Eckhart Tolle o sobie

Czy masz wytłumaczenie, dlaczego Twoje nauczania docierają tak bardzo do współczesnych ludzi?

No więc, słowa, terminologia, która jest użyta w nauczaniu, są niczym więcej jak wskazówkami, a nie filozoficznymi tłumaczeniami, są relatywnie neutralne. Nie niosą ze sobą ciężaru wieków i wieków przeszłości, jak to ma miejsce w starożytnych nauczaniach. Więc nie są kulturowo uwarunkowane, w tym sensie. Są relatywnie neutralne. Mogą zatem dotrzeć do wielu ludzi, bez znaczenia, jaką ludzie mają przeszłość. Ludzie, którzy mogą mieć religijną przeszłość, to może do nich dotrzeć, jeśli są wystarczająco otwarci. Ponieważ nie zaprzeczam, że istnieje głęboka prawda, w każdej religii. To dlatego w „Potędze Teraźniejszości” cytuję buddyzm, hinduizm i chrześcijańskie nauki. Nawet ludzi, którzy nie mają jakiejkolwiek religijnej przeszłości, mogą być dosięgnięci przez nauczanie. To jest jeden powód, być może, dlaczego to dotarło do tak wielu ludzi. Kolejnym powodem jest to, że „Potęga Teraźniejszości” była napisana… wyszła z tego stanu świadomości, na który wskazuje. To wyszło ze stanu wewnętrznego Spokoju i otwartości. Spontanicznie. Pisanie było spontaniczną czynnością. Aczkolwiek współpracowałem z niektórymi notatkami, które zrobiłem w poprzednich latach. Był tam bardzo silny kreatywny impuls, który popłynął do pisania. Więc, książka zawiera energię. To brzmi, być może, trochę tajemniczo, ale wielu ludzi to powiedziało, że kiedy czytali tę książkę, słowa wykraczają poza niesianą wartość informacyjną. To dlatego, ktoś może przeczytać książkę wiele razy i nadal czuć, że jest świeża i nowa. I za każdym razem, kiedy ją czytasz, być może, tylko jedną lub dwie strony, czytanie jej może wprowadzić Cię z powrotem w stan, który nazywam – Obecność. Ponieważ, o czymkolwiek książka mówi, ostatecznie wskazuje na ten wewnętrzny stan zjednoczenia z obecną chwilą. Tak więc, ludzie mogą po prostu wziąć książkę przeczytać kilka zdań i poczuć, że mentalny hałas zwalnia albo opada, a oni stają się przebudzeni, znowu czujni. Obecni w Teraz i mogą poczuć trochę Spokoju wewnątrz. I właśnie o to w tym wszystkim chodzi. To jest zadaniem książki. To jest również zadanie sesji w grupach. W sesjach grupowych, nic nigdy nie jest przygotowywane. Nie przychodzę z rozpiską. Nie przychodzę nawet z jakimkolwiek pomysłem, co będziemy dziś robić, albo o czym będziemy dziś mówić. Kiedy zaczynam, kiedy siadam na krześle, nie mam pojęcia, nawet kilka sekund przed otworzeniem ust, co wyjdzie z moich ust. W tym sensie, to pochodzi, naprawdę z bezpośredniości teraźniejszego momentu. A jakie słowa wyjdą, zależy bardzo często od energetycznego pola grupy. Następuje interakcja pomiędzy nauczaniem, nauczycielem i myślą. Istnieje starożytne, zachodnie powiedzenie, które mówi: „Nauczyciel i myśl – razem tworzą nauczanie”.  Tak właśnie jest. To dlatego nauczanie ma wielką moc, ponieważ nie pochodzi ze skumulowanej wiedzy umysłu, ale z bezpośredniości teraźniejszego momentu. Nie jest przygotowane. Nawet na rekolekcjach, które trwają przez 3-4, czasami 5 dni, nie ma absolutnie, uprzednio zaplanowanej struktury rekolekcji. To wszystko rośnie organicznie z teraźniejszego momentu.

Mam jedno pytanie, co najmniej jedno. Mówisz na temat poddania się i mówisz o cierpieniu jako jednej drodze. Poddawaniu się Teraźniejszości. I mówisz, że niektórzy ludzie nie potrzebują cierpienia, ale mimo tego, poddanie jest poza wolą i chceniem. Czego zatem potrzeba…? Co z łaską? Przypuszczam, że wymaga to także łaski? Czy mógłbyś to skomentować?

