tutaj ze mną.” Pomyślałem: „O czym my tu rozmawiamy, czy to grupa od brydża? Kim są ci ludzie?” Ona patrzy szklanym wzrokiem na ścianę mojego biura, jej oczy drgają. Odpowiedziała mi: „Nie, nie, nie. To moje duchowe bratnie dusze.” Było ich osiem. Opisała kim są. Nie mogłem uwierzyć. Po plecach przeszły mi dreszcze. Właśnie rozmawiałem z kimś, kto opowiadał o życiu pomiędzy życiami. Był to obszar, w którym nie miałem żadnego doświadczenia, na temat którego nie czytałem żadnych książek. Nie było ich zresztą wiele. Nawet tych, nawiązujących do tematu. Tak więc począwszy do tej sesji, zacząłem poważniej interesować się badaniami obszaru pomiędzy życiami. W miarę czasu charakter mojej pracy zaczął ulegać zmianie. Poświęcałem teraz więcej czasu na pracę z ludźmi, którzy zainteresowani byli swoją nieśmiertelnością. Z ludźmi, którzy obecnie przychodzą do mnie, pragnąc dowiedzieć się kim naprawdę są, kim są ich bratnie dusze. Jak wygląda ich duchowa grupa. Dlaczego są tutaj na Ziemi, itd. Dla mnie to znaczące życiowe pytania. Psychologiczne korzyści, płynące z odkrywania tego typu informacji w kontekście własnego życia, są podbudowywujące dla osób w sposób, jakiego nie doświadczyli nigdy wcześniej. Zasadniczo więc tak rozpocząłem pracę w dziedzinie, w której kontynuuję ją do dzisiaj.

 Jak terapia tego typu postrzegana jest przez główny nurt nauki?

Istnieją dwa rodzaje ludzi. Ci, którzy rozumieją hipnozę, siłę hipnozy, wiedząc, jak bardzo jest realna. Dodam, że AMA (American Medical Association) zaakceptowało hipnozę jako narzędzie terapeutyczne w 1958 roku, co jest raczej późnym okresem, biorąc od uwagę, fakt, jak długo była wykorzystywana. Chcę podkreślić jednak wyraźnie fakt, że ludzie w stanie hipnozy nie doświadczają halucynacji. Świadomy umysł nie jest nieświadomy. Jest bardzo przytomny w kontekście tego, co dzieje się wokół niego przez cały czas. Nie jest to sytuacja podobna do tej, kiedy śpimy w łóżku pogrążeni w głębokim stanie delta. Znajdujemy się raczej w stanie alfa lub theta.

Tak więc twój świadomy umysł jest w stanie pracować, pomagając w organizowaniu informacji, pozyskiwanych z twojej podświadomości. Hipnoza więc – w kontekście tego, czy chcesz w nią wierzyć, czy nie – zależy w istocie od twojej gotowości zaakceptowania danych, pochodzących od samego ciebie. Zasadniczo nie jest czymś podobnym do fizyki, w której mamy ścisłe wzory. W kontekście naukowych dowodów nie można udowodnić jej niezawodności.  Wszystko, co mogę powiedzieć, to że byłem sceptykiem na początku w związku z całym procesem regresji do przeszłych wcieleń oraz pracy pomiędzy życiami. A tym, co mnie przekonało do tego, że ten proces jest realny oraz do tego, że moi pacjenci mówią mi prawdę, była spójność ich relacji. Nie miało znaczenia, czy ktoś był głęboko wierzącym, czy ateistą, czy posiadającym jakiekolwiek filozoficzne przekonania pomiędzy. Po wejściu w stan głębokiej hipnozy, wszyscy opowiadali to samo o świecie duchowym i o życiu pomiędzy życiami.

Co się dzieje, kiedy człowiek umiera?

