Eckhart Tolle o sobie

Tak więc, stopniowo ludzie z powodu rozrastania się myślącego umysłu, utracili zdolność odczuwania głębszego połączenia z życiem. Teraz dotarliśmy do punktu, w którym nasze całe poczucie tego kim jesteśmy, związane jest z umysłem, z myślą. Tak więc, przeszliśmy przez ewolucyjny etap, który był niezbędny dla ludzkości. Możemy go nazwać etapem umysłu. Etapem myśli. Jesteśmy teraz w takim momencie, że jesteśmy kompletnie zawładnięci (używam tego słowa), jesteśmy zawładnięci przez umysł, nie wiedząc tego. Nie możemy przestać myśleć – wydaje się. Możemy, ale dla większości ludzi to ciągle nie jest jeszcze rzeczywistość. Oni muszą myśleć, przymus myślenia. Docieramy teraz do końca tego całego ewolucyjnego etapu, a ludzkość, żeby iść dalej musi przekroczyć umysł. Nie być dłużej zawładniętym przez umysł. Wyjść poza przymus myślenia na głębszy poziom istnienia. To prawie odzyskanie tego, co utracili. A kiedy odzyskujesz coś, co utraciłeś, odzyskujesz to z większą świadomością. To jest proces, w który jesteśmy teraz zamieszani. Ludzkość jest w to zaangażowana. Ewolucyjna transformacja – transformacja świadomości, nie jest już dłużej luksusem, tak się wyrażając. Nie jest już dłużej opcjonalna dla ludzkości. Po raz pierwszy w historii ludzkości, transformacja świadomości jest koniecznością, jeżeli ludzkość ma przetrwać, ponieważ siejemy spustoszenie na planecie. Tworzymy piekło, w dużym stopniu, na planecie, która potencjalnie jest rajem.

Mogłeś zdecydować się na pozostanie w cieniu, ale wybrałeś zostanie nauczycielem. Wyjście i nauczanie. Dlaczego?

Tak, bycie nauczycielem było odpowiedzią na zapytanie, które do mnie przyszło. To nie był za bardzo świadomy wybór, że: „O, ja chcę nauczać” albo „Ja muszę nauczać”.

Na początku ludzie indywidualnie przychodzili i zadawali mi pytania albo chcieli jakiejś pomocy. To ich przyciągało. Stawali się zainteresowani tym, co mam do powiedzenia i doświadczali wewnętrznej przemiany po kilku spotkaniach. Więc bycie nauczycielem rozwinęło się organicznie, bez mojej decyzji, że chcę być nauczycielem. Od widywania osób indywidualnie, stopniowo rozwinęło się do okazyjnego widywania małych grup. I tak to szło przez kilka lat. A z tych wszystkich spotkań z osobami i małymi grupkami, robiłem często notatki po spotkaniach, ponieważ rzeczy, które powiedziałem na tych indywidualnych sesjach, albo spotkaniach grupowych, były rzeczami nowymi również dla mnie. Pochodziły z tamtego momentu. Wychodziły jako odpowiedź na czyjeś pytanie, więc często robiłem notatki i po kilku latach miałem kolekcję notatek. Niektóre z tych notatek, później przyczyniły się do powstania książki „Potęga Teraźniejszości”. Tak więc, „Potęga Teraźniejszości” jest częściowo rezultatem mojej pracy z ludźmi na przestrzeni lat. Również powstawaniem nowego nauczania w procesie jej pisania.

Przeczytałam wywiad, gdzie powiedziałeś, że przez wiele lat byłeś zaabsorbowany jedynie byciem – istnieniem i nic nie robiłeś. To był pewien brak równowagi w Twoim życiu. Czy mógłbyś to opisać?