Tak. Nie poddasz się, co oznacza… Poddanie oznacza tylko akceptację tego momentu, takim jakim jest. Ale nie będziesz w stanie się poddać, dopóki kompletnie nie przeje Ci się cierpienie. Będziesz miał dosyć cierpienia i na jakimś poziomie rozpoznasz, że większość Twojego cierpienia, jest samo-stworzona – stworzona przez Ciebie. Jest stworzona z oporu, przeciwko temu, co jest. Jest stworzona z interpretacji czegoś, co jest. To pochodzi z myśli. Z interpretacji, a nie z sytuacji. Zdajesz sobie sprawę, że: „Mam dosyć cierpienia”. I jedynie, kiedy masz naprawdę dosyć cierpienia w swoim życiu, jesteś zdolny powiedzieć: „Nie potrzebuję tego więcej”. Cierpienie to wspaniały nauczyciel. Cierpienie jest dla większości ludzi jedynym duchowym nauczycielem. Cierpienie pogłębia Cię. Stopniowo usuwa stworzone przez umysł poczucie siebie, Ego. Dla niektórych ludzi nadchodzi moment, kiedy uświadamiają sobie: „Wycierpiałem wystarczająco”. I to jest przypadek, prawie wszystkich ludzi, którzy przychodzą na rekolekcje. Jeżeli spytasz się ich, oni wszyscy mają swoją dolę ludzkiego cierpienia. Inaczej nie byliby otwarci na przesłanie. Zostali nakarmieni swoją dolą ludzkiego cierpienia i osiągnęli punkt, w którym są gotowi wysłucha przesłania, które mówi: Istnieje inny sposób życia, który nie stwarza dalszego cierpienia, dla Ciebie samego, ponieważ w dużym stopniu, ludzie tworzą swoje własne cierpienie. Więc, kiedy jesteś gotowy usłyszeć to przesłanie, a doprawdy jest to przesłanie każdej religii. Centralne przesłanie buddyzmu to koniec cierpienia. Nawet centralne przesłanie nauczania Jezusa to: Znalezienie drogocennej perły. [Mt 13-46] Odkrycie Królestwa Niebieskiego, które jest w Tobie. Tu i teraz – jak mówi Jezus, a to oczywiście jest koniec życia w stanie cierpienia. Można powiedzieć, że potrzebujesz cierpienia, żebyś mógł sobie uświadomić, mógł dojść do punktu uświadomienia, że nie musisz więcej cierpieć.

Mamy tu paradoks. Gdybym ja nie cierpiał, to nauczanie nie istniałoby. Można by powiedzieć, że powstało ono częściowo jako rezultat intensywnego cierpienia. Ponieważ, jako istota ludzka, nie ewoluowałbym duchowo, gdybym nie cierpiał. Tak więc, cierpienie było moim głównym nauczycielem. I cierpienie jest dla wielu ludzi ich głównym nauczycielem. Wtedy, niektórzy, kiedy są gotowi, wchodzą w kontakt z duchowymi naukami albo nauczycielem. A to może przyspieszyć proces uświadomienia, że nie musisz już więcej cierpieć. Jesteś gotowy to usłyszeć. Budda nie mówił o niczym innym już 2600 lat temu. Możliwy jest koniec samo-zadawanego cierpienia. A jeżeli nie zadajesz dłużej cierpienia sam sobie… i pamiętaj, że to myśli, Twoje myśli, bardziej niż cokolwiek, sprawiają, że cierpisz. Zazwyczaj to nie sytuacja, ale Twoja interpretacja sytuacji. „Jak straszne to wszystko jest”. Tak więc, kiedy widzisz to, wtedy widzisz, że istnieje inny sposób życia, w którym nie spieram się już dłużej mentalnie z tym, co jest. Wtedy jest koniec samo-zadawanego cierpienia. A jeśli dłużej nie zadaję cierpienia samemu sobie, wtedy nie zadaję dłużej cierpienia innym. Ponieważ te dwie rzeczy idą w parze.

Jak ja, albo ktoś inny może zrobić ten krok? Czy to tylko akceptacja?

