Start

Wstęp do ezoteryki

Kilka uwag! 

Nowością jest wprowadzenie możliwości odsłuchania niektórych ciekawych fragmentów sesji regresji do innych wcieleń, regresji duchowych jak też eksperymentalnych sesji w Pliki do odsłuchania

Kolejna nowość: w grudniu 2016 wprowadzono /Rozwój duchowy / - nowa zakładka

Uwaga: w miesiącu lutym 2017 r. udostępniłem moje książki w wersji elektronicznej (pdf) do pobrania. Patrz "moje książki".

Od marca 2017 roku poszerzam moją ofertę. Wprowadzam indywidualne warsztaty, nakierowane na rozwój duchowy i nie tylko. 

Od maja 2017 roku uruchomiłem nową zakładkę w menu: „Mistyczne dywagacje”

Tutaj znajdziesz drobne artykuły, ale przede wszystkim odnośniki do nagranych przesłań słownych na temat mistycznych doznań – ludzkich doświadczeń.  Zapraszam. 

 

 O czym jest ta strona?

Otóż pragnę dzielić się tutaj moimi zainteresowaniami, które wcale nie są pospolite.Henryk Markowski

Od dziecka zajmowały mnie zjawiska wymykające się spod przysłowiowego „szkiełka i oka”. Czyli jakiegoś przyrządu i zmysłowej obserwacji. Do tego należałoby dodać interpretację opartą na logicznym postrzeganiu otaczającej nas rzeczywistości.

Bo jeżeli coś wymyka się spod, z góry założonych szablonów, tej normalnej rzeczywistości, to nie znaczy, że nie jest prawdziwe. Jedynie nasze zmysły i wyuczona logika każe nam uznać owe zjawiska za nierzeczywiste.

O zjawiskach paranormalnych od mojego dzieciństwa naczytałem i nasłuchałem się bardzo dużo. Można by rzec – był to mój „konik”. Brały się stąd też potrzeby przekraczania zwyczajowych ram rzeczywistości. Ram, które skutecznie odgradzają od przyjętych zasad i norm w określeniach „prawdziwe” i „nieprawdziwe”.

Na przełomie mych kilkudziesięciu lat dopatrzyłem się pewnej analogii, w której zasadą było, niewygodne lub trudne do opisu zjawiska wrzucać do tak zwanego „śmietnika”. Tym śmietnikiem były oczywiście określenia takie jak: parapsychologia, metafizyka, alchemia czy też paramedycyna. A może nawet paranauka?

Z biegiem lat dostrzegałem też, jak owe niewygodne „śmieciowe” zasoby przeszukiwano ponownie, by przywracać honor niektórym odrzuconym wcześniej zjawiskom. Działo się tak na wielu płaszczyznach, a kilka z nich zamierzam przytoczyć.

 

Jednym z takich znamienitych przykładów był pewien dobrze wykształcony psychiatra. Ów doktor oprócz niezbędnych tytułów naukowych zajmował również ważne stanowisko. Był mianowicie ordynatorem oddziału psychiatrii w pewnym szpitalu klinicznym w USA.

Doktor Brian Weiss, bo o nim tu mowa, wpadł przypadkowo na regresję reinkarnacyjną w trakcie swojej praktyki. Nigdy nie wierzył w jakieś parapsychologiczne zjawiska. Lecz kiedy leczona przez niego, pewna pacjentka przez osiemnaście miesięcy nie wykazywała poprawy, użył hipnozy. Tutaj też nic nie wskazywało na odniesienie sukcesu, gdyż ujawnione traumy z jej dzieciństwa nie były przyczyną owych dolegliwości. Dopiero gdy zastosowana sugestia w transie hipnotycznym, sugerowała przeniesienie się do czasu zaistnienia przyczyny owych dolegliwości, zaszło coś nieprzewidzianego. Wtedy owa kobieta znalazła siebie w innym życiu, gdzie ginie tragicznie w otmętach morskiej wody z dzieckiem na rękach. Była to najprawdziwsza regresja reinkarnacyjna. O dziwo – skuteczna w wyleczeniu pacjentki, z którą zmagał się przez tyle czasu.