Po transformacji, która zdarzyła się tamtej nocy, moje zewnętrzne życie, przez kilka lat, szło dalej tak jakby nic za bardzo się nie zmieniło, na poziomie zewnętrznym. Dalej robiłem pracę dyplomową. Aczkolwiek moje serce nie było już w pełni zaangażowane w to wszystko. W intelektualny pościg. W analityczną pracę, choć moje zewnętrzne życie miało pewien rozpęd. Biegło tak dalej przez kilka lat, a później ten rozpęd dobiegł końca. I następny punkt, w którym byłem na Cambridge, robiąc dyplom z jakieś nauczania… i nagle zdałem sobie sprawę, że to dobiegło końca i po prostu odszedłem od tego wszystkiego. A po tym nastąpiły dwa lata, kiedy robiłem bardzo mało. Nie miałem własnego domu. Dryfowałem tu i tam. Spędzałem większość dni siedząc na zewnątrz, na ławkach w parku, albo spacerowałem. Byłem w Londynie w tamtym czasie. Byłem tak głęboko zanurzony w Spokoju. Niemalże rozkoszy, zwykłego doświadczenia bycia (istnienia). Prostego poczucia dobroci Życia, w każdym momencie. Straciłem zainteresowanie przyszłością kompletnie. Nie było ambicji. Nie byłem nawet zainteresowany robieniem czegokolwiek. Z zewnętrznego punktu widzenia, można by powiedzieć, że moje życie wyglądało na pozbawione równowagi. Byłem tak bardzo zanurzony w istnieniu, że straciłem zainteresowanie działaniem. Można by nawet powiedzieć, że straciłem zdolność, żeby być aktywnym w świecie. I wtedy stopniowo zdolność do bycia aktywnym w świecie powróciła. Teraz jestem zdolny być aktywnym w świecie, w tym samym czasie być zakorzenionym w istnieniu. Jedno nie wyklucza drugiego. Jednak z jakiegoś powodu, muszę zejść bardzo głęboko wewnątrz, na jakiś czas. Być może, nawet na większą skalę, niektórzy ludzie muszą pójść na jakiś czas bardzo głęboko w istnienie, po prostu, żeby wprowadzić równowagę na poziomie kolektywnej świadomości, ponieważ większość ludzi jest kompletnie zatracona w działaniu. Więc może to wymagać garstki ludzi, którzy idą bardzo głęboko w istnienie, żeby wprowadzić równowagę. Aczkolwiek na poziomie osobistym, może wyglądać, jakby byli bez równowagi.

Tolle

Czy zawsze jesteś w Teraz? To znaczy, czy nigdy nie masz nawrotów? Czy nigdy nie jesteś zły albo sfrustrowany?

Nie. Żyję w poddaniu obecnej chwili – Teraz. To dlatego TO (spokój) jest zawsze tam. Cokolwiek się teraz stanie, rozpoznaję, że jest to daremne, żeby spierać się z czymkolwiek w tym momencie. Emocje nadal okazjonalnie przychodzą. Kiedy widzę ludzkie cierpienie, czasami płaczę, a jednak nawet wtedy, jest głębokie poczucie Spokoju w tle. Nawet jeśli płaczę zewnętrznie, kiedy widzę, szczególnie ludzi zadających tak dużo cierpienia innym ludziom, zwierzętom i naturze – planecie. Tak więc, czasami łzy przychodzą, a jednak w głębi wiem, że ostatecznie Życie jest wieczne i niezniszczalne. I wiem, że śmierć nie jest przeciwieństwem Życia, a jedynie przeciwieństwem narodzin. Życie jest poza formami Życia. Życie jest wieczne i nieśmiertelne. To jest to, co jest podstawą całego przejściowego świata i ten wymiar jest obecny w każdym człowieku.

Dziękuję. Jakie jest teraz Twoje życie? Czy masz rodzinę?