To akceptacja, ale akceptacja nie przyjdzie, jeśli nie osiągnąłeś tego wewnętrznego punktu gotowości. To dlatego nigdy nie staram się przekonać kogoś, że to, co mówię jest prawdą albo, że powinni praktykować coś. Nigdy nie mówię: „Powinieneś zrobić to”. Albo starać się przekonać kogoś, kto nie chce w to uwierzyć. To jest bez sensu. Tylko, kiedy jesteś na to gotowy wewnętrznie. Tak więc, jeden sposób na ubranie tego w słowa, jeśli wycierpiałeś wystarczająco, wtedy jesteś gotowy. Wtedy jesteś otwarty na to i natychmiast rozpoznajesz prawdę w tym. Natychmiast widzisz, że ostatecznie sam sprawiasz, że cierpisz. To nie sytuacja. To mentalna interpretacja sytuacji, która w większości przypadków jest pewną formą oporu, a to tworzy cierpienie. Kiedy słyszysz te słowa i nie rozpoznajesz momentalnie prawdy, jeżeli jest wewnętrzny sprzeciw, to w porządku. Tu nie ma „powinności”. Nauczanie nie mówi: „Tak powinieneś żyć”. Tylko kiedy jesteś w stanie słyszeć prawdę tego, i będzie to miało sens dla Ciebie, to może Ci pomóc. Więc, to może pomóc tylko tym, którzy mają wewnętrzną gotowość, ale jest wiele, wiele ludzi żyjących teraz, którzy mają tę gotowość i są w stanie to usłyszeć. Naprawdę to usłyszeć i natychmiast rozpoznają: „Tak, to jest prawda”. Przekonanie nigdy nie działa.

Przebywanie w Teraźniejszości, poddanie się, akceptacja, tego co jest. Czy to jest możliwe dla każdego?

Bycie w Teraźniejszym momencie to możliwość dla tych, którzy są na to gotowi. Na razie nie dla wszystkich.

Co by się stało, gdybyśmy wszyscy żyli w Teraźniejszości, to znaczy, co mogłoby się stać? Czy mielibyśmy elektryczność? Czy to by wypaliło?

Jedno jest pewne. Świat wyglądałby o wiele inaczej niż teraz. Nie możemy sobie prawdopodobnie wyobrazić, jak wyglądałby świat człowieka, gdyby wszyscy żyli w innym stanie świadomości. W stanie, który jest głównie stanem wewnętrznego Spokoju. Jakiego rodzaju cywilizację stworzylibyśmy ze stanu wewnętrznego Spokoju. To niemożliwe do przewidzenia. Wszystko, co możemy powiedzieć, to że prawdopodobnie nie byłoby to takie złożone, jak jest teraz. Ludzie nie biegaliby dookoła, bezustannie zaangażowani w bezsensowne, w dużym stopniu, czynności. Prawdopodobnie nie byłaby to taka hałaśliwa cywilizacja, jaka jest teraz. Ponieważ nie było nigdy takiej hałaśliwej cywilizacji jaką jest ta. Zwyczajnie dlatego, że cokolwiek istnienia ludzkie tworzą na zewnątrz, jest odzwierciedleniem ich wewnętrznego stanu. Tak więc, zanieczyszczamy planetę, po prostu dlatego, że nasze wewnętrzne JA, zostały zanieczyszczone ogromną ilością negatywności. Bezustannego oporu. Zewnętrze jest zawsze odzwierciedleniem wnętrza. Jeżeli wnętrze jest głównie stanem Spokoju, tworzymy spokojny świat na zewnątrz. Jaką dokładnie przybrałoby to formę? Nie wiemy. Musielibyśmy zobaczyć jaką jest. Bardzo prawdopodobnie, że byłby to o wiele bardziej prosty świat. Bardziej harmonijny i piękny. Natura już jest piękna, ale mówię o świecie stworzonym przez człowieka.

Czy możliwe jest opisanie w paru słowach, jaka jest esencja nauczania?