Od tej pory doktor Weiss zajął się tym poważnie, a kiedy szukał potwierdzenia swojego przypadku, okazało się, że wielu lekarzy, psychologów i różnej maści hipnoterapeutów, posługuje się tym skutecznym narzędziem od lat. Dziwiło go jedynie to, że wszyscy, którzy stosują tę metodę, robią to raczej skrycie bo to „nienaukowe”. Wtedy postanowił zbadać sprawę dogłębnie i napisać książkę żeby to, co nienaukowe nabrało innego spojrzenia. Tak się też stało, napisał w sumie cztery książki.

Mniej więcej pięć lat wcześniej inny, wszechstronnie wykształcony doktor odważył się napisać swoją pierwsza książkę pod tytułem „Życie po życiu”. Traktuje ona o przeżyciach ludzi z pogranicza śmierci. Nikt przed nim takiego opracowania nie odważył się opublikować. Jednak doktor Moody zaryzykował wbrew wszelkim przestrogom, a książka stała się światowym bestsellerem. Wydawano ja w milionowych nakładach.

Tak oto zjawiska odrzucane jako „śmieciowe”, zwane wcześniej pogardzaną parapsychologią, zaczęły wracać do łask i służyć człowiekowi.

Ci naukowcy zapewne nie wiedzieli jeszcze wtedy, że już wcześniej, bowiem w ’69 roku, powstał nowy nurt w psychologii zwany psychologią transpersonalną. Owa psychologia transpersonalna wchłonęła nie tylko zjawiska z zakresu parapsychologii, ale znacznie więcej niezbadanych jeszcze ludzkich doświadczeń. Można tutaj zaryzykować stwierdzenie, że wszystko to, co zostało wyparte z głównych nurtów psychologicznych jako nienaukowe znalazło swoje miejsce w psychologii transpersonalnej.

Ten ważny krok w świecie nauki świadczy o tym, że Zachód jedynie poszerzył swoje ramy do akceptacji tego, co w kulturze Wschodu było odwiecznym prawem. Tam przecież prawo przyczyny i skutku, karma i reinkarnacja jest wiedzą powszechną a nie kwestią wiary – niewiary.

Piękno natury

Tak więc będziemy sobie tutaj zadawać pytania; czy ktoś, kto rozkłada zastaną rzeczywistość na czynniki pierwsze, by doszukać się w niej jakiejś wyższej idei, wyższego porządku istnienia, powinien być odstawiony na „boczny tor”? Czy prawdziwe – nieprawdziwe; realne – nierealne; rzeczywiste – nierzeczywiste, nie jest przypadkiem tylko dwiema stronami tego samego medalu, jak awers i rewers?

Spójrzmy na inną dziedzinę zwaną fizyką. Ktoś kiedyś powiedział, że istnieje prawdziwa nauka zwana fizyką i cała metafizyka, która wymyka się z ram objętych ściśle naukowymi, empirycznie potwierdzonymi badaniami. No dobrze, ale przecież istnieje fizyka niejako w dwóch wydaniach. Ta Newtonowska mówiąca o atomistycznej budowie świata z niepodzielnych „cegiełek” jakimi są atomy, oraz ta późniejsza zwana mechaniką kwantową. A ta z kolei zupełnie inaczej postrzega atom, który jest w tym przypadku bardziej próżnią niż materią. W dodatku te elektrony to raz są a raz ich nie ma. Gdzieś nie wiadomo jak przeistaczają się w energię, potem znów się pojawiają. Tak doprawdy, ta fizyka kwantowa to czysta metafizyka, bowiem nie jest ona do końca zbadana.

Na szczęście pojawiają się od czasu do czasu ludzkie fenomeny, sięgające po inne narzędzia poznawcze, by poznawać rzeczy, których za pomocą przysłowiowego szkiełka i oka nie sposób zbadać. Odkryłem niedawno taki fenomen i przyznaję, jestem nim zafascynowany. Tym człowiekiem jest Nassim Haramein, łatwo osiągalny w sieci.