 W momencie śmierci wznosisz się ponad swoje ciało, spoglądając na nie z góry. Istnieje wiele relacji na temat doświadczeń z pogranicza śmierci klinicznej (NDE), książek, a także programów TV oraz audycji radiowych z ludźmi, którzy osobiście doświadczyli tych stanów i na różne sposoby starali się opisywać widzom co przeżyli i jak się wtedy czuli. Musimy pamiętać jednak, że w doświadczeniu z pogranicza śmierci klinicznej, mówimy o kimś, kto jest klinicznie martwy jedynie przez kilka minut, jednocześnie nie będąc przy tym w stanie opowiadać, co właśnie przeżywa. W przypadku moich sesji jestem w stanie rozmawiać na ten temat z pacjentem, pozostającym w stanie hipnozy przez 3 godziny. Są oni również w stanie relaksacji, nie doświadczają żadnej cielesnej traumy. Są więc w stanie relacjonować mi w całkiem jasny i bezpośredni sposób co się z nimi dzieje. Warto tu wyjaśnić, że istnieją dwa rodzaje dusz. Dusza bardziej zaawansowana oraz dusza początkująca. W istocie jest więcej typów dusz, ale omówię tutaj ogólnie tylko te dwa.

Typ duszy początkującej to osoba, która nie przeżyła jeszcze tak wiele żyć, mająca czasem trudności w oddzieleniu się od swojego ciała. Nie chodzi o to, że nie jest w stanie go opuścić w chwili śmierci, ale o to, że snuje się w jego pobliżu. Dusze takie pragną odwiedzać swoje pogrzeby i są jeszcze na tyle próżne, że zwracają uwagę na to, kto przychodzi na ich pogrzeby. Kto przynosi kwiaty. Ile szacunku okazano ich ciału (czy to podczas kremacji, czy standardowego pochówku w ziemi). Tak więc taki typ duszy przeważnie nie jest zbyt gotowy do niezwłocznego opuszczenia ziemskiego planu astralnego. Powodami tego jest dezorientacja oraz niechęć do porzucenia swojego życia, które dostarczało im tyle radości. Drugim spośród tych dwóch głównych typów są te dusze, które spędziły tutaj długi czas i są już bardzo doświadczone. One opuszczają ciała bardzo szybko. W przypadku obydwu typów, w momencie obserwowania przez nie z góry własnego ciała, pojawia się dominujące uczucie, którym jest troska o komfort kochanych osób, pozostawianych za sobą. Wszystkie dusze będą próbowały do nich dotrzeć, pocieszyć opłakujących ich śmierć. Będą starały się dotrzeć do umysłów swych bliskich i ukoić na różne sposoby, przekazując im poprzez myśl potężne przekazy mentalne – zrozumienie, że wciąż żyją.

Czasami jest to ciężkie, ponieważ oczywiście kiedy doświadczamy takiego ogromu żalu, możemy zostać nim tak przygnieceni, że staniemy się zamknięci na te przekazy. Dusze w takiej sytuacji mogą nie być w stanie dotrzeć do kochanych osób przez kolejne dni, tygodnie, czy nawet miesiące. Ale taka jest intencja – uwolnić od trosk swoich bliskich. Następnie, kiedy już oderwą się (od ziemskiego planu)… dusze opisują jasne światło i tunel. To samo, co opowiadają ludzie po doświadczeniach z pogranicza śmierci klinicznej. Wytłumaczę coś, co wydaje mi się naprawdę ważne. Słyszeliśmy wiele o ludziach spotykających religijne postaci podczas swoich doświadczeń z pogranicza śmierci klinicznej. W żadnej z tych wszystkich sesji, jakie skatalogowałem w ciągu tych wszystkich lat pracy z ludźmi i ich doświadczeniami śmierci nie natknąłem się na żaden przypadek spotkania religijnej postaci. To, co ludzie widzą, to ich duchowi przewodnicy. Są to te kochające istoty, które są ich nauczycielami, przychodzącymi do nich w momencie śmierci, aby poprowadzić ich do świata duchowego. Chciałbym także dodać, że ludzie, których znałeś w obecnym życiu, a także umarły przed tobą, mogą również wyjść ci na spotkanie, aby cię powitać. To również jest wspaniałym doświadczeniem: spotkanie swojej matki, czy najlepszego przyjaciela (który mógł umrzeć nam na rękach), brata lub siostry, itp. Są to piękne i uszlachetniające doświadczenia.