No więc, esencja jest bardzo prosta. I esencja, prawdopodobnie mogłaby być powiedziana, i być może, któregoś dnia będzie mówiona dzieciom, bardzo małym dzieciom w szkole. A dzieci są bardzo blisko tego, tak czy siak. Esencja jest, mogę to ubrać w najbardziej proste terminy. Ponieważ najbardziej proste jest często najpotężniejsze. Esencją jest zrobienie z teraźniejszej chwili swojego przyjaciela, a nie wroga. Zawsze pytaj siebie: Jaka jest moja relacja z teraźniejszą chwilą? W teraźniejszej chwili oczywiście. Jaka jest moja wewnętrzna relacja z obecnym momentem? Czy jestem zaprzyjaźniony z teraźniejszą chwilą? Czy jestem wrogi wobec obecnego momentu? Czy teraźniejsza chwila jest moim wrogiem? I wtedy, to będzie wystarczające, żeby wprowadzić zmianę. Ponieważ, kiedy zdasz sobie sprawę, że robisz z obecnego momentu wroga, a zarazem wiesz, że jest to jedyne, co masz w życiu, wtedy zdajesz sobie sprawę, że jest to obłąkany sposób na życie, żeby traktować ten moment tak, jakby był przeszkodą tam, gdzie chcesz się dostać i nigdy nie dostajesz, ponieważ to jest zawsze Teraz. Wtedy Twoja relacja z teraźniejszą chwilą zmienia się. Zmienia się i Twoja relacja staje się bardziej „na TAK” niż „na NIE”, na to, co jest. To nie oznacza, że stajesz się bierny, albo że nie zrobisz nigdy nic więcej. To po prosu oznacza, że fundamentem dla każdej akcji, jaką podejmujesz jest stan – TAK, wobec tego, co jest. A jeśli jest wewnętrzny stan – TAK, wobec tego, co jest, to jest stan wewnętrznego Spokoju. Wewnętrzny Spokój jest o wiele bardziej potężniejszy, jako podstawa właściwej akcji, niż stan oporu i negatywizmu. To jest esencja. Znajdź ten stan wewnętrznego dostosowania do teraźniejszej chwili, który przychodzi z – TAK, i wtedy zobacz, co się stanie. Zobacz, jak Twój świat zmienia się, kiedy nie opierasz się dłużej takości tego momentu.

Dziękuję. Skomentowałeś swoją rolę nauczyciela i powiedziałeś coś, że nie masz nic do nauczenia kogokolwiek, coś w tym stylu. Czy mógłbyś określić, jak widzisz swoją rolę nauczyciela?

W konwencjonalnym znaczeniu – nauczanie – oznacza, że ja daję Ci informację, których Ty nie masz. Dodaję coś do Ciebie. Uczeń absorbuje nowe informacje. Kumuluje nowe informacje, ale w duchowym nauczaniu, nauczyciel tylko wskazuje na Prawdę, która już jest, w każdym człowieku. Wskazuje również, na sposób, w jaki ta Prawda, która już jest obecna, w każdym człowieku, jest przykryta. Każdy, który jest gotowy, może natychmiast rozpoznać Prawdę nauczania, tak jakby ją znał, ponieważ, na pewnym poziomie, on już to wiedział. To dlatego mówię, że nie mam tak naprawdę nic do nauczenia, w sensie dodania informacji do Ciebie. Nie ma nic, co musisz dodać w celu znalezienia siebie i bycia sobą. Możesz dodawać na zewnętrznym poziomie. To miłe, uczyć się nowych rzeczy. Fajnie odkrywać to czy tamto, a tym samym na podstawowym poziomie. Podstawowy poziom to poziom tego Kim jesteś. Twój wewnętrzny max poczucia siebie. To poziom istnienia. Na najbardziej podstawowym poziomie nieważne, gdzie jesteś w życiu i jaka jest Twoja sytuacja życiowa… Na najbardziej podstawowym poziomie, nic nie musi być dodane do tego kim jesteś. Więc duchowe nauczanie nie jest – „więcej”, nie jest dodatkiem. Jest po prostu wskazaniem na to, co już tam jest. A ci, którzy są gotowi, nagle rozpoznają w tym Prawdę. Rozpoznanie znaczy, że już to wiedzieli. To prawie, jak przypomnienie sobie… „Aaaa… Tak”. Wtedy, nie ma wątpliwości. Przekonanie nie jest potrzebne. To jest bezpośrednie uświadomienie. Wtedy duchowe nauczanie działa tak, jak powinno. Tak to operuje. To jest różnica pomiędzy konwencjonalnym nauczaniem, a duchowym nauczaniem. W pewnym sensie, można by powiedzieć, że duchowe nauczanie, jest prawie, przeciwieństwem konwencjonalnego nauczania. Jeśli już, to zabiera coś od Ciebie. Zabiera to, co przykrywa, to kim jesteś. Jednak to nie jest zabrane przez nauczyciela. To jest zabrane przez Ciebie samego, kiedy to widzisz i stajesz się tego świadomy.

To bardzo klarowne. Dziękuję bardzo. Dziękuję za Twój czas.

Dziękuję.

„Uczyń teraźniejszy moment swoim przyjacielem, a nie wrogiem”.