Nie. Moje życie jest teraz bardzo odmienne od tego, jakim było, szczególnie z przed wydania książki. Ja już nauczałem zanim książka została wydana. Ale wkrótce po tym, jak wyszła książka, która wykiełkowała bardzo szybko. Na początku poprzez słowo mówione, przez jeden rok, później inni ludzie odkryli ją i zaczęli pisać i mówić o niej i przyspieszać to. Wkrótce po wydaniu książki, nauczanie wzięło rozpęd, który był prawie przytłaczający. To zmieniło moje zewnętrzne życie dookoła, kompletnie. Z życia bardzo zacisznego, bardzo cichego, prawie hermetycznego. Nagle wszyscy chcieli, żebym nauczał. Żądania tego i tamtego, przychodziły. Zaproszenia napływały z całego świata. Odpowiadałem na początku na prawie wszystkie zaproszenia i wtedy zdałem sobie sprawę, że to niemożliwe. Nie mogę dłużej odpowiadać na każde zaproszenie. Nie mniej jednak, moje życie jest teraz prawie publiczne. A grupy stają się coraz większe i większe. W USA średnia liczba ludzi na wykładzie to teraz 2000 osób. Jestem bardzo w świecie. Lecz to nie jest coś, co naturalnie bym wybrał dla siebie. Moją naturą jest skłonność do zamknięcia w sobie. Nie, bycie znanym. Lubię być niewidzialny w miejscach publicznych. Niezauważony, a to stało się teraz trudniejsze. Jednak akceptuję fakt – jest jak jest. Jest wiele podróży. Było ich tak wiele w ciągu ostatnich kilku lat, że teraz czuję, że muszę odciąć się na jakiś czas. Moje odczucie jest takie, że cykl wyjścia do świata, który był ostatnimi sześcioma latami, być może, dobiega końca. Być może, nadchodzi cykl zamknięcia na jakiś czas. W którym, być może, powstanie nowa książka.

Tak więc, musiałem poddać się faktowi, że moje zewnętrzne życie zmieniło się kompletnie. To było również wspaniałe widzieć, do jak wielu ludzi dotarło nauczanie, książka, wykłady i rekolekcje. Jak wielu ludzi otworzyło się na przesłanie. To była największa niespodzianka po tym, jak wyszła książka. Ponieważ pisałem książkę… Książka napisała się sama, można niemal powiedzieć. Miałem odczucie, że tylko ludzie, którzy byli na duchowej drodze od długiego czasu, zareagują na książkę, ale nie taki był stan rzeczy. Ludzie zareagowali na książkę, jedni i drudzy. Ci, którzy byli na duchowej drodze od wielu lat, ale również ci, którzy nigdy nie przeczytali duchowej lektury w swoim życiu. Nigdy nie mieli dostępu do tego wymiaru. Nagle pisali do mnie i mówili: „Moje życie się zmieniło. To jest niesamowite. Przeczytałem tę książkę już kilka razy i za każdym razem jest świeża i nowa. Nagle jest tyle Spokoju w moim życiu”. Tak więc, wydaje się, że książki dotarły do wszelkiego rodzaju ludzi, bez znaczenia jaką mieli przeszłość. Edukacja, również wydaje się nie mieć znaczenia. Pewni wysoko wykształceni ludzie otworzyli się na to i inni, którzy nie są równie wykształceni, ponieważ nie jest to trudne od zrozumienia na poziomie intelektualnym. Lecz mimo tego nie wszyscy są otwarci na książki. Są ludzie, którzy napisali do mnie i mówili: „Kupiłem książkę dla bliskiego przyjaciela, a on uznał to za kompletnie bez znaczenia i odłożył ją na półkę”. Może okazać się, że za 10 lub 20 lat zdejmie książkę z półki ponownie i nagle będzie wewnętrzna gotowość. Tak więc, wielu ludzi jest gotowych, ale z pewnością nie wszyscy.

Mam trochę więcej pytań na temat tej Twojej nowej sytuacji. Odniosłeś sukces a Twoje książki sprzedały się w milionach egzemplarzy na całym świecie. Stałeś się sławny i zarobiłeś dużo pieniędzy. Jak się z tym obchodzisz?