Jak wyglądają dusze?

Kiedy osoba, która dopiero co umiała, spotyka swojego duchowego przewodnika lub znanych wcześniej przyjaciół, krewnych (swoje bratnie dusze), zwykle widzi ich ona z projekcjami znanych sobie twarzy. Dusze te mogą przybierać twarze, odpowiadające tym, które mieli, żyjąc z tą osobą w ostatnim wcieleniu lub te najbardziej im odpowiadające, które jednak zmarła osoba jest w stanie zidentyfikować. Istnieje więc kilka wariantów możliwych projekcji twarzy. Ludzie opisują, że dusze na tym etapie wyglądają jak duchy. Może stąd wzięły się nasze mitologie na temat duchów. Zazwyczaj ludzie nie widzą niczego poniżej talii. Postrzegają swego rodzaju mglistą formę światła. Określony punkt światła, stający się mglistym kształtem, podobnym do ducha. Kiedy zaś wystarczająco się zbliżą, są w stanie dostrzegać cechy charakterystyczne, które są im projektowane przez istotę przed nimi. Dla rozpoznania.

Czy piekło istnieje?

 Żaden z moich pacjentów poddanych hipnozie nie widział żadnych demonicznych postaci, czy piekła jakiegokolwiek rodzaju. Słyszeliśmy o tym od zaledwie kilku z tych osób, które miały doświadczenia z pogranicza śmierci klinicznej. Z mojego doświadczenia wiem, że wizje tych osób, które twierdziły, że słyszały krzyki, czy były ciągane przez demony przed jakiegoś rodzaju sąd w celu odbycia procesu oraz tego typu rzeczy (posiadające mnóstwo podtekstów religijnych w kontekście podsycania strachu), po prostu nie są obecne w umysłach moich klientów. Kiedy osoba po doświadczeniu z pogranicza śmierci klinicznej jest przekonana, że to właśnie przeżyła, moim zdaniem odegrały w tym rolę uwarunkowania jej świadomego umysłu. Musimy pamiętać bowiem, że takie osoby nie są w stanie hipnozy, ale zostały właśnie potrącone przez samochód albo leżą na stole operacyjnym, wykrwawiając się na śmierć. Pojawia się cała gama traumatycznych rzeczy, związanych z ich fizycznym ciałem. W moim przekonaniu ich świadomy umysł jest tak przeładowany, że wszystkie nabyte w czasie całego życia obawy i lęki, związane z różnymi koncepcjami życia po śmierci, ujawniają się w takiej postaci. Nie opisują realnych przeżyć w sensie bycia zabranym przez demony, bycia karanym i tak dalej. Jasne światła i tunele mogą być realne, ale kiedy zaczynają doświadczać rzeczy zbyt zbieżnych z ich świadomymi lękami, podejrzewam uwarunkowanie. Moi klienci opisują mi świat duchowy jako pełen miłości, przebaczenia i życzliwości. Niezależnie od tego, czego dopuścili się na Ziemi – w sensie złych uczynków…

Jeśli mielibyśmy stwierdzić, że złe uczynki są powodem, dla którego niektóre osoby miałyby trafić do miejsc, przypominających piekło. Według moich klientów tak się jednak nie zdarza. Wszyscy trafiają do miejsc izolacji, w których gwarantowane jest im rozeznanie, sesje, związane z przeglądem tego co zrobili i dlaczego, oraz swego rodzaju transformacji energii. Wyjaśniam ten proces szczegółowo w książce „Wędrówka Dusz” (Journey Of Souls). Chciałbym jeszcze dodać, że te osoby, które dopuściły się złych uczynków, prawdopodobnie – na swoją własną prośbę – powrócą jako ofiary w swoich następnych wcieleniach. Będą ochotnikami do tego typu zadań. Tak więc nie – świat duchowy nie jest miejscem terroru ani strachu.