Spytasz się, być może, co jest fenomenem w ludziach, którzy sięgają po niezwykłe osiągnięcia w pewnych dziedzinach wiedzy. Otóż śpieszę z odpowiedzią, są to zazwyczaj ludzie sięgający po mistyczne doznania, po wiedzę wywodzącą się z ezoterycznych doświadczeń. Tak też jest i w tym przypadku, Nassim nie ukrywa swoich doznań związanych z medytacją. Ujawnia nam również, że nasza świadomość jest prawdziwym narzędziem poznawczym. Ponieważ, kiedy myśli zostają uporządkowane w transie medytacyjnym, wtedy możemy zapuszczać się w głąb świadomości, która nie ma kresu. Jest w stanie wyjaśnić wszelkie tajemnice Wszechświata. Czy to nie cudowne, że za sprawą otwartych myśli (ludzi), również zachodni świat nauki, jest w stanie dotrzeć do wiedzy posiadanej przez świętych Mędrów Wschodu?

Podobnie jak wszyscy wielcy twórcy nowoczesnej gałęzi – psychologii transpersonalnej, uzupełniali swoją edukację najczęściej w Indiach. A sprawa mistycznych doświadczeń jest raczej ich „chlebem powszednim”. Jak więc ująć i czym zmierzyć, co jest prawdziwe, a co nim nie jest?

Inny sławny naukowiec robi wyłom w dziedzinie biologii. Łamie on mianowicie dotychczasowe przekonania na temat komórek, a co za tym stoi całych organizmów. Otóż wmawiano nam od wielu lat, że nasz los jest zapisany w kodzie DNA każdej komórki naszego ciała i pochodzi od przodków.

Profesor Bruce Lipton udowodnił, że wydzielone komórki mogą żyć nadal pozbawione zapisu genetycznego w postaci DNA. Co ciekawe przystosowują się one do środowiska i porozumiewają między sobą. I choć wcześniej znane były doświadczenia, że rośliny, którymi opiekujemy się z miłością, mówimy do nich, czy też raczymy je kojącą muzyką – odwdzięczają się. Rosną zupełnie inaczej od tych zapomnianych. Więc już na tej płaszczyźnie było wiadomym, że komórki, składowe części roślin, przejmują cechy od otoczenia i reagują zgodnie na zewnętrzne bodźce. Nie jest też żadną tajemnicą, że dzieci otaczane miłością inaczej wzrastają i kształtują swój charakter do dzieci niekochanych.

Tak więc to, co udowodnił Bruce Lipton, że już na poziomie myśli mamy wpływ na rozwój komórek nie jest niczym nowym ponieważ medytujący mistycy od wieków przekazują nam zasadę, że myśl tworzy rzeczywistość. To na poziomie myśli zaczynają się wszelkie choroby czy niedomagania i wcale nie jest to paranauką lub paramedycyną. Świetnie wyjaśnia nam owe zawiłości pewien Hinduski lekarz – Deepak Schopra w książce „Twórzmy zdrowie”.

Lipton natomiast przysłużył się do naukowego udowodnienia, że reakcje takie zachodzą już na poziomie komórek, a zapis genetyczny nie ma wpływu na rozwój tak, jak wpływ otoczenia.Molekuły wody tworzą wzór

Pewien Japoński uczony przedstawił światu swoje osiągnięcia badawcze z wodą. Okazuje się, że już sama woda posiada pamięć oddziaływania środowiska. Woda pochodząca ze źródeł uwielbianych przez ludzi w trakcie zamarzania w niskich temperaturach wytwarza śliczne kryształy w strukturze lodowych gwiazdek. Natomiast woda z miejsc nacechowanych negatywnymi energiami będzie miała brzydką i pokaleczoną strukturę.

Doktor Masaru Emoto przeprowadził wiele tysięcy badań próbek wody i bezspornie udowodnił, że woda również posiada pamięć oddziaływanych na nią energii (emocji) środowiska. Jej molekuły układają się zgodnie z oddziaływaniem na nie myśli ludzkich. Czy trzeba udowadniać, że ludzki organizm składa się w większości z wody?