Nie jestem za dobry w obchodzeniu się z zewnętrznymi rzeczami, takimi jak pieniądze. Zasadniczo, nie zrobiło to dużej różnicy w moim życiu. Nie przywiązywałem do tego większej uwagi. Większość mojej uwagi jest absorbowana przez nauczanie albo odpowiadanie na pytania itd. Tak, żyję w bardziej przestrzennych otoczeniach niż zwykłem, ale to naprawdę wszystko. To nie zrobiło większej różnicy. Jestem ledwo świadomy tego. Dużą część mojego życia, żyłem z niewielką ilością pieniędzy i prawdopodobnie ludzie powiedzieliby, że żyłem poniżej linii ubóstwa, jak to określają. A jednak nigdy nie czułem się biedny. Zawsze czułem, że mam całkiem wystarczająco. Tak jak teraz, nie czuję się bogaty bardziej niż byłem wtedy. To jest dokładnie to samo uczucie. To bardzo abstrakcyjna rzecz – fakt, że teraz jest więcej bogactwa w moim życiu, na zewnątrz, w zewnętrznym wymiarze. To tylko abstrakcyjna prawda dla mnie. Nie wpłynęło to na mnie wewnątrz w ogóle i tylko bardzo delikatnie wpłynęło na zewnątrz. Spaceruję po miastach i patrzę na sklepy, i czasami lubię patrzeć na rzeczy, ale bardzo rzadko czuję impuls, żeby pójść i kupić coś. To wystarczające popatrzeć na przedmiot i iść dalej. Tak więc, nie wiedziałbym, co kupić za to. Istnieje możliwość w pewnym punkcie, być może, powstanie Centrum. Duchowe Centrum zostanie stworzone. Jeśli to się stanie, wtedy część przychodów z książki może popłynąć na to. To jest coś, czego aktywnie nie planuję teraz, ale mam przeczucie, że to może się zdarzyć.

Wyobrażam sobie również, że wiele ludzi chce mieć coś od Ciebie. Mogą Cię podziwiać, robić z Ciebie guru. Jak odnosisz się do tego? Czy musisz się chronić?

Tak. Wcześniej było to tak, że ktokolwiek chciał mnie zobaczyć, po prostu dzwonił do mnie albo rozmawialiśmy przez telefon. Rozmawiałem z nimi. – Czy mogę Cię zobaczyć? – Tak. Wpadaj. Później, kiedy książka wyszła, to stało się niemożliwe, ponieważ telefon ciągle dzwonił. W jednym sensie, kiedy docierałem do małej liczby ludzi, bądź co bądź była satysfakcja, bliskiego personalnego kontaktu z ludźmi, którzy do mnie przychodzili. Teraz, bliski personalny kontakt, z powodu liczb, które urosły tak bardzo, został zatracony w dużej mierze. Ale teraz nauczanie dotarło do dużo, dużo więcej ludzi niż wcześniej, a to jest do prawdy tak samo, jak w każdej sytuacji w życiu. Każda sytuacja ma swoje własne ograniczenia. Były pewne ograniczenia w moim życiu na poziomie zewnętrznym, kiedy nauczenie nie dotarło jeszcze do dużej liczby ludzi. Nauczanie było ograniczone w tym sensie, ale było bardzo satysfakcjonujące. Teraz, ograniczeniem jest to, że ludzie nie mają dostępu do mnie personalnie, tak łatwo. Muszę mieć parę osób pomiędzy mną a światem. Po prostu dla tego, że na praktycznym poziomie to jest jedyny sposób w jaki mogę żyć. Nie mogę odpowiadać na każdego e-maila albo odpowiadać na każdy list. Tysiące listów przychodzą każdego dnia i e-maile, a ja nie mogę po prostu podnieść słuchawki i odpowiadać. Tak więc, trudniej jest indywidualnym osobom, żeby do mnie dotrzeć. To jest trudne, jeżeli nie niemożliwe. Muszę to zaakceptować. To jest ograniczenie, które jest nieuniknione. Wiem jednakże, że nauczanie dociera do znacznie większej ilości ludzi niż wcześniej. Szkoda, ciągle mam małą grupkę ludzi, koło domu w Vancouver. Ludzi, których znam od długiego czasu. Nawet zanim książka wyszła, przychodzili mnie zobaczyć. Tak więc, okazjonalnie zbieramy się razem jako mała grupa 20-tu osób, w moim dużym pokoju i ja bardzo się tym raduję. Tak to jest. To jest zawsze kwestia poddawania się czemukolwiek, co obecna chwila Ci prezentuje. I jakimkolwiek ograniczeniom, jakie mogą zaistnieć w tym momencie. Nie ma sytuacji, która jest wolna od ograniczeń. Tego czy innego rodzaju.